28 grudnia 2014

"Wigilia Małgorzaty" - India Desjardins i Pascal Blanchet


Dziś chciałabym wam przedstawić "Wigilię Małgorzaty", krótką historię starszej pani, która lubi spędzać święta w samotności. Zresztą nie tylko święta. Ale nie to, że nie lubi świąt czy ludzi, po prostu  nie chce zajmować czasu jej dzieciom swoja osobą. Nie wychodzi też z domu, bo na zewnątrz czai się mnóstwo niebezpieczeństw. Jej dom, to jej azyl - tam ma wszystko, czego potrzeba do życia starszej osobie, a tak przynajmniej uważa. I tak mija rok za rokiem i przychodzą kolejne święta, kolejna Wigilia, którą wg planów Małgorzata ma spędzić w samotności przed telewizorem. Ale życie czasem przynosi niespodzianki, po których już nie jest tak jak zawsze. Co takiego przydarzyło się w Wigilijny wieczór Małgorzacie?
Piękna książka w wydaniu i treści. Jest tu bardzo mało tekstu. Główną jej część zajmują piękne ilustracje Pascala Blancheta, które przykuwają  uwagę czytelnika i nie można się od nich oderwać, dostrzegając wciąż nowe szczegóły.
 I pomimo tego, że jest to książka obrazkowa, niekoniecznie jest ona tylko dla dzieci. I myślę że to właśnie do dorosłych bardziej przemówi.  Ale na pewno, każdy kto weźmie ją do ręki, musi się na chwilę zatrzymać, bo nie można jej tak po prostu wziąć, przeczytać i odłożyć na półkę. Tej książki się nie czyta. Tę książkę się ogląda.







Autor: India Desjardins
Ilustracje:  Pascal Blanchet
Tłumaczenie: Jadwiga Jędryas
Oprawa twarda
Liczba stron:70
Wydawnictwo: Dwie Siostry


26 grudnia 2014

"W drodze do domu" - Levi Henriksen

Święta powoli mijają, za nami już czas oczekiwania, przygotowań i corocznych emocji jakie temu towarzyszą, ale zawsze można jeszcze pozostać w tych świątecznych klimatach dzięki książkom. U mnie w domu jest specjalna półka przeznaczona tylko i wyłącznie na książki o tematyce świątecznej. Do kilku z tych książek wracam co roku przed świętami, m.in. jest to "Tajemnica Bożego Narodzenia", o której możecie poczytać tutaj. A w tym roku trafiły tam  kolejne książki, a jedną z nich jest książka autorstwa Levi Henriksena pt. "W drodze do domu".
 
To nie jest powieść, ale zbiór 25 opowiadań. Norweskich opowiadań, które naprawdę mi się spodobały (a ja zbytnio opowiadań czytać nie lubię).  Niezwykłe historie o zwykłych ludziach - to tak, jakbyśmy poprosili przypadkowo spotkanych ludzi, aby opowiedzieli nam o swoich świętach, o jednej wybranej Wigilii. I co się okazuje? Że niestety, ale nie zawsze są one tak piękne i radosne jak to przedstawiają nam piękne obrazki czy reklamy telewizyjne. Święta Bożego Narodzenia to nie jest czas oderwany od całego naszego życia, kiedy zapominamy o wszystkich troskach i problemach. ale ściśle z nim powiązany. Ile jest ludzi, tyle historii. I tych szczęśliwych i tych smutnych, ale za każdą z nich kryje się właśnie człowiek, jego wybory i zmagania z losem, doświadczenia i nadzieja. A święta Bożego Narodzenia są w tej książce tłem dla tych wszystkich historii. Już na samym początku spotykamy tu ojca, który musi użyć podstępu, aby chociaż przez chwilę mógł pobyć ze swoimi dziećmi podczas świąt. Później chłopca, Hakona, który marzy o tym, aby jego mama już nie była sama i aranżuje wigilijne spotkanie ze swoim nauczycielem. Jest też mężczyzna żebrzący na ulicy. Na kawałku kartonu, który leży przed nim jest napisane "Życie ma swoje humory". Podczas, gdy mężczyzna siedzi na chodniku, a mający go przechodnie czasami wrzucą coś do jednorazowego kubeczka, my poznajemy jego życie i od tej pory trochę inaczej zaczynam patrzeć na ludzi podobnych do niego. Oni też mają swoją historię i nie są w niczym gorsi od nas.
Opowiadania Leviego Henriksena są niezwykle ciepłe i przejmujące, a najpiękniejsze w nich jest to, że po raz kolejny uświadamiamy sobie, że nie sława i bogactwo są najważniejszymi wartościami w życiu, ale człowiek. Taki zwyczajny człowiek, jakim jest każdy z nas.

A gdybyście w przyszłym roku szukali książki na prezent gwiazdkowy, to przypomnijcie sobie o tej książce.


Autor: Levi Henriksen
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Oprawa twarda
Liczba stron: 469
Wydawnictwo: Zysk i S-ka




23 grudnia 2014

Wysyłamy książki!


Jak postanowiłam tak zrobiłam czyli wybrałam, zapakowałam i wysłałam parę książek do Biblioteczki Małego Pacjenta w ramach akcji, o której pisałam w poprzednim poście. Zresztą jak widać, książki same zapakowały się do koperty, a ja tylko zaadresowałam i zaniosłam na pocztę ;) .



Fajne są takie akcje - gdy na półce leżą książki, do których nie wrócę, to szkoda, żeby zajmowały miejsce i się kurzyły, podczas gdy mogą ucieszyć innych czytelników.

Pozdrawiam Was serdecznie Aleksa-Olka :)


14 grudnia 2014

Dzielmy się radością... znaczy książkami.

Dostałam zaproszenie do wzięcia udziału w projekcie międzyblogowym, a polega on na tym, aby wesprzeć akcję organizowaną przez Zaczytanych. A dokładnie: zebrać książki dla Biblioteczki Małego Pacjenta w Szpitalu Klinicznym Nr 1 im. prof. Tadeusza Sokołowskiego w Szczecinie
Oczywiście nie ma co się  zastanawiać, tym bardziej, że grudzień to bardzo dobry czas na robienie prezentów i sprawienie innym choć odrobiny radości. A przed świętami, robiąc porządki na moim regale z książkami, na pewno znajdę coś ciekawego do wysłania. 
Wszyscy, którzy chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej  o akcji,  a może i przyłączyć do niej, zapraszam na stronę Biblioteczki Małych Pacjentów, wystarczy kliknąć na poniższe logo. 




Serdecznie zapraszam do udziału w akcji, tym bardziej, że przyłączyć się do niej może każdy z Was. 


13 grudnia 2014

Wrocławskie Targi Dobrej Książki

Dnia 6 grudnia po raz kolejny odwiedziłam Wrocławskie Targi Dobrej Książki.  Zapowiadało się nieźle.. i tak było!
Owe targi miały miejsce na Dworcu Głównym i trwały 4 dni  (4-7.12), ale ja byłam niestety, tylko jeden dzień. Oczywiście książek była masa i trochę z każdego gatunku - od literatury pięknej do popularno naukowej, wiele wydawnictw i autorów. Jednak, jako że miałam znacznie ograniczony budżet, kupiłam tylko 4 książki. Ale za to spotkałam m.in. panią Magdę Kozieł-Nowak - ilustratorkę i redaktora radiowej trójki Michała Nogasia.


Targowa brama.

produkcja "średniowiecznego" papieru. Byłam i widziałam!


Spis i plan stoisk poszczególnych wydawnictw.

Iwona Chmielewska - ilustratorka, autorka.
Oto Pan Nogaś, w którym "podkochuje" się moja mama :D

Ogromne anioły. Jak na anioły przystało.

Ręce same wyciągają się po książki.

Paweł Pawlak - ilustrator, grafik.

Zgadnijcie co czytam! :D

Koniec...?

A oto moje targowe nabytki:
- "Smokologia. Poradnik zatwierdzony przez T.S.T.S." (ze składanym smokiem. Uwaga! Nie ma ściemy!)
- "Fistaszki zebrane" lata 1971-1972 - czyli najnowsza z części jakie się do tej pory ukazały w tej serii.
- "Lirael Córka Clayrów" Garth Nix
- "Młody samuraj. Droga wojownika" Chris Bradford.


A wy? Może ktoś z was był na targach? Jeśli tak, przekażcie co nabyliście ;)

26 listopada 2014

Felix, Net i Nika - kolejna odsłona.

Dzisiaj mogę oficjalnie ogłosić, że na moją półkę wraca "Felix, Net i Nika!", bowiem dzisiaj właśnie doszła paczka z kolejną częścią, na którą tak długo się zbierałam, niestety. Ale nie będzie dzisiaj jeszcze recenzji kolejnej książki pana Rafała Kosika, bo najpierw muszę je przeczytać. "Je", a nie "ją" ponieważ tak się złożyło, że w dniu, w którym złożyłam zamówienie na "Felix, Net i Nika oraz Bunt Maszyn" otrzymałam również informację na blogowego maila o nowej części pt. "Felix Net i Nika oraz Klątwa Domu Mckillianów", która miała swoją premierę dosłownie kilka dni temu i propozycji jej recenzji.





A tymczasem zapraszam  do obejrzenia filmików, w których Rafał Kosik mówi o swoich książkach, o historii powstania serii przygód trójki gimnazjalistów, oraz o najnowszej książce czyli "Felix Net i Nika oraz Klątwa Domu Mckillianów".





13 listopada 2014

"Matt Hidalf. Błyskawica Widmo" - Christophe Mauri

Oto kolejna książka z serii jesiennych nowości  wydawnictwa Znak.
Matt Hidalf - tytułowy bohater książki ma 11 lat, a to oznacza, że nareszcie może zdawać egzamin do Akademii Elity. Oszukiwanie, kłamstwa i psoty to są rzeczy, które Matt lubi chyba najbardziej, a jest przy tym samolubny, zarozumiały i uparty. Jak sobie coś postanowi, to trudno byłoby go powstrzymać od zrealizowania raz podjętego celu. Podczas gdy inni uczniowie sumiennie przygotowują się do egzaminu ucząc się i czytając opasłe księgi, to Matt opracowuje sposób na to, jak oszukać sędziów i zostać pierwszym uczniem, który zostanie wpisany na listę przyjętych przez oszustwo, które nie zostanie przez nikogo wykryte. Czy aby na pewno plan Matta się powiedzie? Co takiego się stało, że pomimo tego, że oszustwo podczas egzaminu zostało wykryte, Matt zostaje wpisany do księgi uczniów, zamiast zostać odesłanym do domu? I jak poradzi sobie z zadaniem, jakie dostał od księżnej Dacourt w czasie Próby Pierwszego Miesiąca? Pomysły i wyobraźnia, jaką autor obdarzył bohatera książki sprawia, że czytając odwracamy kartkę za kartką z niecierpliwością śledząc  poczynania  Matta i czekając jakie będą skutki jego szalonych pomysłów. Do tego trochę świata magii, fantazji i baśni i naprawdę trudno oderwać się od czytania.
Pomimo, że na początku nie bardzo umiałam polubić Matta, a jego zachowanie bardzo mnie irytowało, to po pewnym czasie zmieniłam swoje nastawienie do niego i zaczęłam go lepiej rozumieć. Matt nie jest takim zwykłym szablonowym bohaterem, jakich mnóstwo spotyka się w wielu książkach.On jednocześnie irytuje i intryguje i tak naprawdę trudno jednoznacznie określić swój stosunek do niego. I chyba ta właśnie postać głównego bohatera sprawia, że książka, pomimo wielu na pierwszy rzut oka  podobieństw do popularnego Harrego Pottera, jest jednak inna.
Zapraszam do Gwiezdnego Królestwa, w którym żyją mieszkańcy Solaru i Darnaru, do świata  pełnego legend, tajemnic i fantastycznych istot.


Autor: Christophe Mauri
Tłumaczenie: Magdalena Talar
Oprawa twarda
Liczba stron: 315
Wydawnictwo: Znak emotikon

28 października 2014

"Lassie, wróć!" Eric Knight


Kilka dni temu ukazało się najnowsze wydanie książki "Lassie, wróć!" amerykańskiego pisarza Erica Knight'a. Co ciekawe autor ten żył i tworzył w pierwszej połowie XX wieku, ale jego książka wcale nie straciła na aktualności i popularności. Opowiada ona o przyjaźni między człowiekiem a psem o imieniu Lassie.
 Do tej pory przygody Lassie znałam bardziej z filmu i opowiadań, o książce słyszałam, ale nie miałam okazji jej przeczytać, aż do teraz. I jedno co mogę powiedzieć: żałuję, że dopiero teraz dostała się ona w moje ręce.

 Lassie to suczka rasy owczarek szkocki długowłosy należąca do rodziny Carraclough. Pies piękny, wierny i najbardziej przywiązany do Joe'go, 12 letniego syna Sama
Carraclough'a.   Lassie codziennie czekała pod szkołą na chłopca, aż zdarzył się dzień, kiedy Joe wyszedł i nie zobaczył swojego przyjaciela, a potem w domu usłyszał słowa:
- Posłuchaj, Joe, musisz dowiedzieć się prawdy - wykrztusiła. - Lassie nie będzie już więcej czekała na ciebie przed szkołą. I nie ma sensu rozpaczać z tego powodu. (...) Sprzedaliśmy ją. 
Joe, chociaż bardzo to przeżył, to rozumiał, że ciężka sytuacja ich rodziny zmusiła ich do takiego kroku, gdyż Lassie była bardzo wartościowym psem, a pieniądze uzyskane z jej sprzedaży pozwolą kupić jedzenie dla całej rodziny. Ale to dopiero początek książki. Początek opowieści o wielkiej i pięknej przyjaźni, o tym ile tak wierny przyjaciel może pokonać trudów i jak wielka może być determinacja zwierzęcia w walce o powrót do swojego przyjaciela.
I czy rzeczywiście Joe już nigdy nie zobaczy Lassie czekającej na niego pod szkołą?

Nie ma znaczenia czy macie lat 10 czy 50 - koniecznie otwórzcie książkę i zacznijcie czytać: "Nie było chyba w Greenall Bridge człowieka, który  nie znałby Lassie, psa Sama Carraclougha...."
A potem, jeśli będziecie mieli ochotę, to wróćcie tu do mnie i podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami.


Autor: Eric Knight
Tłumaczenie: Zbigniew Batko
Oprawa twarda
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Znak Emotikon

8 października 2014

'Magiczne Drzewo. Cień smoka" - Andrzej Maleszka

Tę książkę otrzymałam od wydawnictwa Znak Emotikon wraz z propozycją współpracy. A ponieważ książka ta nie miała jeszcze premiery  (czytałam ją w wersji pdf) mogę czuć się dumna.
Ale do rzeczy - książki pana Maleszki znam od dawna i przeczytałam już "Magiczne drzewo. Czerwone Krzesło" i "... Tajemnica Mostu". Muszę przyznać, że zaczynając czytać te książki byłam podekscytowana, ale teraz, gdy od mojej ostatniej lektury tejże serii minęło sporo czasu, nastawiłam się do niej dość sceptycznie i straciłam chęć kontynuowania jej. Jednak wróciłam i to dość gwałtownie, właśnie dzięki propozycji wydawnictwa.
Wszystko zaczyna się dość niewinnie bo od nauki na test szóstoklasistów. No właśnie... trzeba się uczyć, ale ani Kuki ani Blubek raczej nie wyrażają dużych chęci. No bo komu chciałoby się uczyć mając do dyspozycji magiczne przedmioty?  Mnie, jak i chłopakom na pewno nie, dlatego też postanowili oni trochę namieszać w umysłach magią, by stać się mądrzejszym. Niestety, namieszali w umysłach połowie szkoły i dwóm belfrom co skutkowało ogłupieniem wszystkich tych, którym namieszano.
Niestety nie da się tego odkręcić, ponieważ ich jedyny magiczny przedmiot, którym mogą odwrócić zaklęcie zostaje zniszczony, dlatego bohaterowie nie mają wyboru - muszą znaleźć kolejny fragment magicznego drzewa. Tym razem jest to figurka... ale nie taka zwyczajna. I właśnie ta figurka ściąga na nich jeszcze większe niż do tej pory kłopoty.
Jak dla mnie, fabuła jest naprawdę niezła, jak i wykonanie. Chociaż książka nie spełniła do końca moich oczekiwań (a jestem dość wymagająca), spokojnie mogę jej dać ocenę 7/10.
Gorąco polecam dzieciakom z podstawówki, a tym starszym już nie koniecznie, ponieważ może im się wydać dość dziecinna.
Pozdrawiam was wszystkich i zapraszam do Wydawnictwa Znak Emotikon, gdzie od 9 października 2014 roku, będziecie mogli nabyć tę książkę!
Aleksa.


 Autor: Andrzej Maleszka
Projekt Okładki i ilustracje: Andrzej Maleszka
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Oprawa: twarda
 stron 516

6 października 2014

eBuka 2014

Zdjęcie: Można już głosować na najlepszy blog książkowy w kategorii "Nagroda Czytelników" 4. edycji eBuki! Autorów wszystkich zgłoszonych blogów prosimy o zamieszczenie informacji o możliwości wysłania głosu popierającego wybrany blog (ebuka@duzeka.pl w tytule maila trzeba podać tytuł bloga) i zamieszczenie grafiki z logiem konkursu (poniżej) podlinkowanym do informacji o eBuce na stronie dużego Ka (duzeka.pl/news/id_news/5793/ebuke_2014_czas_zaczac).
Zwycięzcę oraz listę pozostałych laureatów przedstawimy podczas uroczystej gali na Targach Książki w Krakowie. 
 Gdy piszę tutaj swoje przemyślenia na temat różnych książek, to fajnie wiedzieć, że są ludzie, którzy tu zaglądają i czytają. Niektórym się podoba, niektórym może nie podoba (jak to w życiu bywa), ale żeby byli i tacy  i tacy czytelnicy, to trzeba też  pokazać, że taki blog jak "Królestwo Książek" w ogóle  sieci istnieje. No i podobnie jak w zeszłym roku zgłosiłam mojego bloga do konkursu na najlepszy blog książkowy organizowanego przez duże Ka. O zwycięzcy, który dostanie dużą eBukę decyduje specjalne jury, ale można też zdobyć nagrodę czytelników czyli małą eBukę. 
Ponieważ do doskonałości mojego bloga dzielą mnie jeszcze miliony lat świetlnych ciężkiej pracy,  może przynajmniej ktoś mnie zauważy i czasami tu zajrzy. 

Jeśli ktoś chciałby oddać głos popierający "Królestwo Książek" to zapraszam i z góry za ten głos dziękuję. Wystarczy wysłać maila (bez treści) na adres: ebuka@duzeka.pl a w tytule maila podać tytuł bloga czyli "Królestwo Książek".  I to wszystko :)

A kto ciekawy to więcej informacji o eBuce na stronie dużego Ka (duzeka.pl/news/id_news/5793/ebuke_2014_czas_zaczac).

A jutro recenzja książki, która ukaże się w najbliższych dniach w księgarniach.

28 września 2014

Gimnazjalne lektury.

Właśnie kończy się mój pierwszy miesiąc w nowej szkole. Dużo się dzieje, a czasu na wszystko bardzo mało.  Doba zdecydowanie powinna mieć nie 24 godziny, ale co najmniej 48, żebym spokojnie mogła na wszystko poświęcić tyle czasu ile bym chciała. A ponieważ jest to niestety niemożliwe to chyba muszę się bardziej zorganizować. 
Tymczasem kolejny wpis o lekturach, tym razem gimnazjalnych, który chciałam umieścić na początku września, ale niestety z przyczyn podanych wyżej i innych nie udało się.

 

"-Ola, jakie masz lektury w gimnazjum?
-Wszystkie przeczytane."

Ten mini dialog wymyślił mój starszy brat. I rzeczywiście - prawie wszystkie przeczytane, a przy najmniej połowa. Oto lista lektur:
- "Harry Potter i więzień Azkabanu" - J. K. Rowling (przeczytane)
- "Mały Książę" -
A. De Saint-Exupery (przeczytane)
- "Oskar i Pani Róża" -
E. E. Shmitt (przeczytane)
- "Biblia" (przeczytane... no, prawie...)
- "Dziady, cz. II" -
A. Mickiewicz (przeczytane)
-  J. Kochanowski - wybrane treny i fraszki (przeczytane treny)
 - "Mitologia"- (przeczytane)
- "Pieśń o Rolandzie"
- "Z legend dawnego Egiptu" -
B. Prus
- "Iliada"  -
Homer
 - "Krzyżacy"-
H. Sienkiewicz



Chcąc kierować się opiniami zasłyszanymi tu i ówdzie na temat tej ostatniej lektury powinnam od razu obejrzeć film i darować sobie czytanie "Krzyżaków". Ale ponieważ ja jestem "dziwna", jak to niektórzy określają, to oczywiście nie byłabym sobą, gdybym odpuściła sobie czytanie. Wszak jak to mówi moja mama "Ola, czyta wszystko co wpadnie jej w ręce, łącznie ze wszelkimi regulaminami i instrukcjami obsługi".

 - Hehehe, wielkie dzięki mamo.
 - A nie? Tak jest.
 - Wcale nie wszystko!
 - No nie wszystko, tylko to co akurat wpadnie ci w ręce albo pojawi się przed oczami.
 - I kto to mówi?
- Ktoś, kto ma tak samo ... :)

Wśród tych lektur jest też jedna, której na pewno poświęcę więcej czasu i znajdzie ona swoje miejsce w moim "Królestwie Książek". Jest to "Oskar i Pani Róża" E. E. Shmitt - książka głęboko zapadająca w pamięć i dająca dużo do myślenia o tym, co tak naprawdę jest ważne w naszym życiu. Ale o niej więcej napiszę przy okazji przerabiania jej na j. polskim.
Czas kończyć - trzymajcie się!  No i zrobię wszystko, żebyście nie musieli długo czekać na kolejny post ;)


16 września 2014

"Srebrny miecz" i "Warszawskie dzieci" - Ian Serraillier i zbiór wspomnień.

Dzisiaj będzie o książkach i tematyce jakiej jeszcze nie podejmowałam na swoim blogu - okres II wojny światowej. Rocznica rozpoczęcia wojny zbiega się z rozpoczęciem roku szkolnego - 1 września, czyli zakończenie wakacji i jednocześnie rozpoczęcie "straszliwej i zaciekłej wojny między uczniami różnej płci i osobowości z nauczycielami, ocenami, wf-em i konfliktami osobistymi". Ale inaczej stało się 1 września 1939 roku. Wtedy rozpoczęła się prawdziwa wojna i walka o przetrwanie i doświadczanie wielu prawdziwych okrucieństw. Tak, wiem, że to było bardzo dawno temu, kiedy nasze babcie i dziadkowie byli mali, ale to były ich prawdziwe doświadczenia, ich życie a nasza historia. Szkoda, że nie mogę osobiście posłuchać wspomnień i opowieści z tamtych lat z ust dziadków, ale dobrze, że  są książki, dzięki którym możemy przenieść się tamte czasy i czytając poczuć to co przeżywały dzieci w czasach wojny. Jedną z nich jest książka "Srebrny miecz" której autorem jest Ian Serraillier. Opowiada ona historię rodziny Balickich opartą na prawdziwych wydarzeniach. Trójka rodzeństwa Ruta, Edek i Frania zostaje sama po tym, jak ich tatę zabrano do obozu, a mamę wywieziono do Niemiec na roboty. Muszą sobie radzić w trudnych wojennych dniach tak jak umieją z głodem, zimnem i brakiem domu, który został wysadzony przez Niemców. Jest też Janek - chłopiec, którego najpierw spotyka ojciec dzieci, a potem i one. Janek ma też swój skarb, tytułowy srebrny miecz znaleziony w ruinach domu w którym mieszkała rodzina Balickich. Dzieci wspólnie wyruszają na wędrówkę po Europie w poszukiwaniu rodziców
Książka napisana jest jest językiem niezwykle prostym, a czytając ma się wrażenie jakby ktoś siedzący obok opowiadał nam o losach bohaterów przedstawiając same fakty. 

Autor: Ian Serraillier
Tłumaczył: Jerzy Łoziński
 Wydawnictwo: Zysk i Spółka
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  stron 215

Inną książką, która przedstawia wojenną rzeczywistość dzieci jest książka pt. "Warszawskie dzieci". Jest ona zbiorem wspomnień uczniów szkoły prowadzonej przez Annę Goldman. Czytając (czy jak w moim przypadku słuchając czytanych przez mamę) wspomnień uświadamiamy sobie jak bardzo różniło się ich życie od naszego, jak ważna była dla nich szkoła - takie chwytanie się czegoś, co bo dawało choć namiastkę poczucia normalności i stabilności, tego co łączyło ich ze spokojnym życiem jakie wiedli przed wojną. Ale tak naprawdę ta szkoła była całkiem już inną szkołą, bo funkcjonowała w całkiem innej rzeczywistości. Oprócz tego, że uczniowie mogli bawić się, zdobyć tu średnie wykształcenie to "jednocześnie wstępowali do organizacji harcerskich, uczyli się zasad konspiracji, służby łączności i wywiadu, brali udział w małym sabotażu i uczyli się strzelać, walczyli i ginęli w Powstaniu Warszawskim."  I o tym właśnie jest ta książka, o życiu i walce, o przetrwaniu każdego dnia w czasach w jakich nikt nie chciałby żyć, w czasach wojny.
 

Wydawnictwo: Zysk i Spółka
Oprawa: miękka
  stron 444


30 sierpnia 2014

Tożsamość Anioła - L. H. Zelman

Koniec wakacji, koniec lenistwa czas przywrócić do życia moje "Królestwo Książek". Na początek o książce, którą czytałam podczas jednego z wakacyjnych wyjazdów.
Szczerze mówiąc, nie mam zielonego pojęcia gdzie ją nabyłam.  Zabierałam się za nią dość długo, aż w końcu przeczytałam i... nie zrobiła na mnie zbytniego wrażenia. Spodziewałam się po niej więcej - więcej akcji, mroku itd.
Autorka opowiada nam o losach Andrei, która uważa siebie za ucieleśnienie niedoskonałości w kwestii urody, dlatego stara się to nadrobić wysokimi ocenami na studiach. Ponadto pracuje także w fundacji HOPE i pomaga w domu starców.
Jest wrażliwa i inteligentna, ale brakuje jej pewności siebie. Woli nie nawiązywać nowych znajomości, a jej współlokatorka - Carmen, dobrze o tym wie i mimo to zaprasza ją na imprezę u swojej przyjaciółki. Oczywiście, Andrea nie zgadza się. Jednak następnego dnia, po powrocie z w fundacji, zastaje w swoim mieszkaniu Kaspara Legranda - najprzystojniejszego, najinteligentniejszego i najpopularniejszego chłopaka w całym Colleg'u, Andy nie ma wyboru- musi się zgodzić.
Jednak odkąd wyżej wymieniony, zaczyna okazywać bohaterce zainteresowanie zaczynają dziać się dziwne i straszne rzeczy - dziewczyna ma uczucie, jakby ktoś spoza tego świata ją prześladował. Poza tym ma wrażanie jakby jej znajomi i Kaspar coś przed nią ukrywali. A chłopak budzi w niej niepokój, przez który nie potrafi mu zaufać...
Jak już na początku pisałam, książka niezbyt mnie zachwyciła, ale nikt nie powiedział, że każda książka ma zachwycać.  Czytało się ją całkiem lekko i szybko, a akcja może rozkręci się w kolejnych częściach o których słyszałam, że są  lepsze. Zobaczymy.

21 sierpnia 2014

Po wakacyjnych wojażach

Wróciłam po wakacyjnych wojażach, a teraz  czas żeby się rozpakować, odpocząć we własnym małym bałaganie i zacząć wspominać.  Muszę wam powiedzieć, że naprawdę mam co i żałuję, że niektórych chwil nie można ożywić jeszcze raz i zatrzymać. No i muszę się przyznać, że w tym wszystkim nie miałam za dużo czasu na czytanie, co nie oznacza, że nic nie czytałam. Już wkrótce nowa recenzja, a dzisiaj znowu fotograficzna zabawa. Do jakich książek pasuje ta fotografia?


P.S. Spodziewajcie się relacji z wakacji ;)

Pozdrawiam - Aleksa ;P

20 lipca 2014

Fotograficzno - książkowe zagadki

Ponieważ wakacje to taki czas, kiedy nie ma ani czasu, ani za bardzo chęci, aby siedzieć przy komputerze, a nie chcąc zaniedbywać bloga wymyśliłam coś co połączy przyjemne z pożytecznym. Otóż od czasu do czasu będę zamieszczać zdjęcia zrobione przeze mnie albo kogoś z rodziny podczas wakacyjnych wypraw, a zadaniem czytelników i gości "Królestwa Książek" będzie podanie tytułu książki z jaką to zdjęcie się wam kojarzy albo podawanie swoich propozycji książkowych, które w jakiś sposób kojarzą wam się z tym zdjęciem. Mam nadzieję, ze za bardzo nie naplątałam z tym tłumaczeniem.

Na początek zagadka raczej z tych łatwiejszych (przynajmniej tam mi się wydaje) i chyba nikt nie będzie miał problemu z podaniem tytułu książki, a zdjęcie zostało zrobione na dziedzińcu zamku w Grodźcu na Dolnym Śląsku.

Zapraszam do zabawy :)



Z wakacyjnymi pozdrowieniami Aleksa-Olka.

6 lipca 2014

"Miłość ci wszystko wyPaczy" - Katarzyna Majgier

Książka zakupiona na Warszawskich Targach Książki i natychmiast przeczytana. Bo w niecałe dwa dni. I muszę powiedzieć że się nie zawiodłam, a wręcz przeciwne - ta część jeszcze bardziej mi się spodobała od poprzednich. Była po prostu bardziej dorosła. Pewnie dlatego, że Ania jest już w gimnazjum.
Nasza opowieść (jeśli można to tak nazwać...) zaczyna się od... . I tamtym wpisie Ania informuje nas o... zakochaniu. I to nie byle jakim, bo zakochaniu Ani! A przecież w poprzedniej części Szuchówna była taką zaciekłą przeciwniczką miłości, I co? No, ale dłużej nie będę roztrząsać się nad bohaterką, bo przecież ważniejszy jest jej obiekt westchnień czyli niejaki Janek ..., który to oczarował naszą bohaterkę już od pierwszego dnia II semestru.
Ale, jak to często bywa, od miłości często się ślepnie i nachodzi nas stan "kochanie jak ty ślicznie plujesz!"   kiedy to mózg eliminuje wszystkie wady i dorabia zalety. Dlatego właśnie nasza Ania nie widzi (co jest bardzo irytujące) że jej wybraniec jest pustym ignorantem i bufonem. Na szczęście Anka ma przyjaciółki, które próbują odkochać Anię, co niestety im się nie udaje.
Aha, jest jeszcze Maks - prawdopodobnie po uszy zakochany w Ani... ale więcej wam nie napiszę. Sami przeczytajcie, ucieszcie się, napnijcie mięśnie i zareagujcie. Macie także trzeci wątek w którym Nika - zakochuje się w Jarku i w jego mięśniach rąk, ale ma już dziewczynę - idealną i znienawidzoną przez Nike, Anielę.
Książkę gorąco polecam, jeśli przeczytaliście poprzednie części. Tutaj, mimo denerwującej głupoty bohaterki, możemy dowiedzieć się nieco o pierwszej miłości (czy też zauroczeniu) i uczuciach z nią związanych. Można się dowiedzieć także jak się ZAkochać i ODkochać, co czasem baaardzo się przydaje. No i oczywiście nie brakuje tu zabawnych fragmentów, reklamówek i cieknącego z głowy jajka.
ocena: 10/9,5


 Autor: Katarzyna Majgier
Projekt Okładki i ilustracje:Monika Kanios
Wydawnictwo: Akapit Press
Oprawa: Miękka
  ... stron

P.S.w miejscu ... wpiszę odpowiednie daty i liczby... jak tylko odzyskam książkę.
P.P.S. Od teraz każdy tekst "zkursywowany" (rozum "przekrzywiony") będzie oznaczał cytat z książki.

29 czerwca 2014

Libster Blog Award - po raz kolejny

Witajcie Kochani!
Wybaczcie za ta straszliwą przerwę w recenzjach, ale na zakończenie roku otrzymałam świnię (świnię morską oczywiście, nie świnię-świnię) i teraz staram się ją jako-tako oswoić i jest z tym trochę roboty. Ale dłużej nie przedłużam - czas na konkrety:
Otrzymałam od Oliwi z http://ksiazkinastolatki.blogspot.com/ nominację do LBA. Zasady myślę każdy zna, więc zaczynam!

1. Przy której książce spędziłaś najwięcej czasu, którego teraz żałujesz?
-Co to za pytanie? Jak bym śmiała żałować czasu przeczytanego?! Być może kiedyś zdarzyła mi się taka książka, ale jeśli tak, tu już jej niestety (albo na szczęście)  nie pamiętam.
2. Spodnie czy spódnica? Uzasadnij swój wybór.
-Spódnica! Spódnica, spódnica, i jeszcze raz spódnica! Spodnie mnie wszędzie uwierają, niewygodnie mi się w nich siedzi, porusza, a spódnice, mimo że nakłada pewne ograniczenia, jest dla mnie zdecydowanie wygodniejsza i swobodniejsza :3
3. Książka czy film?
-Książka i film. No chyba że mam do czynienia z ekranizacją - w takim wypadku najpierw książka, później film. Ale jeśli nie jest to ekranizacja, czy też papieryzacja (właśnie byliście świadkami narodzin tego słowa XD) to wybieram obie opcje, bo można trafić na genialny film i genialną książkę. Jednak szalę lekko, leciutko przeważa książka, ponieważ czytając ją, mogę sobie wszystko sama wyobrazić, a film narzuca mi wygląd postaci i otoczenia. Teraz mogłabym się tu nieźle rozpisać, a nawet zrobiłabym cały wykład do tego pytania, ale nie chcę was po prostu zanudzać ;)
4. Jaka jest twoja ulubiona ekranizacja książki?
-Hmm...to pytanie muszę przemyśleć. Pozwólcie że odpowiedzi na nie udzielę w następnym poście ;)
5. Ulubiona potrawa?
-To nie ma żadnego związku z czytaniem! A z resztą, nie ważne. Zapiekanka z Ikei xD
6. Co sądzisz o polskich autorach książek?
-Jedni z najlepszych. Pan Kosik pisze naprawdę wspaniale, książki pani Majgier też nie są gorsze od zagranicznych, a nasza polska fantastyka może równać się z Harrym Potterem czy Władcą Pierścienia!
7. Co zainspirowało cię do stworzenia bloga o książek?
-Mama. I same książki :D


Blogi, które nominuję:

I to by było na tyle z nominacji. Tak, 3 mimo że można 7, ale więcej jakoś nie znalazłam kandydatów. Jeśli jednak chcecie się w to pobawić-piszcie w komentarzach to was dopiszę ;)
A z pytań ode mnie:

1. Dlaczego lubisz czytać?
2. Jest jakaś książka, którą znienawidziłeś/aś? 
3. Co byś zrobił/a gdyby zabrano ci wszystkie książki i zabroniono czytać przez rok?
4. Jaki gatunek książki jest twoim ulubionym? Uzasadnij wybór.
5. Jeśli byłaby taka możliwość - w który książkowy świat byś się przeniósł/osła
6. Zacytuj pierwsze zdanie z 108 strony twojej ulubionej książki, lub tej leżącej najbliżej ciebie.
7. Spotykasz na ulicy ulubioną postać z książki. Możesz jej zadać tylko jedno pytanie - jak ono brzmi?

To tyle. Dzięki za uwagę! Pa!

22 czerwca 2014

Darmowy, jednodniowy, szkolny antykwariat.

Przedwczoraj na lekcję polskiego przyszła Pani Bibliotekarka. Jako że oceny już wystawione i nie mamy co robić, owa Pani zaprzęgła nas do roboty. A konkretniej - do noszenia książek. Co prawda  na początku mieli iść tylko chłopcy, ale wyszło tak, że poszli wszyscy (czyli ci, którym chciało się iść do szkoły, a dokładnie było nas dziesięcioro). I tak połową klasy poszliśmy na górę, do gabinetu pani Pedagog, gdzie pod sam sufit piętrzyły się stosy starych książek, które musieliśmy przenieść na sam dół. Tak więc zaczęliśmy znosić, a przy okazji znaleźliśmy parę ciekawych egzemplarzy. Na szczęście pozwolona nam wziąc tyle ile chcemy. I oto są moje zdobycze:



Oczywiście, zaraz po lekcjach wróciliśmy do "naszego antykwariatu" i wróciliśmy do szperania. Każdy znalazł coś dla siebie, ale ja, jak to ja, wzięłam najwięcej. I wzięłabym jeszcze trochę, ale więcej nie zdołałabym unieść (chyba że tłukłabym się przez pół miasta obładowana po uszy książkami.)
A co się stało z pozostałymi książkami? Niestety ale poszły na makulaturę, a ja gdy się o tym dowiedziałam znosiłam je z bolącym sercem. Próbowałam namówić Panią Pedagog i Panią Bibliotekarkę aby oddały przynajmniej większość z nich do antykwariatu, ale niestety nic nie wskórałam...



Na zdjęciu powyżej możecie zaobserwować:
- "Język i świat 5" (zbiory wierszy i opowiadań, materiały szkolne)
- "Profesor Sonia" - Erzsebet Kertesz (napisałabym dla kogo, ale ten ktoś czyta tego bloga)
- "Teatr lalek - zagadnienia metodyczne" - H. Jurkowski, H. Ryl, A. Stanowska
- "Barwy walki" - Mieczysław Moczar (Dla taty)
- "Wielka, większa i największa" - Jerzy Broszkiewicz
- "Ujarzmienie przyrody" - M. Iljin (dla kogoś)
- "Tajemniczy łowca szczurów" - Juliusz Grodziński (też dla taty)
- "Jesteś tylko diabłem" - Joe Alex
- "Opowiadania, czytelnik" - Wachtang Ananian
- "Skrawek nieba" - Stanisław Goszczurny 
- "Opowiadania o Gajdarze" - B. Jemielianow
- "Metodyka organizowania wycieczek i imprez górskich" - Z. Kruczek, J. Zdebski (ta dla brata)


A książki pachną nieziemsko!

11 czerwca 2014

"Halucynacje" Oliver Sacks

Ponieważ wiem, że na mojego bloga zaglądają nie tylko moi rówieśnicy, ale i bardziej doświadczeni czytelnicy  to postanowiłam tym razem dodać wpis z serii "Czyta rodzina" , a w nim napisać o książce Olivera Sacksa "Halucynacje".
I od razu przyznaję się, że duży wkład w treść tego posta wniosła moja mama.
 Oliver Sacks jest lekarzem neurologiem i psychiatrą, który swoje medyczne doświadczenia opisuje w książkach. I wcale nie są to książki naukowe. Sposób w jaki Sacks przedstawia medyczne problemy powoduje, że czyta się go jak powieść.
W najnowszej swojej książce autor podejmuje temat wyjaśnienia zjawiska halucynacji. Wbrew pozorom jest to temat dość słabo znany, gdyż ludzie boją się mówić o swoich przywidzeniach z obawy przed tym, że będą posądzeni o różne choroby psychiczne.
Halucynacje są dosyć powszechnym doznaniem. Sacks przytacza wyniki badań swojego holenderskiego kolegi, który przebadał 600 niewidomych osób lub mających bardzo słaby wzrok osób. Okazało się, że od 15 do 20 % z nich doświadczało zaawansowanych halucynacji - z wyobrażeniami twarzy, krajobrazów lub zwierząt - za to aż 80 procent prostych wizji z geometrycznymi kształtami.
Sacks opowiada także w swojej książce o osobach cierpiących na zaburzenia różnych typów percepcji: wzrokowej, słuchowej, węchowej, a także dotykowej (przykładem mogą być ludzie po amputacjach odczuwających fantomowe bóle) i przytacza bardzo dużo przykładów różnych typów halucynacji. Dla mnie już samo czytanie tych opisów było bardzo ciekawe, bo to było coś o czym tak naprawdę nigdy nie myślałam i nie zastanawiałam się nad tym. 
Podczas gdy w innych swoich  książkach autor przytaczał przykłady swoich pacjentów których leczył albo czytał o nich, to tym razem postanowił  opisać również własne doświadczenia związane z halucynacjami, dzięki czemu książka ta zyskała nieco odmienny, bardziej osobisty charakter. 
Książki Olivera Sacksa zajmują już sporą część półki na regale moich rodziców, a żaden pojawiający się nowy tytuł nie umknie uwagi mojej mamy - czyta wszystkie jego pozycje zachłannie za pierwszym razem, a potem systematycznie do nich wraca. Zaraża też nimi i to dosyć skutecznie pozostałych członków rodziny. 

Na zakończenie przytoczę fragment książki, który szczególnie mnie zainteresował.:

"Dzieciom często się zdarza, że mają wyimaginowanych kompanów. Niekiedy to mogą być ustawiczne, systematyczne sny na jawie, albo narracje, czasem jednak może chodzić o halucynacje, całkiem miłe i przyjazne, jak to mi opisał Hailey W.:
Dorastając razem z rodzeństwem, stworzyłem sobie kilkoro wyobrażonych przyjaciół, z którymi często się bawiłem między trzecim a szóstym rokiem życia. Najbardziej pamiętne były nieodróżnialne bliźniaczki Kacey i Klacey. Były w moim wieku i mojego wzrostu, razem ćwiczyliśmy w ogrodzie ze skakankami albo urządzaliśmy podwieczorki. (...) Rodziców to przede wszystkim bawiło, aczkolwiek dziwiło ich też to, że ci moi wyobrażeni znajomi są tacy konkretni. (...) Jako dorosły ze zdziwieniem słyszę, że ktoś nie miał wyimaginowanych przyjaciół, gdyż w moim przypadku stanowili oni ważną i bardzo miłą część życia."

I tu pozdrawia was Ola, która też miała swojego wyimaginowanego przyjaciela - Krokodylka.


Autor: Oliver Sacks
Tłumaczył: Jerzy Łoziński
 Wydawnictwo: Zysk i Spółka
Oprawa: twarda z obwolutą
  stron  360
.

1 czerwca 2014

Warszawskie Targi Książki - Fotorelacja.


W dniach 22-25 maja 2014 r. na Stadionie Narodowym odbyły się  Warszawskie Targi Książki. (a ja dopiero teraz wstawiam relacje ;_;) Byłam i muszę wam powiedzieć, że było jeszcze lepiej niż rok temu. Przede wszystkim udało nam się odwiedzić Targi dwa razy, najpierw w piętek - co prawda krótko, ale za to w  sobotę spędziłam tam cały dzień. Gdyby nie to, że w niedzielę rano musiałam już wracać do domu, to na pewno zjawiłabym się na stadionie kolejny raz chociażby po to, żeby nasycić się tą książkową atmosferą. Zresztą kto był na TYCH targach to mnie na pewno zrozumie. 
(W trakcie notatki będę skracać do WTK, bo jestem leniwa...)



A więc (tak, tak, wiem że nie zaczyna się zdania od "a więc"...) zacznę od spotkania z panią Katarzyną Majgier, którą przy okazji serdecznie pozdrawiam :) autorką "nowohuckiej serii" o Ani Szuch i przyjaciółkach. Nie wiem nawet dlaczego, ale trochę się stresowałam przed spotkaniem... A poniżej mogą państwo podziwiać autograf pani Majgier. :)


 

Na stoisku wydawnictwa Akapit-Press z panią Katarzyną Majgier, właścicielką wydawnictwa i autorem Sergiuszem Pinkwartem.

 
Powyżej zaś, możecie podziwiać scenę podpisu książki dla mojego kuzyna przez Agnieszkę Stelmaszyk, autorki "Kronik Archeo".

 
W tle miejsce wymiany książek, a na pierwszym planie leżaki do wypoczynku, były też poduchy, poduszki, stoliki, krzesełka i co kto chciał. Można było poleżeć, poczytać albo nawet i spać.  Ale catreing w tym roku totalnie padł.


 
Płyta stadionu z góry, zaraz po obiadku.


Chwila z baśniami Andersena czytanymi przez Jacka Braciaka. To rozczochrane, przygarbione, w czerwonej spódnicy to ja.

 

A przed wejściem na stadion moje ulubione miejsce do czytania :) Tylko że my odkryliśmy je przy wyjściu, niestety...


Wychodzimy ze stadionu obładowani książkami (miało być na początku zdjęcie jak wchodzimy nieobładowani, ale mama twierdzi że jest "takie sobie", co w jej ustach brzmi jak "jest okropne i nie nadaje się do pokazania"), a poniżej możecie zobaczyć moje tegoroczne zdobycze z WTK:

Czyli:
- "Pandora Hearts" - Jun Mochizuki, tom 1 (Kupiłam, bo już miałam 2 tom)
- "Madoka Magica" - Magica Quartet i Hanokage, tom 2 (bo miałam tom 1)
- "Miłość ci wszystko wyPaczy" i "Gdybym była czekoladą" - Katarzyna Majgier
- "Achaja" - Andrzej Ziemiański (Brat mi skonfiskował, twierdząc że jestem na to za mała. Uwierzyłam. Oddałam dobrowolnie i bez walki... niestety...)
- "Felix, Net i Nika oraz Orbitalny Spisek 2 - mała armia" - Rafał Kosik, tom 6 (jak się okazało, musiałam zacząć czytać od poprzedniej części, którą zdążyłam już zapomnieć  T.T )
- "Wizje" - Daniela Sacerdoti, tom 1 (zaczęłam czytać, ale książka wędruje na razie  na półkę, musi dojrzeć)
- "Tajniki rysunku MANGA" - Mark Crilley

Książki pani Majgier przeczytałam od razu po zakupie i skończyłam obie części jednego dnia! Mam nowy rekord czytania!
A w tym roku rolę fotografa odgrywała głównie Mama.
I to by było na tyle. Pozdrawiam gorąco, cześć!
~ Aleksa-Olka ~