24 listopada 2013

"Dni krwi i światła gwiazd" - Laini Taylor

Łał. Po prostu... Łał. - Tylko to byłam w stanie wyartykułować w pierwszej chwili po przeczytaniu książki.  
"Dni krwi i światła gwiazd" - kontynuacja "Córki dymu i kości" jest tak samo dobra, jak poprzednia część I obie na tym samym poziomie górują nad innymi!
Tym razem Laini Taylor przeniosła wydarzenia do innego świata - Eretz, świata aniołów i demonów. Niestety, stolica Chimer (nie, nie zdradzę nazwy, huehuehuehuehue!) zostaje zniszczona, Brimstone i Wielki wojownik zabici. Anioły są pewne, że wygrały wojnę, a tym czasem Karou zbiera siły by zaatakować. Odnajduje przejście z ziemi do Eretz i zbiera wszystkie chimery, które przetrwały.
Teraz na Karou spada odpowiedzialność za dusze chimer i ich ciała. Nieświadomie szykuje krwawą zemstę na aniołach, przepełniona nienawiścią do Akivy.
A no właśnie. Co Akivą? Otóż zrozpaczony, jest przekonany że Karou nie żyje, jednak cały czas o niej myśli i uporczywie szuka jej. Przysiągł sobie że już nigdy nie zabije żadnej chimery, a nawet będzie je ratował. I co z tajemniczą kadzielnicą w jaskiniach Kirinów?
Okładka trzeciej części
Jak na razie tylko tyle mogę powiedzieć i tak już za dużo wiecie. Mnie się baardzo podobała i "Córka..." i "Dnii krwii...", ale do nich nie da się wrócić. Po prostu ja już się przeczyta to... to już się ją pamięta cały czas. I nawet próbowałam czytać jeszcze raz ale to nie to samo. Już nie ma tej niepokojącej nieświadomości. Tej tajemnicy, bo już wszystko się wie...
A tak poza tym w styczniu lub lutym 2014r. ma się pojawić trzecia część!! Ale niestety tylko po angielsku... szkoda że akurat z angielskiego jestem najsłabsza, bo bym sobie przeczytała, a tak muszę czekać ROK. Cały ROK na kolejną część! To chyba będzie wieczność! O rany... Ale jakoś to wytrzymam.
A tu z boku macie okładkę kolejnej części. Nosi ona tytuł "Marzenia bogów i potworów".
 Tak więc serdecznie i z całego mojego serca polecam wam wszystkie części! Są naprawdę warte przeczytania i dla młodzieży i dla dorosłych, niekoniecznie dla dzieci (powiedziała ta najstarsza ;) 
A więc jeśli lubicie fantastykę, romanse to po porostu MUSICIE to przeczytać. Nawet ci którzy nie lubią tego rodzaju książek... a niech najlepiej wszyscy to przeczytają! Książka na 99.99% ponieważ na samym początku było troszkę nudnawo, jednak później było miłe zaskoczenie. Powtarzam się? Chyba tak... a to oznacza, że za bardzo się rozpisałam i czas kończyć. No to do następnej recenzji! Cześć!

Ostatnio coś za bardzo się rozpisuję... to podejrzane...

Autor: Laini Taylor
Tłumaczenie:  Julia Wolin
Projekt Okładki: Małgorzata Cebo-Foniok
Wydawnictwo: Amber
Oprawa: Miękka
 350 stron

17 listopada 2013

"Tonja z Glimmerdalen" - Maria Parr

Dzisiaj zapowiadana już wcześniej recenzja książki Marii Parr "Tonja z Glimmerdalen", nadesłanej przez wydawnictwo "Dwie Siostry".

Tonja - główna bohaterka, posiada lat 10, mnóstwo szalonych pomysłów i mieszka w norweskiej wiosce Grimmerdalen. Ma też przyjaciela, a ponieważ Tonja jest jedynym dzieckiem w wiosce jej przyjaciel ma... 74 lata, przeogromne gospodarstwo, owczarnię i stolarnię, w której zrobił specjalnie dla Tonji sanki z kierownicą. No i ma on na imię Gunnvald.
 W Grimmerdalen mieszka również największy wróg Tonji, Klaus Hagen, który nie cierpi dzieci i uważa, że nawet jedno dziecko w wiosce to stanowczo za dużo. Na początku właściwie nie wiele się dzieje (na przykład Tonja o mało nie zabija listonosza, prawie skręca sobie kark, wjeżdża, a raczej dosłownie wlatuje na pokład promu sankami... takie błahostki), ale tylko do chwili kiedy na kempingu Klausa Hagena niespodziewanie pojawia się trójka rodzeństwa pomimo, że regulamin surowo tego zabrania. 
A pewnego dnia w Glimmerdalen pojawia się tajemnicza kobieta z okropnym psem. 
"Za firankami nielicznych domów w dolinie, które mija wysoka kobieta, słychać szepty i dyskusje. Nikt jej tu wcześniej nie widział. Myślą, że zmierza do Ośrodka Uzdrowiskowego Hagen. Ale co z psem? Psy mają na kemping wstęp surowo wzbroniony. To kolejny z licznych obowiązujących tam zakazów. Pewnie będzie musiała wrócić popołudniowym promem.
- Ale olbrzymia kobieta!
- Widziałeś kiedyś takie włosy?
- A widziałeś takiego psa! Tej dwójki nie chciałbym spotkać po zmroku."
  I w tym momencie nie można już przerwać czytania, aż do końca książki. 
 Czytając, miałam wrażenie, że jeśli zamknę książkę, to wszystko się skończy. Książka utknie w tym momencie na zawsze i już koniec... . A takie uczucie jest dla mnie znakiem, że to jest naprawdę dobra książka. 

Na początku wydawało mi się, że książka będzie może zbyt dziecinna dla mnie, ale okazuje się, że się myliłam. Spodoba się i młodszym i starszym, a nawet i dorosłym (mojej mamie też bardzo się podobała). Poza tym czytając miałam wrażenie, jakbym wróciła w świat książek Astrid Lindgren, jednej z moich ulubionych autorek (chociaż z przykrością muszę stwierdzić, że z niej powoli wyrastam! Tylko nie to!). Ale temu podobieństwu nie powinnam się raczej dziwić, bo przecież Maria Parr jak i Astrid Lindgren to autorki pochodzące ze Skandynawii, a więc wiele je łączy. 

I jeszcze coś na zakończenie. Dzięki "Tonji z Glimmerdalen" na liście książek do przeczytania pojawiła się kolejna: "Heidi" Johanny Spyri.

P.S. Koszmarnie Zazdroszczę Tonji - bo też chciałabym mieszkać w takiej wiosce i mieć tyle swobody.



Autor: Maria Parr
Tłumaczenie:  Aneta W. Haldorsen
Ilustracje: Heleen Brulot
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Oprawa:Twarda
   stron 278

6 listopada 2013

"Casting" - Jordi Sierra i Fabra


Oto i takie małe, cienkie upierdliwe coś co mi się wcisnęło bez kolejki. Zakupiłam na wakacjach w Międzyzdrojach, po powrocie do domu coś tam czytałam, ale nie bardzo mnie wciągnęło. Odstawiłam. Kilka dni temu przyciągnęła moją uwagę. Czemu? Bo nie miałam co czytać? I wtedy pomyślałam sobie: "Taka cienka, ledwo 200 stron, to sobie przeczytam. Jako taki przerywnik. Bez kolejki, ale co mi tam. Jadę na spontana!" No i tak to się zaczęło...
Autorka opowiada w tej książce o trojgu nastolatkach: Verónice, Esperanzie i Eugeniu (zwanego Geniuszem), którzy biorą udział w Castingu. Ale to nie jest zwykły casting, ponieważ, aby przejść dalej trzeba umieć wszystkiego po trochę - tańczyć, śpiewać, grać aktorsko i na instrumencie.
I właśnie oni, cała trójką, przechodzą do następnego etapu. Na początku nie wszyscy się znają (tylko Espe z Vero), ale w wyniku... uczuć spotykają się i zaprzyjaźniają. Niestety, nieoczekiwane wydarzenia i problem Vero, stawiają ich wygraną pod znakiem zapytania. 
Książka uczy, że trzeba myśleć o innych, nie być egoistą i anorektykiem, bo może się to bardzo źle skończyć. Pokazuje jak ważne są nasze decyzje i wybory, których dokonujemy i co jest w życiu tak naprawdę ważne. Nawet jeśli minie nas ogromna szansa na sukces i sławę, nie możemy ryzykować ludzkiego życia (wielkie słowa Aleksandry! Hehehehehehe).
Według mnie książka jest ciekawa i bardzo lekko się ją czyta i przede wszystkim szybko. Bardzo i serdecznie polecam młodej młodzieży, starszej też jak i dorosłym. Książkę oceniam na... 9/10. To nieszczęsne 1 odjęłam za to, że książka jest krótka i nie ma kolejnej części! D:
Ale i tak gorąco polecam! 

Aleksa-Olka

Autor: Jordi Sierra i Fabra
Tłumaczenie:  Magdalena Olejnik
Projekt Okładki: Natalia Talarek
Wydawnictwo: Akapit Press
Oprawa: Miękka
  187 stron

P.S. No po prostu muszę się pochwalić! Dzisiaj zdobyłam I miejsce w konkursie recytatorskim!! Jeeeej! 27 listopada  jadę do Legnicy na kolejny etap! Życzcie mi powodzenia :)
P.S.2. Tak jakby co, to recytowałam wiersz "Gwałtu rety, co się dzieje!" Małgorzaty Strzałkowskiej. 
P.S.3. Mam nadzieję, że następne recenzje będą już dotyczyły książek, które zapowiedziałam w poprzednim poście, tym bardziej, że kończę już czytać "Tonję ..."