30 grudnia 2013

"Po co mi chłopak?" - Katarzyna Majgier

"Po co mi chłopak?" jest kontynuacją "Trzynastki na karku", te książki recenzowała też Oliwia z "Kąciku naszych książek". Bardzo polecam jej bloga.
Ale wracając do tematu - po książkę sięgnęłam natychmiast po zakończeniu "Trzynastki ..." która bardzo mi się podobała. Obydwie książki to mój nabytek z Wrocławskich Targów Książki. Wzięłam ją także dlatego, że ciągle korciło mnie tytułowe pytanie.
W poprzedniej recenzji, opisałam już wam bohaterki i krótko je scharakteryzowałam, więc tutaj raczej się nie rozpiszę.
Więc krótko o fabule:
Akcja zaczyna się od tego momentu, na którym skończyła się "Trzynastka na karku" a dokładniej to miesiąc później - 27 sierpnia, czyli 4 dni przed końcem wakacji. Niestety albo na szczęście dla Anki. Myślę, że nie zniosłaby kolejnego miesiąca w Mszanie. Więc wyczerpana wraca do swojego miasta a tu się okazuje, że wszystkie jej przyjaciółki nagle kompletnie zgłupiały z powodu... chłopaków! Anka nie może zrozumieć (ja z resztą też) "jak można stracić głowę dla tak błahego powodu jak chłopaki?" Ale z drugiej strony dziewczyny nie rozumieją zamiłowania Anki do gier fabularnych.
Gdy czytałam tę książkę, tak jak podczas czytana poprzedniej części nie miałam pojęcia jak Ania wytrzymuje... to wszystko? Rodziców, którzy uważają że jest nieodpowiedzialna i niedorozwinięta, nową szkołę z meganudnymi nauczycielami i takimi samymi lekcjami. Nie znalazłam rozwiązania, ale za to ostatnie zdanie książki kompletnie mnie rozwaliło o.O  Dlatego wam go nie zdradzę i zalecam czytać od początku do końca.
A książka... Ciekawa, ale jednak trochę krótka. Ale to chyba już taki mój problem z książkami, że za szybko się kończą i  trzeba się rozstawać z bohaterami. Jedyny plus, że czasami ukazują są ich kontynuacje czy kolejne części.  Tak więc czas sięgnąć po następną książkę Katarzyny Majgier, tym bardziej że czeka już na półce. A "Po co m chłopak?"  bardzo mi się spodobała! 9/10
To by było chyba na tyle... polecam dziewczynom lat 13-14. Super! :D


 Autor: Katarzyna Majgier
Projekt Okładki i ilustracje:Monika Kanios
Wydawnictwo: Akapit Press
Oprawa: Miękka
  267 stron 

24 grudnia 2013

Święta, święta!


"W te magiczne dni, gdy Jezus odwiedza nas, W naszych domach, sercach ciepło gości, życzę wam wiele radości, zdrowia, szczęścia, pomyślności, a nawet pieniędzy i prezentów wiele, bo to dni w których wszystkiego powinno być wiele. Lecz przede wszystkim najważniejsze jest byście święta te z rodziną spędzili, bo co to za święta bez bliskich osób rodzinnych?

Życzy wam serdecznie Aleksa-Olka"

15 grudnia 2013

"Trzynastka na karku" - Katarzyna Majgier

Od dawna chciałam przeczytać tę książkę. Dookoła słyszałam że jest świetna i... nie rozczarowałam się! Książka rzeczywiście jest superowa, ale tylko dla nastolatek. Dorosłym wydałaby się pewnie nieciekawa i przesadzona, a młodsi mało co by zrozumieli.
 A ja ją zrozumiałam i wczułam się w nią tak, jakbym była w świecie przedstawionym w książce, chociaż zwykle gdy czytam książki typu "pamiętnikowego" mam wrażenie jak bym czytała o sobie! A tu bum! Zupełnie inna bohaterka niż w poprzednich takich książkach.
 Wszystko zaczyna się od Świąt Bożego Narodzenia, podczas których bohaterka - Ania Szuch dostaje w prezencie pod choinkę pamiętnik i zaczyna pisać. Jest w 6 klasie i ma 12 lat (tak jak ja :D )
Ania ma 3 przyjaciółki - (Wero)Nikę, Paulę i Blondi, chociaż Ania najbardziej jest zżyta z Niką, którą poznała jako pierwszą.
Główna bohaterka to jak już wspominałam - Ania Szuch. Jest przeciętną nastolatką, która po raz setny przeczytała "dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi" i jej rodzice uważają ją za dziecinną, niepoważną i nieodpowiedzialną. Nadal nie mogę się nadziwić jakim cudem ona z nimi wytrzymuje?!
Weronika - Zwana Niką od dzieciństwa, jest najładniejsza z całej paczki, a mimo to ma straszne kompleksy.
Paula - ma glany z osiemnastoma dziurkami jak mól książkowy z targów, jest do szaleństwa zakochana w Severusie Snape'ie i tworzy opowiadania o Hogwarcie, w których główna bohaterka jest do niej łudząco podobna nie licząc tego, że jest super odważna i śmiała, Harry Potter albo Draco Malfoy ciągle się w niej zakochują, a Snape ją wyraźnie faworyzuje.
Blondi - Nie mam pojęcia jak ma na imię. Ma Brata Shreka i siostrę - Laskę. Też nie mam pojęcia jak oni mają na imię. Za to Blondi ma dużo, a nawet za dużo luzu. Jest jak dziewczyna z okładki, piękna i w ogóle. Ma dużo chłopaków i "gdyby w szkołach uczono radzenia sobie w życiu, Blondi wygrywałaby olimpiady przedmiotowe na poziomie liceum."
Wszystkie chodzą do tej samej klasy i mieszkają w tej samej klatce w bloku znajdującym się w Nowej Hucie.
I wszystkie przeżywają romanse, dramaty i inne "nastolatkowe" sprawy. I bardzo lubią wynosić śmieci... ale będę zła i nie powiem wam czemu. Hihihihi. Ale w zamian napiszę wam, że właśnie dzięki tej książce chcę zacząć pisać pamiętnik. Ale teraz tak na poważnie, bo wcześniejsze kończyły się na kilku dniach. A "Mikołaja" już poprosiłam o pamiętnik pod choinkę, bo Anka też właśnie  w tym wieku zaczynała pisać.
 A wracając do książki - według mnie jest ciekawa, lekka i naprawdę łatwo się ją czyta, ponieważ ma ona 360 stron, które przeczytałam od deski do deski w jeden dzień, zaraz  po targach książek. Jest napisana prosto, ale akcja jest trochę skomplikowana. Chyba że jest się 12 lub13-latką. Więc książkę oceniam na 99.9%. A ten 00.1% zapodział się w tym że książka jest krótka. Na szczęście jest jeszcze kontynuacja! hurra! Będę miała co czytać.
hmm... tak patrzę i myślę że trochę się rozpisałam. Więc już kończę. Do zobaczenia w następnym wpisie!

P.S. Dziękuję Oliwi z "kącika naszych książek" za pokazanie mi tej książki! Bez ciebie, Oliwciu, nigdy bym jej nie przeczytała! :D


Autor: Katarzyna Majgier
Projekt Okładki i ilustracje:Monika Kanios
Wydawnictwo: Akapit Press
Oprawa: Miękka
  360 stron 

8 grudnia 2013

Fotorelacja z Wrocławskich Targów Książek.

Niespodzianka!
  W tym roku po raz pierwszy Wro­cławskie Targi Do­brych Ksią­żek odbywały się w budynku Dwor­ca Wro­cław Głów­ny. I ja tam byłam, kupowałam, autografy dostałam. :)
A co? Nie spodziewaliście się, prawda? :D 

No, ale wrzucam zdjęcia. Miłego oglądania!


Oto i Ja i Pan Aleksander Fredro. 
 Witamy gości na targach!



Idziemy na targi,  przez bramę. Przy okazji można poczytać, ale "Nie wolno rozkładać konstrukcji. Książki prosimy czytać po ich zakupieniu przy stoiskach". Miej więcej taki był tam napis.


Ufff... ale te książki ciężkie!!  Trzy jeśli nie cztery torby.



Oto i Mól Książkowy (Mól czy Mol??) czytający głośno książkę. Oczywiście było ich dużo więcej i prawie wszyscy mieli trampki albo vansy. Jeden miał glany z osiemnastoma dziurkami.



A na zdjęciach wyżej Ja i pani Magda Kozieł-Nowak, ilustratorka... która mieszka w mojej miejscowości! 
A z tym wiąże się bardzo ciekawa historia...
Otóż wszystko zaczęło się w przeddzień naszego wyjazdu...
Mama sprawdzała w internecie kto (tymi ktosiami byli pisarze, ilustratorzy i wydawnictwa) będzie na Targach i wypatrzyła właśnie Panią Magdę, która ilustrowała m.in "Bajkę o czasie". Jak zwykle mama chciała sprawdzić informacje o pani Magdzie i właśnie wtedy dowiedziałyśmy, że Pani jest z Jawora. Tak więc wzięłyśmy książkę i postanowiłyśmy że zdobędziemy autograf ilustratorki. 
Następnego dnia w busie, którym jechałyśmy do Wrocławia, jechała też pewna pani w czerwonej czapce (czerwony kapelusz czapka jest zawsze podejrzany! ... mama mówi że była pomarańczowa, albo jestem daltonistką) .
I w końcu zdobyłyśmy podpis Pani Magdy. I nawet tak się stało, że przyniosłyśmy szczeście, bo od nas się zaczęło rozdawanie autografów i nawet pisak się wypisał, jak później nam pani Magda opowiadała.
Pod koniec pobytu na targach wspólnie się mijałyśmy wymieniając przy okazji parę zdań  i w końcu, gdy poszliśmy do szatni po kurtki, akurat pani Magda zakładała czapkę i...
"-O! To z panią jechałyśmy rano busem! Po czapce poznałam!"- zawołałam. I koniec końców przez całą godzinę, w drodze powrotnej, Mama i Pani Magda przegadały. 
I tak właśnie zdobyłam znajomą Ilustratorkę, którą teraz serdecznie pozdrawiam. :)



Paweł Pawlak i Ja. Ilustrator podpisuje książkę "Przepraszam czy jesteś czarownicą?"


Hej ho, Hej ho! Z książkami by się szło!


 A tu mała dziewczynka, siedziała i czytała, a obok chodzili ludzie. No skąd ja to znam...?




Ale tłumu nie było... No dobra, był, ale było tyle miejsca, że chyba nikt nie narzekał na tłok. >.<



A teraz czas się pochwalić autografami i stosikiem książek! Powyżej macie autograf od Pani Magdy, poniżej od Pana Pawła Pawlaka.




No i na końcu stosik książek!  Przedstawiam wam moje ostatnie targowe zdobycze!






No i to by był chyba koniec.
Było naprawdę fajnie, idealne miejsce, atmosfera oczywiście świetna typowo książkowa,  bo nie mogło być przecież inaczej a ja jak zwykle miałam niedosyt. Tyle książek! Tyle fajnych tytułów! Ale trzeba było jeszcze zostawić trochę pieniędzy na powrót. A szkoda. Bo ja bym mogła tam nocować... albo całą noc czytać :D

To do następnego wpisu! Pozdrawiam Was serdecznie :)

P.S. A niedługo pojawi się recenzja "Trzynastki na karku" bo jestem już w połowie. Być może kolejnej części "Falixa, Neta i Niki" oraz wezmę się za "Za minutę pierwsza miłość" i "Polowanie na niebieskie migdały" bo bardzo fajnie się zapowiadają.





6 grudnia 2013

"Tajemnica Bożego Narodzenia" - Jostein Gaarder

Dzisiaj o książce, która wraca do mnie od paru lat zawsze pierwszego grudnia i towarzyszy mi do samych świąt Bożego Narodzenia. Kiedyś czytała mi ją moja mama, potem sama już sobie czytałam, a teraz lubię wracać do jej fragmentów czy poszczególnych rozdziałów.
 "Tajemnica Bożego Narodzenia" to 24 rozdziały czytane po jednym każdego dnia. Dokładnie tak, jak Joachim otwiera codziennie jedno okienko ze swojego tajemniczego adwentowego kalendarza, który dostał od siwowłosego księgarza. Każdy dzień, każde otwarte okienko i ukryta tam kartka przenosi nas w czasie i przestrzeni.  Poznajemy historię małej Elisabet Hansen, która podczas świątecznych zakupów w domu towarowym, wybiegła za małym barankiem, którego koniecznie chciała pogłaskać. W tym też momencie wskazówki zegara zaczynają się obracać w przeciwną stronę, a Elisabet rozpoczyna wędrówkę do Betlejem do czasu narodzin Jezusa. 
Ta książka  świetnie spełnia rolę adwentowego kalendarza i taki chyba był też zamiar autora. Zamiast czekoladek dostajemy piękną opowieść, która przybliża nam tajemnicę świąt Bożego Narodzenia i pokazuje co jest w życiu tak naprawdę ważne. Bardzo, bardzo wszystkim polecam.


Autor: Jostein Gaarerd
Tłumaczenie:  Halina Thylwe
Projekt Okładki:Antoni Chwast
Ilustracje: Piotr Leśniak
Wydawnictwo: Jacek Santorski&Co
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
  240 stron 


1 grudnia 2013

Konkurs recytatorski





Rejonowy Konkurs Recytatorski już za mną :) Wszystko odbyło się w środę  27 listopada w Legnicy, ale tak dużo się cały czas dzieje, że  piszę o tym dopiero teraz. 
A Jak było? Nawet fajnie. Trema hmmm... no właśnie! Gdzie się podziała trema???. Wiedziałam, że poziom będzie dużo większy niż w eliminacjach, bo tutaj spotkali się właśnie ci najlepsi recytatorzy z poszczególnych szkół i miast rejonu legnickiego, a jednak... chyba trema złapała tremę. XD
W każdym bądź razie było całkiem nieźle skoro zasłużyłam wg jury  na wyróżnienie, a to znaczy nie nie zniknęłam w tłumie innych recytujących. Więc się cieszę.
A tak w ogóle to lubię te konkursy - lubię występować na scenie i lubię słuchać i oglądać innych bo można wiele się  od nich nauczyć. Np. dziewczyna, która zdobyła I miejsce była niesamowita. Już w połowie jej występu wiedziałam, że wygra, a najciekawsze jest to, że recytowała wiersz, który ja też brałam pod uwagę przygotowując się konkursu :) Jednak koniec końców wybrałam inny. W sumie to moja wychowawczyni wybrała ;)


A oto i wiersz, który wybrałam składający się głównie z  wyrazów dźwiękonaśladowczych.
Ciekawe jak poradziłby sobie z nim jakiś obcokrajowiec ;)

Małgorzata Strzałkowska 
 „Gwałtu rety, co sie dzieje” 


Gwałtu, rety, co się dzieje? 
Co tak pędzi poprzez knieje? 
Tak szeleści, chrzęści, trzeszczy, 
Jęczy, stęka, zgrzyta, wrzeszczy, 
Postukuje, stuku-puku, 
Ćwir, ćwir - ćwierka, kuka - kuku, 
Wali - bęc i rzuca - trach, 
Pluszcze - plusk i spada - bach, 
Chrupie - chrup, chrup, łupie - łup, łup, 
Dzyń, dzyń - dzwoni, tupie - tup, tup, 
Czasem klapie - klap, klap, klap, 
To znów człapie - człap, człap, człap, 
Co tak warczy, miauczy, gdacze ? 
Tak rechocze, szczeka, kracze? 
Echo się na nogach słania, 
Bo już dość ma powtarzania. 
Zapiszczało coś żałośnie 
I uciekło gdzie pieprz rośnie. 
Pochowały się zwierzaki 
I umilkły wszystkie ptaki, 
Bo przez lasy i przez knieje 
Pędzą onomatopeje. 
Każda robi bum i brzdęk, 
Naśladując jakiś dźwięk. 
Każda szura, szumi, skrzypi, 
I chichocze - ho,ho, hi, hi. 
Gdy już miały dość hałasu, 
Zbiegły się na skraju lasu, 
I wrzasnęły: pa, cmok, cmok,
Zobaczymy się za rok!


Wiem, jestem niefotogeniczna :/ Jeszcze z taką rozdziawioną gębką XD


Chociaż rok to trochę za długo...  myślę że do następnej recenzji ;)
Pa, cmok, cmok!



24 listopada 2013

"Dni krwi i światła gwiazd" - Laini Taylor

Łał. Po prostu... Łał. - Tylko to byłam w stanie wyartykułować w pierwszej chwili po przeczytaniu książki.  
"Dni krwi i światła gwiazd" - kontynuacja "Córki dymu i kości" jest tak samo dobra, jak poprzednia część I obie na tym samym poziomie górują nad innymi!
Tym razem Laini Taylor przeniosła wydarzenia do innego świata - Eretz, świata aniołów i demonów. Niestety, stolica Chimer (nie, nie zdradzę nazwy, huehuehuehuehue!) zostaje zniszczona, Brimstone i Wielki wojownik zabici. Anioły są pewne, że wygrały wojnę, a tym czasem Karou zbiera siły by zaatakować. Odnajduje przejście z ziemi do Eretz i zbiera wszystkie chimery, które przetrwały.
Teraz na Karou spada odpowiedzialność za dusze chimer i ich ciała. Nieświadomie szykuje krwawą zemstę na aniołach, przepełniona nienawiścią do Akivy.
A no właśnie. Co Akivą? Otóż zrozpaczony, jest przekonany że Karou nie żyje, jednak cały czas o niej myśli i uporczywie szuka jej. Przysiągł sobie że już nigdy nie zabije żadnej chimery, a nawet będzie je ratował. I co z tajemniczą kadzielnicą w jaskiniach Kirinów?
Okładka trzeciej części
Jak na razie tylko tyle mogę powiedzieć i tak już za dużo wiecie. Mnie się baardzo podobała i "Córka..." i "Dnii krwii...", ale do nich nie da się wrócić. Po prostu ja już się przeczyta to... to już się ją pamięta cały czas. I nawet próbowałam czytać jeszcze raz ale to nie to samo. Już nie ma tej niepokojącej nieświadomości. Tej tajemnicy, bo już wszystko się wie...
A tak poza tym w styczniu lub lutym 2014r. ma się pojawić trzecia część!! Ale niestety tylko po angielsku... szkoda że akurat z angielskiego jestem najsłabsza, bo bym sobie przeczytała, a tak muszę czekać ROK. Cały ROK na kolejną część! To chyba będzie wieczność! O rany... Ale jakoś to wytrzymam.
A tu z boku macie okładkę kolejnej części. Nosi ona tytuł "Marzenia bogów i potworów".
 Tak więc serdecznie i z całego mojego serca polecam wam wszystkie części! Są naprawdę warte przeczytania i dla młodzieży i dla dorosłych, niekoniecznie dla dzieci (powiedziała ta najstarsza ;) 
A więc jeśli lubicie fantastykę, romanse to po porostu MUSICIE to przeczytać. Nawet ci którzy nie lubią tego rodzaju książek... a niech najlepiej wszyscy to przeczytają! Książka na 99.99% ponieważ na samym początku było troszkę nudnawo, jednak później było miłe zaskoczenie. Powtarzam się? Chyba tak... a to oznacza, że za bardzo się rozpisałam i czas kończyć. No to do następnej recenzji! Cześć!

Ostatnio coś za bardzo się rozpisuję... to podejrzane...

Autor: Laini Taylor
Tłumaczenie:  Julia Wolin
Projekt Okładki: Małgorzata Cebo-Foniok
Wydawnictwo: Amber
Oprawa: Miękka
 350 stron

17 listopada 2013

"Tonja z Glimmerdalen" - Maria Parr

Dzisiaj zapowiadana już wcześniej recenzja książki Marii Parr "Tonja z Glimmerdalen", nadesłanej przez wydawnictwo "Dwie Siostry".

Tonja - główna bohaterka, posiada lat 10, mnóstwo szalonych pomysłów i mieszka w norweskiej wiosce Grimmerdalen. Ma też przyjaciela, a ponieważ Tonja jest jedynym dzieckiem w wiosce jej przyjaciel ma... 74 lata, przeogromne gospodarstwo, owczarnię i stolarnię, w której zrobił specjalnie dla Tonji sanki z kierownicą. No i ma on na imię Gunnvald.
 W Grimmerdalen mieszka również największy wróg Tonji, Klaus Hagen, który nie cierpi dzieci i uważa, że nawet jedno dziecko w wiosce to stanowczo za dużo. Na początku właściwie nie wiele się dzieje (na przykład Tonja o mało nie zabija listonosza, prawie skręca sobie kark, wjeżdża, a raczej dosłownie wlatuje na pokład promu sankami... takie błahostki), ale tylko do chwili kiedy na kempingu Klausa Hagena niespodziewanie pojawia się trójka rodzeństwa pomimo, że regulamin surowo tego zabrania. 
A pewnego dnia w Glimmerdalen pojawia się tajemnicza kobieta z okropnym psem. 
"Za firankami nielicznych domów w dolinie, które mija wysoka kobieta, słychać szepty i dyskusje. Nikt jej tu wcześniej nie widział. Myślą, że zmierza do Ośrodka Uzdrowiskowego Hagen. Ale co z psem? Psy mają na kemping wstęp surowo wzbroniony. To kolejny z licznych obowiązujących tam zakazów. Pewnie będzie musiała wrócić popołudniowym promem.
- Ale olbrzymia kobieta!
- Widziałeś kiedyś takie włosy?
- A widziałeś takiego psa! Tej dwójki nie chciałbym spotkać po zmroku."
  I w tym momencie nie można już przerwać czytania, aż do końca książki. 
 Czytając, miałam wrażenie, że jeśli zamknę książkę, to wszystko się skończy. Książka utknie w tym momencie na zawsze i już koniec... . A takie uczucie jest dla mnie znakiem, że to jest naprawdę dobra książka. 

Na początku wydawało mi się, że książka będzie może zbyt dziecinna dla mnie, ale okazuje się, że się myliłam. Spodoba się i młodszym i starszym, a nawet i dorosłym (mojej mamie też bardzo się podobała). Poza tym czytając miałam wrażenie, jakbym wróciła w świat książek Astrid Lindgren, jednej z moich ulubionych autorek (chociaż z przykrością muszę stwierdzić, że z niej powoli wyrastam! Tylko nie to!). Ale temu podobieństwu nie powinnam się raczej dziwić, bo przecież Maria Parr jak i Astrid Lindgren to autorki pochodzące ze Skandynawii, a więc wiele je łączy. 

I jeszcze coś na zakończenie. Dzięki "Tonji z Glimmerdalen" na liście książek do przeczytania pojawiła się kolejna: "Heidi" Johanny Spyri.

P.S. Koszmarnie Zazdroszczę Tonji - bo też chciałabym mieszkać w takiej wiosce i mieć tyle swobody.



Autor: Maria Parr
Tłumaczenie:  Aneta W. Haldorsen
Ilustracje: Heleen Brulot
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Oprawa:Twarda
   stron 278

6 listopada 2013

"Casting" - Jordi Sierra i Fabra


Oto i takie małe, cienkie upierdliwe coś co mi się wcisnęło bez kolejki. Zakupiłam na wakacjach w Międzyzdrojach, po powrocie do domu coś tam czytałam, ale nie bardzo mnie wciągnęło. Odstawiłam. Kilka dni temu przyciągnęła moją uwagę. Czemu? Bo nie miałam co czytać? I wtedy pomyślałam sobie: "Taka cienka, ledwo 200 stron, to sobie przeczytam. Jako taki przerywnik. Bez kolejki, ale co mi tam. Jadę na spontana!" No i tak to się zaczęło...
Autorka opowiada w tej książce o trojgu nastolatkach: Verónice, Esperanzie i Eugeniu (zwanego Geniuszem), którzy biorą udział w Castingu. Ale to nie jest zwykły casting, ponieważ, aby przejść dalej trzeba umieć wszystkiego po trochę - tańczyć, śpiewać, grać aktorsko i na instrumencie.
I właśnie oni, cała trójką, przechodzą do następnego etapu. Na początku nie wszyscy się znają (tylko Espe z Vero), ale w wyniku... uczuć spotykają się i zaprzyjaźniają. Niestety, nieoczekiwane wydarzenia i problem Vero, stawiają ich wygraną pod znakiem zapytania. 
Książka uczy, że trzeba myśleć o innych, nie być egoistą i anorektykiem, bo może się to bardzo źle skończyć. Pokazuje jak ważne są nasze decyzje i wybory, których dokonujemy i co jest w życiu tak naprawdę ważne. Nawet jeśli minie nas ogromna szansa na sukces i sławę, nie możemy ryzykować ludzkiego życia (wielkie słowa Aleksandry! Hehehehehehe).
Według mnie książka jest ciekawa i bardzo lekko się ją czyta i przede wszystkim szybko. Bardzo i serdecznie polecam młodej młodzieży, starszej też jak i dorosłym. Książkę oceniam na... 9/10. To nieszczęsne 1 odjęłam za to, że książka jest krótka i nie ma kolejnej części! D:
Ale i tak gorąco polecam! 

Aleksa-Olka

Autor: Jordi Sierra i Fabra
Tłumaczenie:  Magdalena Olejnik
Projekt Okładki: Natalia Talarek
Wydawnictwo: Akapit Press
Oprawa: Miękka
  187 stron

P.S. No po prostu muszę się pochwalić! Dzisiaj zdobyłam I miejsce w konkursie recytatorskim!! Jeeeej! 27 listopada  jadę do Legnicy na kolejny etap! Życzcie mi powodzenia :)
P.S.2. Tak jakby co, to recytowałam wiersz "Gwałtu rety, co się dzieje!" Małgorzaty Strzałkowskiej. 
P.S.3. Mam nadzieję, że następne recenzje będą już dotyczyły książek, które zapowiedziałam w poprzednim poście, tym bardziej, że kończę już czytać "Tonję ..."  

28 października 2013

Niespodzianka z tajemniczej paczki

Jako że aktualnie mam na głowie książek od groma postanowiłam sobie tu i teraz wszystko doprowadzić do jako-takiego porządku. Ale najpierw muszę podzielić się swoją radością, otóż dostałam dzisiaj pierwszą prawdziwą książkę recenzencką od wydawnictwa "Dwie Siostry". Huuuuurrrra! 

Oto ona: 

Oznacza to, że muszę (a raczej chcę) zmienić  kolejność książek, które przygotowałam sobie do czytania. Zresztą i tak nigdy nie udaje mnie się zachować ustalonej wcześniej kolejności. 

A wszystko zaczęło się od... bloga "Książki na czacie" prowadzonego przez Aleksego. Zauważyłam że nawiązał kontakt z wydawnictwami i recenzuje ich książki. Potem przez dłuuuugi czas namawiałam mamę, żeby pozwoliła mi wysłać e-maila do jakiegoś wydawnictwa, ale mama uparcie twierdziła że nie. Oczywiście argumentowała swoją odmowę i nawet się trochę z nią zgadzałam. Ale ponieważ bardzo chciałam spróbować współpracy z jakimś wydawnictwem, nie ustępowałam i w końcowym efekcie napisałam i dostałam pozytywną odpowiedź od wydawnictwa "Dwie Siostry".
Gdy dzisiaj wróciłam ze szkoły i zastałam w pokoju niewielką przesyłkę zaadresowaną do mnie, rzuciłam plecak i rozerwałam papier, ciekawa kto też może mi przysłać paczkę? Oczywiście najprościej byłoby sprawdzić na kopercie nadawcę, ale ciekawość, co tam jest w środku była silniejsza.
I oto jest. Pierwsza książka recenzencka!

Życzcie mi powodzenia! 

A oto lista książek, które w najbliższym czasie zostaną zrecenzowane. Dwie pierwsze już są przeczytane, a trzecia w trakcie.

-"Felix, Net i Nika oraz Pułapka Nieśmiertelności" - Rafał Kosik
-"Dni Krwi i Światła Gwiazd" - Laini Taylor
-"Dzikus" - David Almond
No i oczywiście 'Tonja z Glimmerdalen", która wchodzi bez kolejki.
 
Na razie tyle. Oczywiście niekoniecznie będę dodawać je w tej kolejności, za to na bieżąco będę uzupełniać listę książek czekających na recenzję i/lub na przeczytanie pod kolejnymi notatkami. 
To do zobaczenia!

26 października 2013

Miejsce na książki.



A ja potrzebuję nowego regału, półka to za mało. Niestety, tato twierdzi, że na dodatkowy regał nie ma już miejsca. (tak naprawdę wg mnie jest jeszcze duuuuuuuużo miejsca.) Moje książki już dawno wylazły poza półki i rozpanoszyły się po całym pokoju.  Ale to też wina tego, że nigdy nie czytam, czy też nie korzystam tylko z jednej książki, która później wraca grzecznie na półkę. I tak opanowują one mój pokój, a nawet pozostałe pomieszczenia mieszkania,w których  rządzą książki pozostałych domowników.
A tymczasem ostatnio mój zbiór powiększył się o kilka kolejnych książek, które właśnie czytam, bądź już przeczytałam i czekają na recenzję. Problem tylko w tym, że pochłonięta czytaniem (o rysowaniu i innych ciekawych rzeczach i obowiązkach nie wspomnę) po prostu brak mi czasu na pisanie. Ale jak tylko skończę czytanie  kolejnej części "Felixa, Neta i Niki" postaram się wszytko nadrobić.

A niżej kilka fajnych półek/regałów/stolików jakie znalazłam w sieci, a które bardzo chętnie przygarnęłabym do siebie i zapełniła swoimi książkami, żeby mieć ich jeszcze więcej pod ręką. Na kolejny regał może i nie ma miejsca, ale na takie malutkie coś, zawsze się znajdzie :)



Ten stojak idealnie pasowałby między moim łóżkiem a biurkiem.


Ta półka nad łóżkiem, ale nie zbyt wysoko.



Obracany stolik po drugiej stronie łóżka.



A to regał specjalny - w przerwach ćwiczeń gry na pianinie (w tym wypadku na fortepianie), szybko można sięgnąć po książkę bez schodzenia z krzesła, a potem odłożyć i grać dalej ;) A może dałoby się jednocześnie ćwiczyć i czytać coś innego niż zapis nutowy utworu :D


No i jak wam się podobają wyszperane przeze mnie propozycje półkowo-regałowe?

A tak w ogóle to bardzo żałuję, że nie mogłam tym razem pojechać na Targi Książki do Krakowa. No cóż, ale przecież do maja już całkiem blisko i na targach w Warszawie będę na 100%  :D



22 października 2013


Kto ma ochotę na zgarnięcie paru książek?  Blog "Recenzjum", a właściwie jego autorzy zapraszają do konkursu - dla zainteresowanych szczegóły tutaj .

20 października 2013

"Umarli czasu nie liczą" - Kim Harrison

"Umarli czasu nie liczą" jak i pozostałe części tej książki otrzymały wiele negatywnych opinii. Ale całe szczęście trafiłam na nie dopiero po tym, jak skończyłam czytać tę książkę. Jednocześnie przekonałam się, że ilu czytelników tyle opinii, bo każdy z nas szuka w książce czegoś innego i to, co podoba się mnie, nie musi wcale podobać się innym i  na odwrót.
Główną bohaterką tej książki jest Madison Avrey, która jest wyjątkowa bo ma fioletowe włosy. Ja osobiście uważam że inny kolor włosów to nic specjalnego (też bym sobie strzeliła na niebieski, ale rodzice...). Jest to zwykła nastolatka bez charakteru, która wszystko wyolbrzymia. (prawie jak ja o.O) I jest jeszcze jedna rzecz, która czyni ją wyjątkową... jest martwa.
"Do niedawna Madison Avery była zwykłą nastolatką, jeśli nie liczyć fioletowych włosów i tego, że była nowa w szkole. Ale jej bal maturalny był zabójczy – dosłownie. Właśnie tam Mroczny Żniwiarz chciał odebrać jej ciało i duszę. Lecz nie zdążył dokończyć zadania; Madison wykradła mu magiczny amulet. Dzięki niemu pozostała na ziemi, chodzi do szkoły, wygląda… jakby żyła. Ale tak naprawdę jest zawieszona pomiędzy światami żywych i umarłych. Światem, gdzie ciemność nie zawsze jest zła, a jasne istoty ocienia mrok. Gdzie tylko tajemniczy anioł może pomóc Madison przygotować się na chwilę, gdy Mroczy Żniwiarz wróci…"
~opis z tyłu książki. Wybaczcie że sama nie piszę, ale po prostu nie umiem ubrać w słowa mojego opisu. A nawet gdybym już ubrała, to było by to kompletnie bez sensu, ładu i składu XD. No cóż, czasami ogarnia mnie taka dziwna niemoc.
Książka jest napisana na podstawie opowiadania "Madison Avery i żniwiarz ciemności" (oczywiście autorstwa Kim Harrison) zamieszczonego w zbiorze opowiadań różnych pisarzy fantastycznych "Bale maturalne z piekła". Jak na razie nie dokonałam zakupu tejże książki, że tak powiem, ale zamierzam, bo słyszałam że opowiadanie jest bardzo dobre.
Książka ciekawie napisana, chociaż trochę się ciągnie i w niektórych momentach autorka przynudza...(ale tylko trochę ;) )
Polecam tym co nie czytali, a myślą że jest zła (może się spodoba?) i także tym co nigdy o niej nie słyszeli i tym co o niej słyszeli, ale nie czytali. Jednym słowem: wszystkim w wieku szkolnym i nie tylko ;)
Moja ocena: 7/10

P.S. Niedługo wstawię kolejne części tej trylogii (kiedy tylko je przeczytam XD)

Autor: Kim Harrison
Tłumaczenie:  Joanna Nałęcz
Projekt Okładki: Małgorzata Foniok
Wydawnictwo: Amber
Oprawa: Miękka
  268 stron

12 października 2013

"Córka Dymu i Kości" - Laini Taylor

 Kategorycznie żądam kolejnej części! (Tak jak Oliwia z "Kącika Naszych Książek", dzięki której w końcu przeczytałam "Córkę dymu i kości". Dzięki wielkie!)
Jak dotąd nie miałam swojej ulubionej książki. Tej jednej  jedynej ze wszystkich. I właśnie ją znalazłam. (Przynajmniej do czasu, kiedy nie przeczytam innej takiej naj naj ;)
"Córka dymu i kości" jest napisana lekko i estetycznie, ale nie jest napisana fajnie. Ona jest napisana po prostu pięknie.
Początek jest co prawda dość nudny (nie licząc tego, że ex bohaterki przychodzi na jej zajęcia malarstwa jako model. Nago.) Gdy czytałam ją pierwszy raz, zniechęciłam się szybko, jednak niedawno do niej wróciłam. I ją pokochałam.

Książka ta opowiada o 17 letniej Karou (a ja przez 3/4 książki czytałam "Kaoru" -,-) która wiedzie podwójne życie - jako niezwykła, niebiesko-włosa i bardzo utalentowana absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Pradze oraz jako córka chimer, dziewczyna na posyłki.
Akcja rozgrywa się głównie w Pradze, Karou mieszka z chimerami w Gdzieś Tam. Nie wiadomo dlaczego i po co, wziął ją pod swoje skrzydła i wychował Dealer marzeń - Brimstone. Sprzedaje on marzenia za... zęby.  Także wysyła Karou do różnych miejsc na świecie, właśnie po nie. Czy to ludzkie czy zwierzęce - wszystkie. Dziewczyna posłusznie wykonuje jego polecenia, chociaż nie ma zielonego pojęcia po co mu one (znaczy zęby, nie polecenia).
 Jak pisałam wyżej, na początku nic się nie dzieje, więc trzeba przez niego "przebrnąć", ale później, aż nie można oderwać wzroku od liter. Siadasz, czytasz i przewracasz kartkę po kartce, rozdział po rozdziale. I nagle BUM. Koniec książki. A to dlatego, że akcja dzieje się szybko, nie ma chwili wytchnienia. Najpierw wstrzymujesz oddech na jakieś pół książki, później oddychasz z ulgą, a następnie znów musisz wstrzymać oddech, tak jak byś miał wrażenie, że jeden mały podmuch może zrujnować całą sytuację, wszystko zdradzić. Napięcie i jeszcze raz napięcie.
Książka piękna i wstrząsająca. Niezwykła! Tylko bardzo cienka....
 Na szczęście jest jeszcze jedna część, na którą bardzo niecierpliwie czekam.
Książka 9,9/10 (to 0,1 za to że autorka uśmierciłam moją ulubioną (nie główną) bohaterkę!).
Polecam młodzieży.

P.S. Dawno się tak nie rozpisałam o.O


Okładki "Córki dymu i kości" z różnych krajów.





Autor: Laini Taylor
Tłumaczenie:  Renata Kuk, Elżbieta Steglińska
Projekt Okładki: Dave Caplan i Alison Impey
Wydawnictwo: Amber
Oprawa: Miękka
 396 stron

3 października 2013

"Ala Makota. Maksymalnie ja" - Małgorzata Budzyńska

Dzisiaj wracam do książki przeczytanej dawno temu, a dokładniej to czytałam ją jak byłam w 4 klasie, czyli minęło już dwa lata. Książka "Ala Makota. Maksymalnie ja" jest napisana w formie dziennika, prowadzonego przez bohaterkę mającą tutaj 12 lat. Ala Makota, tytułowa bohaterka chodzi do 5 klasy podstawówki, ma dwóch starszych braci (to tak jak ja) i jest taką zwyczajną nastolatką ze zwyczajnymi problemami, jakie miewają takie zwyczajne nastolatki.  No i właśnie, po tym opisie może wydawać się, że książka jest nudna bo wszystko w niej jest takie zwyczajne, ale jak ją czytałam wcale tak nie uważałam, a wręcz przeciwnie, bardzo mi się podobała i natychmiast sięgnęłam po drugą część. Nie wiem czy czytając ją teraz też zrobiłaby na mnie takie wrażenie, ale z tego wniosek, że jest ona przeznaczona właśnie dla dziewczyn w wieku 10-11 lat. 
Ala w swoim pamiętniku, który rozpoczyna się datą 1 stycznia, opisuje swoje życie w bardzo ciekawy i humorystyczny sposób - swoją przyjaźń z Puszką i Gniewkiem, zachowania swoich rodziców i starszych braci oraz to co dzieje się w szkole - a dzieje się tam naprawdę wiele. Bo nawet w takim zwyczajnym życiu zawsze znajdzie się coś ciekawego. 

 Zapiski Ali są krótkie, wspierane czasami rysunkami dzięki czemu fajnie i szybko się czyta. Bardzo podobały mi się też takie wstawki z różnymi sentencjami, cytatami i aforyzmami np. "Szczyt głupoty zdobywa się bez wysiłku" (Kazimierz Chyla) albo "Rządzić to móc na wszystko powiedzieć "nie". (Chrles de Gaulle).
Są też i inne części Ali Makoty. Ja czytałam tylko Ala Makota. Maksymalnie ja część 1 i część 2.
Może kiedyś sięgnę po kolejne, ale na razie jeszcze nie teraz.
  • Ala Makota. Notatnik sfrustrowanej nastolatki 1 (2000)
  • Ala Makota. Notatnik sfrustrowanej nastolatki 2 (2000)
  • Ala Makota. Zakochana 1 (2002)
  • Ala Makota. Zakochana 2 (2003)
  • Ala Makota. Siedemnastka (2005)
  • Ala Makota. Osiemnastka (2006)
  • Ala Makota. Na fali sukcesu (2007)
  • Ala Makota. Maksymalnie ja 1 (2010)
  • Ala Makota. Maksymalnie ja 2 (2010)
  • Ala Makota. Jacek (2011)

30 września 2013

Przedawkowałam z blogami...

To już trzeci czwarty blog. Tak wiem... za dużo tego. Mama mówi żebym połączyła blogi. Ale już sama nie wiem.
Oto i adres do najstarszego bloga (prawie pierwszego, bo do pierwszego zapomniałam hasła i adresu) - http://olaj.blox.pl/html

Zapraszam.

P.S. Chyba połączę rysunkowy i literacki do tego... co sądzicie?

29 września 2013

"Anna we Krwi" - Kendare Blake

Na samym początku chcę zaznaczyć, że wbrew pozorom nie jest to horror. No, może jest ciut straszna gdy ją się czyta o 3 nad ranem, ale nie wyczułam tu horroru, tylko bardzo przejmujące momenty. Raczej dramat-fantasy.
Książka opowiada o zabijaniu duchów. Ale jak można zabić kogoś, kto już dawno nie żyje?! No właśnie. To jest zawód  Tezeusza Cassio Lowood, "odziedziczony" przez niego po ojcu, który w makabryczny sposób został zamordowany przez swoją ofiarę. Razem ze swoją matką-czarownicą i jej kotem widzącym zjawy - Tybaltem, podróżuje po świecie odnajdując nowe cele do uśmiercenia. Używa do tego  athame - niezwykłego sztyletu.
Pewnego dnia odwiedzają miasto Thunder Bay,  gdzie Cas ma wyśledzić, złapać i zabić ducha  zwanego Anną we krwi. Spodziewa się, że wszystko będzie tak samo jak wcześniej, ale wykonanie zadania okazuje się być ponad  jego możliwości. Dziewczyna jest bezwzględna i bezlitosna. Nosi niegdyś białą sukienkę, teraz przesiąkniętą krwią, którą włożyła w dzień swojej śmierci.
 Zabija każdego kto wejdzie do jej rodzinnego domu, ale naszego bohatera postanawia oszczędzić... Tylko dlaczego?
Książka jest przejmująca i napisana lekko i ciekawie. Trzeba tylko przebrnąć początek, później już zaczyna się dziać. Książka od lat... 11 - 12 i wyżej.Oceniam 9,9/10! A co się stało z tym 0.1 nie mam pojęcia. Za to mam nadzieję że wyjdzie kolejny tom!






Ilustracja mojego autorstwa. Jak przeczytacie książkę to zrozumiecie mój rysunek :)
Autor: Kendare Blake
Tłumaczenie: Agnieszka Ujma
Projekt Okładki: Irina Pozniak
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Oprawa: Miękka
stron 320

23 września 2013

"Nikczemny spisek. Łotrowska opowieść z haniebnymi ilustracjami Autorki" Lois Lowry


W tej książce nie przeczytacie o kochającej się rodzince, gdzie rodzice troszczą się o swoje dzieci, a dzieci wiedzą, że zawsze mogą na nich polegać. Wręcz przeciwnie - rodzina Willoughbych składająca się z rodziców, którzy "często zapominali o swych dzieciach i drażniło ich, gdy im o nich przypominano" i czwórki dzieci była rodziną jakiej na pewno nie spotkaliście do tej pory. Dzieci to: najstarszy dwunastoletni Tim, zawsze "decydował, co reszta będzie robić: w co będą się bawić („Zagramy teraz w szachy – zarządzał na przykład. – Zasada mówi, że mogą grać tylko chłopcy, a dziewczyna przynosi ciasteczka za każdym razem, kiedy ktoś zbije pionek”), jak mają się zachowywać w kościele („Uklęknijcie ładnie i zróbcie pobożne miny, ale myślcie tylko o słoniach” – powiedział im kiedyś), czy mają zjeść to, co ugotowała ich matka, czy nie („Nie smakuje nam to” – oznajmiał czasem, więc wszyscy odkładali widelce i nie otwierali ust, nawet jeśli byli bardzo, bardzo głodni)". Dziesięcioletni bliźniacy: Barnaba A i Barnaba B (nazywani w skrócie A i B), którzy nosili jeden sweter na zmianę, bo wg ich matki posiadanie  przez nich dwóch swetrów nie miało sensu skoro mogą nosić jeden co drugi dzień, a "W niedzielę  możecie się o niego bić". A najmłodsza z rodzeństwa to bardzo nieśmiała sześcioletnia Jane. 
W tej rodzinie powstał spisek, a dokładnie dwa spiski - jeden uknuty przez dzieci, jak się pozbyć rodziców i zostać sierotami, a drugi spisek uknuty przez rodziców, którzy chcieli pozbyć się dzieci. I rodzice i dzieci wszystko sobie dokładnie zaplanowali, ale niestety, jak to w życiu bywa zdarzają się różne nieprzewidziane niespodzianki, które wszytko komplikują.
W tej historii pojawiają się też i inne postaci: porzucone niemowlęta, złoczyńcy, dobroczyńcy, nianie czy dawno zaginieni spadkobiercy. Jest też sporo nawiązań do innych książek, w których występują biedne sieroty na których chciało wzorować się rodzeństwo  Willoughbych m.in.  "Ania z Zielonego Wzgórza", "Pollyanna" czy nawet bajka o Jasiu i Małgosi. Na końcu książki znajduje się  bibliografia zawierająca "Książki sprzed wielu lat, pełne żałosnych, lecz wzruszających sierot, kłótliwych lecz skąpych krewnych, wspaniałomyślnych dobroczyńców i przemian dokonanych przez urocze dzieci."  
Wbrew pozorom wcale to nie jest książka straszna i smutna. Jest w niej bardzo dużo humoru i czyta się ją lekko i szybko. Kto nie lubi zbyt poważnych książek, to na pewno mu się spodoba.



Autor: Lois Lowry
Tłumaczenie: Anna Klingofer
Ilustracje: Lois Lowry
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: Twarda
Stron: 172

22 września 2013

eBuki rozdane!

Nagrody w konkursie e-Buka 2013 rozdane, a ja już wiem od kogo mam się uczyć :)   Zresztą i Tramwaj Nr 4 i Półeczka z książkami to blogi, które od jakiegoś czasu obserwuję i bardzo mi się podobają a moja mama już po ogłoszeniu listy finalistów powiedziała, że to przyszli laureaci. Jak widać nie pomyliła się :)      
WIELKIE  GRATULACJE dla ZWYCIĘZCÓW!

Oto lista nagrodzonych blogów:

Najlepszy blog dla dorosłych:
- Tramwaj Nr 4

Najlepszy blog dla dzieci i/lub młodzieży:
- Półeczka z książkami

Nagrody REDnacza:
- Krytycznym okiem
- Dabudubida

Mała eBuka - nagroda Czytelników:
- Misja K.S.I.Ą.Ż.K.A.

Mała eBuka - statystyczna
- Książki mojej siostry

La DIPLĄ:
- Czechożydek
- Kopiec Kreta
- Poza psem
- Varia czyta
- More Julie
- Niedopisanie
- Z kamerą wśród książek
- aleKulturka
- Garaż ilustracji książkowych
- Magnolie
- Kombajn zakurzonej
- God save the Book
- Skulturowienie


Nie ma "Królestwa Książek"? Raczej zdziwiłabym się gdyby było! Jeszcze duuużo pracy przede mną.Dla mnie trafienie na listę finalistów jest naprawdę wielkim sukcesem  z czego cały czas się ogromnie cieszę :)) A teraz idę pogratulować zwycięzcom :)

P.S. Czy ktoś mógłby powiedzieć coś więcej o La Dypli? Widziałam wzory dyplomów ale nic mi to nie mówi

20 września 2013

Od „Literackiego zmysłu” po „Zagubioną w Słowach”.

Witam ponownie!
Piszę, ponieważ przenoszę/łączę blogi. Mój poprzedni "Literacki Zmysł" z "Zagubioną w Słowach", ponieważ nie chcę pisać na dwóch blogach o jednym i tym samym.
Wyżej już zostały blogi zmienione.
Zapraszam serdecznie do czytania i komentowania!
Mam nadzieję że wam się spodoba.

19 września 2013

"Mały Książę i Róża"


 Jest zimno, nos mam zatkany, boli mnie gardło czyli złapało mnie pierwsze jesienne przeziębienie i z nostalgią wspominam gorące lato. 
Z tegorocznym wyjazdem nad morze zawsze będzie kojarzył mi się Mały Książę. Ale nie będę dzisiaj pisała o samej książce, to zostawię sobie na inny wpis. Zresztą "Mały Książę" wart jest według mnie dwóch, trzech czy nawet i większej ilości wpisów, w zależności od tego  co akurat jest dla nas ważne.  Dzisiaj ważna jest dla mnie róża - w Rewalu na Alei Zakochanych w lipcu 2012 roku pojawił się Mały Książę i Róża. Niestety, róża nie przetrzymała nawet roku i nie mogłam jej zobaczyć, bo ktoś się już o nią wcześniej "zatroszczył". Ale znalazłam zdjęcie w internecie, była naprawdę śliczna.Szkoda, że ktoś postanowił  zabrać ją dla siebie.  "Moja róża jest efemeryczna -pomyślał Mały Książę - i ma tylko cztery kolce do obrony przed światem!". Ta róża niestety nie obroniła się przed jakimś wandalem.
Niedaleko ławeczki Małego Księcia znajduje się  Aleja Różana wzdłuż której posadzono 148 gatunków róż. W sierpniu, kiedy tam byłam, niestety wiele gatunków już przekwitło, ale mimo to i tak było co podziwiać. Ja i mama szukałyśmy swojej jedynej róży, takiej, która najbardziej się nam podobała. I znalazłyśmy, szkoda tylko, że akurat przy nich nie było metryczki z nazwą gatunku. Ale są jeszcze przecież atlasy, może tam uda się nam odnaleźć ich nazwę. Zauważyłam też pewną rzecz, otóż oprócz nas, nikt inny nie zwracał na te róże uwagi, ludzie chodzili tam i z powrotem ślepi na to co jest wokół nich. A przecież one były naprawdę piękne.

Ja na planecie Małego Księcia. (mama mówi że strasznie ją podeptałam - planetę, nie mamę)
 
Tutaj była kiedyś róża...

Aleja Różana - przyjadę tu kiedyś, gdy róże będą w pełni rozkwitu.

To właśnie jest ta "moja" róża - dumna i z charakterem. Wydaje mi się być taka królewska (może rzeczywiście nazywa się "Róża Królewska")
Moja róża i taty ręka.
 A to róża wybrana przez moją mamę - jest niezwykle delikatna.


 Na tablicach znajdujących się przy alei są ciekawe informacje o różach. 
Fajnie czasem wiedzieć takie rzeczy.



  

 

I na koniec taka refleksja dotycząca samej książki.  Zastanawiałam się też, ile z osób robiących sobie zdjęcia na ławeczce z Małym Księciem, przeczytało samą książkę i czy nie jest to dla nich tylko postać, o której nie wiele albo nawet nic nie wiedzą? W szkole, w mojej klasie zrobiłam raz test z rysunkiem przedstawiającym węża, który połknął słonia. Okazało się wtedy, ze nikt w klasie nie czytał "Małego Księcia". Wiedzieli tylko że taka książka istnieje i że jest lekturą. Smutne. Ale wszystko jeszcze przed nimi. Mam nadzieję że polubią tę książkę.