6 kwietnia 2016

"Eragon" - Christopher Paolini

Za tę książkę wzięłam się głównie ze względu na to, że autor miał 15 lat kiedy to napisał, a recenzje niesamowicie chwaliły tą powieść. Sama zawsze chciałam napisać książkę, szczególnie w tak młodym wieku.
 Zwykle bardzo sceptycznie podchodzę do takich wysokich opinii książek czy filmów, bo często są one przesadzone. Ach, były jeszcze dwa powody - jak pisałam w Tagu "Social media book tag" sięgnęłam po nią ze względu na to, że czytali ją wszyscy dookoła, a po drugie - bardzo lubię, a nawet kocham smoki każdej maści.

Przechodząc do samej treści - naszym bohaterem jest nastoletni Eragon - zwyczajny chłopiec z wioski Carvahal, który zbyt często zapuszcza się do Kośćca - dzikich gór leżących przy jego rodzinnym domu.Pewnego dnia podczas polowania znajduje w nich dziwny niebieski kamień. Gdy wraca do wioski, próbuje go sprzedać, lecz niestety nie udaje mu się znaleźć kupca. Eragon postanawia więc go zatrzymać, aby po pewnym czasie przekonać się, ze ten kamień jest jajem z którego wykluł się mały smok. Smoki uważano za wymarłe, z wyjątkiem Shruikana – smoka Galbatorixa. Eragon wychowywał smoka, którego nazwał Saphirą w ukryciu, aż do czasu, kiedy dwie zakapturzone postacie, diabelscy Ra'zacowie przybyli do Carvahall, w poszukiwaniu tajemniczego niebieskiego kamienia.
Czytając "Eragona" wyraźnie czułam ten niewyrobiony, młodzieżowy język, co strasznie mi przeszkadzało, mimo że dla recenzentów z tyłu okładki był to największy atut. Podobno w kolejnych częściach Paolini wyrabia sobie styl, ale jednak chyba nie skuszę się do sięgnięcia po nie. I jeszcze coś, co rzuca się w oczy czytając tę książkę, a mianowicie powtarzające się co rusz schematy i przewidywalność akcji. Myślę, że bardzo młodym czytelnikom, którzy zaczynają dopiero swoją czytelniczą przygodę z fantastyką,  książka możne się spodobać. Ale ja chyba wolę  coś bardziej ambitnego. Podsumowując: kupiłam, przeczytałam i się rozczarowałam. 


Ale kto wie, może ktoś z was polubi tę książkę? W końcu każdy ma swój gust, a jakość książki nie zawsze decyduje o poziomie IQ osoby, więc mimo wszystko i tak polecam ;)
A jeśli już ktoś z was czytał napiszcie mi co sądzicie! 



Autor: Christopher Paolini
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Oprawa: miękka
Liczba stron: 467
Wydawnictwo: MAG

17 lutego 2016

"Tajemnica lady Audley" Mary Elizabeth Braddon

Jeśli ktoś lubi epokę wiktoriańską, to "Tajemnica lady Audley" M. E. Braddon jest książką akurat dla niego. Tym bardziej, że należy ona do najsłynniejszych powieści sensacyjnych tamtejszej epoki. A dla jeszcze większego smaku, muszę dodać, że fabuła tej powieści została osnuta na prawdziwych wydarzeniach dotyczących sprawy  Constance Kent, a której  finał znalazł swoje miejsce w sądzie. I podobnie jak to wydarzenie było sensacją dla całej Anglii, tak i książka, która ukazała się rok później zdobyła ogrom czytelników i wielkie zainteresowanie. 

   Lucy Graham, piękna i młoda kobieta, która budzi powszechna sympatię wszędzie tam, gdzie się pojawi  postanawia przyjąć oświadczyny wiele starszego od siebie sir Michaela Audleya. Pomimo dużej różnicy wieku, jest bardzo szczęśliwa w tym związku, a jej przyszłość wydaje się być zabezpieczona. W tym samym czasie, po ponad 3 letniej nieobecności,  do kraju powraca  George Talboys. Jest pełen wiary i nadziei w szczęśliwe zakończenie swojej wędrówki po antypodach i nie dopuszcza myśli, że coś może to szczęście zakłócić. Spotyka swojego dawnego przyjaciela, Roberta Audleya i tutaj te trzy niby osobne wątki zaczynają się łączyć, a centrum następujących po sobie wydarzeń to stara posiadłość Audley i wielce szanowana rodzina. Nikt nie  przypuszczał, że może ona kryć w sobie tajemnice, które po wyjawieniu na światło dzienne, mogą zaważyć na honorze mieszkańców zamku. Nikt, z wyjątkiem bratnka sir Michaela Audleya, Roberta. 
Co się wydarzyło naprawdę, gdy pewnego dnia znika bez wieści George Talboys? Niby nie ma żadnych powodów do niepokoju, ale  Robert nie ustaje w poszukiwaniach przyjaciela. Szuka, drąży i nie ustaje w wysiłkach, aby rozwikłać tę zagadkę. A kryje się za nią wiele tajemnic - bigamia, morderstwa, szaleństwa namiętności, nikczemność. 
"Tajemnica lady Audley” mimo, że była pisana z myślą o czytelniku współczesnym autorce, może spodobać się równie mocno i teraz. Czytając opisy, niektórzy mogą czuć się nimi przytłoczeni, mogą wydawać im się przydługawe i może nieco nudne, ale mi pozwoliły poczuć się atmosferę Wielkiej Brytanii za czasów panowania królowej Wiktorii i lepiej poznać pozycje kobiet w XIX- wiecznej Anglii.

Na koniec powrócę jeszcze do samej autorki książki. Mary Elizabeth Braddon, która żyła w latach 1835-1915 była popularną pisarką epiki wiktoriańskiej. Napisała ponad 80 powieści i okazuje się, że wcześniej nie były one tłumaczone na język polski. A właściwie były, ale są to wydania z przed ponad stu lat i pozycje praktycznie nie znane współczesnemu polskiemu czytelnikowi. Chętnych do poznania tych tytułów odsyłam do biblionetki.
A ja z niecierpliwością będę oczekiwała kolejnych tłumaczeń i wydań powieści tej autorki.



Autor: Mary Elizabeth Braddon
Tłumaczenie: Mira Czarnecka
Oprawa: twarda z obwolutą
Liczba stron: 569
Wydawnictwo: Zysk i s-ka

15 lutego 2016

Wróciłam! - Trzecie urodziny bloga

Wiecie, że wczoraj były trzecie urodziny bloga?
Pod dość długiej, trzymiesięcznej przerwie, w końcu wróciłam. Wiem, że pewnie wiele osób ma mi to za złe, że tak porzuciłam bloga bez słowa, dlatego już teraz chciałabym wszystkich czytelników serdecznie za to przeprosić i wytłumaczyć. Przy okazji powiem też, co się na blogu zmieni ;D
Ostatni post pojawił się w połowie listopada i miałam już plany na  następny wpis, ale tak wyszło, że nie wstawiłam. Pochłonęła mnie troszeczkę inna działalność kulturowa i niestety blog odszedł na dalszy plan. Między innymi w grudniu odbyły się nagrania do filmu na potrzeby mojej grupy teatralnej, w styczniu brałam udział jako wolontariusz w WOŚPie i odbyło się parę spektakli, do których przygotowania pochłonęły prawie cały miesiąc, a w ubiegły wtorek miałam zaszczyt uczestniczyć w sesji zdjęciowej "Apokalipsa zombie". ( Jeśli ktoś jest ciekawy zapraszam na funpage fotografa - Kaja Fotos). Przez cały czas równocześnie spełniałam się rysowniczo i udało mi się co nieco stworzyć.
Dobra, myślę, że wytłumaczeń dość. Czas na przedstawienie zmian, jakie mam zamiar wprowadzić!

Przede wszystkim chciałabym w końcu ożywić bloga i trzymać się jakiegoś grafiku. Chcę dodać też coś od siebie, więc postanowiłam, że nie będę publikować tylko recenzji, ale i również i to, co dotyczy w jakimś stopniu książek czy literatury, ale w dużo szerszym niż dotychczas zakresie. Mam nadzieję, że to nieco urozmaici zawartość tego bloga.
Grafik zamieszczę w zakładce na górze, ale jako że będzie się zapewne zmieniał w najbliższym czasie, radzę go śledzić. ;)

I to by było tyle ode mnie na dzisiaj.
Pozdrawiam was wszystkich gorąco i serdecznie ;)
Do zobaczenia w środę!




15 listopada 2015

"Walizka Pani Sinclair" Louise Walters

Dzisiaj chciałbym wam przedstawić opowieść o walizce. Tak, dobrze przeczytaliście -  o walizce. A właściwie o właścicielce owej walizki i jej wnuczce.

Wspomniana, a jednocześnie tytułowa walizka była ..."[... ]płaska i niewielka, szeroka na pół metra, głęboka na dwadzieścia centymetrów wysokości. Była rdzawobrązowego koloru, miała ciemnobrązową bakelitową rączkę, dwa małe zamki i kluczyk, jakby do zabawy. W środku była wyłożona białym papierem w kratkę i posiadała specjalne miejsce, w którym można było wkleić nalepkę z nazwiskiem właściciela. Dorothy napisała więc "Pani D. Sinclair" dużymi, zakręconymi literami. Polizała nalepkę i przykleiła ją wewnątrz walizki". [...] "Walizka stała się jej nowym sekretnym miejscem, jej królestwem - tajnym, osobistym, nienaruszalnym."

I po wielu latach wyżej opisana trafia w ręce Roberty - wnuczki Dorothy, która zaciekawiona listem znalezionym w starej książce i adresowanym do jej babci, postanawia wyjaśnić tajemnicę, jaka wiąże się z jej rodziną.
Akcja w książce przeplata przeszłość z teraźniejszością. Poznając losy Dorothy z lat 40. - jej młodość, nieudane małżeństwo z Albertem i spotkanie z dowódcą polskiego dywizjonu - Janem Pietrykowskim, chwilę potem jesteśmy w czasach obecnych razem z Robertą. Ale kim ona właściwie jest? Pracuje w antykwariacie - przygotowuje m.in stare książki do ponownej sprzedażny. Uwielbia zbierać listy, pocztówki i przeróżne rzeczy znalezione w przyniesionych przez klientów książkach. Dla kogoś te rzeczy, zapisane na nich słowa, były kiedyś bardzo ważne, a teraz porzucone i zapomniane  trafiają w ręce Roberty, która przechowuje je w szufladzie. Jednak listu swojego dziadka, którego osobiście nie miała szansy poznać, nie odkłada razem z innymi. Jest zbyt intrygujący, a przede wszystkim dotyczy jej rodziny.

Tutaj skończę. Zdradziłam wam bardzo niewiele, ale tylko dlatego, że nie warto. Bo jeśli napisałabym wam co dzieje się dalej, ta opowieść po prostu straciłaby smak bo "Walizka Pani Sinclair" jest też historią, którą czyta się z wielką przyjemnością. Zwłaszcza teraz w te smutne listopadowe popołudnia i wieczory, warto zatopić się w historii, która ukazuje ludzkie losy utkane z połączenia zdawałoby się nieistotnych drobiazgów, podejmowanych decyzji, zaniechań i zbiegów okoliczności. Ale w tym wszystkim i tak najważniejsi są ludzie, ich uczucia i miłość, którą wzajemnie się obdarzają.


Autor: Louise Walters
Tłumaczenie: Piotr Kuś
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 348
Wydawnictwo: Zysk i s-ka

11 listopada 2015

"Magiczne drzewo. Świat ogromnych" Andrzej Maleszka

Dzisiaj coś dla fanów serii "Magiczne drzewo" Andrzeja Maleszki. Wydawnictwo "Znak Emotikon" wydało właśnie kolejną, już siódmą część zatytułowaną "Świat Ogromnych". No i już sam tytuł zdradza miejsce, w którym będzie toczyła się cała akcja.
W tym tomie grupa przyjaciół postanawia odnaleźć zaginionego kilka lat wcześniej synka swojej nauczycielki - Alika. Wszystkie znaki wskazują na to, że przyczyną zaginięcia chłopca jest przedmiot, który  jest oczywiście cząstką magicznego drzewa. Jednak nie mogę zdradzić wam czym on jest. Z resztą sami dowiecie się tego bardzo szybko, bo właśnie ten przedmiot przeniósł najpierw Idalię, a potem Blubka, Kukiego, Gabi i psa Budynia do świata ogromnych ludzi. Co na nich czekało w tym świecie, w którym dzieci miały kilka metrów wzrostu i gdzie poważaniem i szacunkiem mogli się cieszyć tylko najwyżsi z olbrzymów? No i jak potraktowali ludzi, którzy nie sięgali im nawet do kolan?  Tu nawet zwierzęta mające rozmiary pasujące do świata olbrzymów stanowiły zagrożenie dla dzieciaków
I co działo się z Alikiem przez 5 lat, które tam spędził, zanim odnalazła go grupka przyjaciół?  Dużo pytań, ale nawet sami bohaterowie nie wiedzieli, co ich spotka i jak zakończy się misja odnalezienia najpierw Idalii a potem Alika. A przecież oprócz tego, że musieli stawić czoła niebezpieczeństwom jakie na nich czyhały z każdej strony, to aby wrócić do świata ludzi muszą odnaleźć magiczny przedmiot, a samo jego odnalezienie to jeszcze nie koniec.

Książka jest naprawdę fajna dla młodszych czytelników, a najlepszym dowodem niech będzie komentarz mojego młodszego kuzyna, bowiem zapytany co najbardziej mu się podobało odparł - "wszystko".

I na koniec jeszcze słowo o ilustracjach wykonanych przez autora książki Andrzeja Maleszkę. Wyglądają one jak zdjęcia i bardzo miło ogląda się je niezależnie od tekstu. Dodają książce smaku i dopełnią ją, a jednocześnie pozwalają jeszcze bardziej przeżywać przygody bohaterów.








 Autor: Andrzej Maleszka
Projekt Okładki i ilustracje: Andrzej Maleszka
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Oprawa: twarda
 stron 470

19 października 2015

"Gdzie jest korona cara?" - Artur Pacuła


Dawno nie czytałam już książek przygodowych, ale ostatnio miałam okazję wrócić do tego gatunku. I czytając książkę "Gdzie jest korona cara?" - Artura Pacuły naprawdę czułam tę przygodę.
Akcja zaczyna się niepozornie i na początku może  trochę nudzić - wprowadzenie postaci, opisy historyczne miejsca w którym toczy się akcja, ale wystarczy chwilę poczekać, by naprawdę zaczęło się dziać. A dzieje się bardzo dużo.
Główna akcja rozgrywa się na zamku Czocha podczas obozu wspinaczkowego na którym spotykają się Ala, Igor, Miras i Monika - główni bohaterowie.  Jednak Monika, którą poznajemy już na samym początku, by pojechać na ten obóz musi użyć pewnego podstępu, ale nie zdaje sobie sprawy, jakie mogą być tego przyszłe i zresztą dość przykre konsekwencje. Jedzie też Igor, kolega z klasy dziewczyny, jego kuzynka Ala, oraz Mirek, czyli Miras, który nie znając nikogo z członków obozu, na zbiórce przed wyjazdem, spostrzega Igora i już po krótkiej rozmowie postanawia się z nim trzymać, intuicyjnie wyczuwając w nim pokrewna duszę. Cała czwórka zaprzyjaźnia się bardzo szybko i razem postanawiają odszukać w murach zamku tytułową koronę cara. Ponieważ wiadomo, że dzieciaki mają ograniczone możliwości, a ich pomysły są czasami na pograniczu bezpieczeństwa, w całą akcję zostaje zaangażowany ich opiekun obozowy Boss czyli pan Marcin Krygier, nauczyciel historii Moniki i Igora. 
"Za nim stała czwórka młodych ludzi bez najmniejszej ochoty na powrót do wejścia. [...] Poczuł że nie może się teraz wycofać. Oni parli na przód siłą swojej młodzieńczej ciekawości świata. Też chciał iść, ale bał się że coś się zdarzy tym dzieciakom. W końcu odwrócił się[...]. Przygoda stała przecież wprost przed nimi."
Nie chciałabym pisać tu więcej o samej akcji, bo boję się, ze za wiele zdradzę i powstanie z tego  straszny spoiler. Ale chciałabym jeszcze wspomnieć o czym innym, a mianowicie o tym co bardzo ułatwiło mi przeżywanie przygód razem z bohaterami książki. Otóż na samym zamku Czocha jeszcze nie byłam, ale ponieważ mieszkam na Dolnym Śląsku i uwielbiam wszelkiego typu parki linowe, tyrolki, i wędrówki po górach, miałam okazję poznać wcześniej wiele opisywanych w książce miejsc m.in Szklarską Porębę, Krucze Skały, Świeradów i trasy, którymi poruszali się obozowicze w książce. Dzięki temu czytając nie musiałam wyobrażać sobie tych miejsc, ja to wszystko "widziałam" moimi własnymi oczyma, po prostu "byłam" tam razem z obozowiczami. Poza tym książka jest oprawiona cudownymi ilustracjami, co dodatkowo umila lekturę.

Książka może trafić nie tylko do młodszej młodzieży do jakiej jest kierowana, ale też do nieco starszych jak i dorosłych czytelników, dzięki wplecionym w treść faktom historycznym. Jednak książka nie staje przez owe fakty nudna, a wręcz przeciwnie - autor tak dobiera słowa, że aż zachęcają do poznania historii tamtejszych miejsc i wydarzeń z przeszłości.


Autor: Artur Pacuła
Wydawnictwo: Poligraf
Ilustracje: Mateusz Stefanko
Oprawa miękka
stron 300


A na koniec - niespodzianka. Udało mi się przeprowadzić krótki wywiad z autorem książki, z czego jestem wyjątkowo dumna bo jest to mój pierwszy wywiad. Pytania może i są bardzo szablonowe, ale za to odpowiedzi są cudowne! Zapraszam:
Królestwo Książek: Od jak dawna Pan pisze i jak to się zaczęło?
Autor: Dawno temu pisałem bardzo dużo, ale wyłącznie dla siebie. Nie były to jednak książki, ale raczej coś krótszego. Po raz pierwszy udało mi się wykrzesać z siebie dość cierpliwości, aby pisać jedną długą historię dla młodzieży. Jest to bardzo miłe hobby, na które mogę sobie pozwolić w krótkich chwilach wolnego czasu. Na napisanie tej pierwszej, pełnej książki skusiłem patrząc na półkę z książkami znajomej młodzieży. Wydało mi się, że to może się udać.

KK: Co Pana zainspirowało do napisania takiej historii?
A:Przede wszystkim Zamek Czocha. Byłem tam wielokrotnie, przeczytałem chyba wszystkie dostępne książki o nim i jego skarbach. Wymyśliłem kilka różnych historii z jego obecnością w tle, ale ta z udziałem grupki młodzieży wydała mi się najlepsza. Poza tym ostatnio wróciłem do lektur z dzieciństwa i przypomniało mi się jak cudownie szuka się skarbów.

KK: Tworząc swoich bohaterów wzorował się Pan na prawdziwych osobach, czy wszystko zaczęło się od zera?
A:Wszystkie postacie są wymyślone, ale w każdej jest odrobiona kogoś, kogo znam. Sytuacje opisane czasem miały miejsce, czasem zupełnie nie. Część z nich to sytuacje, o których marzyłem kiedyś, aby się wydarzyły.

KK:  Dlaczego wybrał Pan akurat ten gatunek? 
A:Uwielbiam zagadki, poszukiwania i zadawanie pytań. To był jeden składnik, Zamek Czocha sam w sobie jest świetnym składnikiem przepisu na książkę. Jeśli do tego dodamy grupkę młodych ludzi o nieprzewidywalnych pomysłach, to historia gotowa. 

KK: Czy będzie można się spodziewać kolejnych przygód tego wspaniałego zespołu?
A:Tak. Piszę drugą powieść z cyklu. Nazywa się „Gdzie jest skrzynia z karabinami?”. Poszukiwania będą miały miejsce w… Wskazówka pod koniec „Korony cara”.

Dziękuję bardzo.
 

4 października 2015

"Piętnaście kroków" - Grzegorz Gortat

Oto książka, która zwróciła moją uwagę podobnie jak Starter - dzięki recenzji Aleksego na Książkach na czacie. I pierwsze co mnie w niej zaintrygowało to okładka. Rzadko czytam recenzje i w ogóle blogi innych, ale często niektóre wpisy już od pierwszego zdania mnie przyciągają prawie jak magnes. I do nich właśnie należała ta recenzja. Szczególnie jej początek - "Eryk jest podobny do większości chłopaków w jego wieku. Z jedną, drobną różnicą. On właśnie umarł.[...]Moim zdaniem to właśnie wyróżnia książkę. Bohater nie żyje od pierwszych liter na pierwszej stronie."
 To od razu skojarzyło mi się z debiutancką historią "Harrego Pottera" gdzie wydawcy uważali, że powieść, w której na samym początku umierają rodzice głównego bohatera nie spotka się z dobrą opinią. A co dopiero książka, która zaczyna się od śmierci samego protagonisty?
Interesujące - pomyślałam i wzięłam się do lektury.

Jak wcześniej było wspominane - Eryk jest martwy już od pierwszych stron, lecz co zabawniejsze - sam o tym nie wie. I nie domyśla się niczego dopóki nie spostrzega przed domem trzech podejrzanych mężczyzn w bieli i równie białej limuzyny, która ma zawieść go do... właśnie, dokąd? Sama nie mogłam tego miejsca określić. Trochę jakby definicja nieba dla młodszych, a trochę taki "drugi świat".
 Mimo, że pierwsze parę stron to przede wszystkim rozmyślania głównego bohatera, warto poczekać tę parę chwil, aż chłopak wsiądzie do owej limuzyny, z której nie wolno wysiadać lewymi drzwiami. I warto też skończyć książkę i w końcu dowiedzieć się, dlaczego autor wybrał taki, a nie inny tytuł. Chciałabym napisać coś więcej, ale niestety zdradziłabym zbyt wiele szczegółów, o których czytelnik powinien dowiedzieć się jednak w swoim czasie.
Jednym słowem - intrygująca. Ale mnie niestety nie bardzo wciągnęła. Choć fabuła jest ciekawa to miałam mały problem z przeczytaniem jej. Co jakiś czas musiałam ją odkładać na dzień czy dwa, a nawet zdarzało mi się zamknąć książkę w połowie rozdziału, co raczej rzadko ma u mnie miejsce.
Jednak nie mówię, że wam się nie spodoba - ja po prostu nie przepadam za tym typem, ale jestem pewna, że przypadnie do gustu młodszym czytelnikom jak i dorosłym. :)

Autor: Grzegorz Gortat
Wydawnictwo: Ezop
Oprawa miękka
stron 252

15 sierpnia 2015

3. Liebster Blog Award



Póki co recenzje stoją w miejscu, dlatego postanowiłam odpowiedzieć na kolejny Tag.  Ale nie martwcie się, w tym miesiącu mam co czytać więc powinny pojawić się co najmniej dwie recenzje :) 
A do kolejnego LBA nominowała mnie Melomol, na której blog serdecznie zapraszam. A tymczasem zapraszam do czytania.

1. Co chcesz osiągnąć dzięki blogowaniu? 

-  Kiedy zakładałam bloga nie miałam żadnego celu, do którego chciałam dążyć. Założyłam go ponieważ  chciałam po prostu pisać, poza tym miałam nadzieję, że takie coś zmotywuje mnie do jeszcze większego czytania. :)

 2. Gdzie jeszcze publikujesz swoje recenzje?

-  Tylko na blogu, nie myślałam nad innym miejscem.

 3. Osiągnięcie, z którego jesteś dumny/dumna i dlaczego akurat to?

 -  Myślę, że są nawet dwa takie osiągnięcia - spotkanie w bibliotece, gdzie opowiadałam o blogowaniu i mały "wywiad" którego udzieliłam dla czasopisma "Biblioteka w szkole". 

 4. Jak dbasz o książki w swoim domu? 

- dobrze, a nawet lepiej.  A wszystko dzięki kochanej mamie, które mnie nauczyła czytać i obchodzić się z książkami :)

 5. Tytuł najcenniejszej dla Ciebie książki i dlaczego akurat ten? 

- pfff... trudne pytanie, ale myślę, że jest to "Belfegor z Drewnianej Górki", ponieważ to była pierwsza książka jaka zapadła mi w pamięć. No i "Kolor Magii" Prachetta, który cenię sobie za genialny humor ;D

6. Co byś zrobił/zrobiła, gdyby nagle wyprowadzono z rynku książki papierowe na rzecz ebooków? 

- Nie przejęłabym się. Mimo, że bardzo lubię papierowe wydania, to są one bardzo często niewygodne, a przeciw czytnikom nic nie mam. ;) 

 7. Mając do wyboru przeczytanie dowolnej ilości książek w ciągu dwóch tygodni w innym języku (którego uczysz się w szkole, oprócz ojczystego) lub jednej w języku ojczystym, co wybierasz? 

- Jednej w języku ojczystym. Zdecydowanie, moją najsłabszą stroną, jeśli chodzi o naukę są języki.

 8. Jaki nosi tytuł najtrudniejsza przeczytana przez Ciebie książka?

- Baśniarz. Zdecydowanie "Baśniarz", ponieważ był trudny do przeczytania jak i zrozumienia. Z resztą, przekonacie się sami jeśli po niego sięgniecie. Ale nie czytajcie za wcześnie, bo jest to książka zdecydowanie dla starszych czytelników.

 9. Czy był taki bohater książkowy, który miał niemalże takie same cechy, zachowania lub wygląd jak Ty? 

- Do mniej więcej 4-5 klasy podstawówki porównywano mnie do Ani Shirley z Zielonego Wzgórza, przez gadatliwość i ogromną wyobraźnię. Teraz przez włosy i oczytanie stałam się Hermioną :D

 10. Czy jest takie zachowanie, które mrozi Ci krew w żyłach, jeśli chodzi o traktowanie książek? 

- krótko mówiąc - staram się o tym nie myśleć, dlatego nie potrafię udzielić odpowiedzi. :P

 11. Jak opisałbyś/opisałabyś swój styl pisania?

- Hmmm... nie mam pojęcia. Większość twierdzi że piszę dojrzale. Może mają racje? 

I to by było na tyle. Czas więc na nominację i ułożenie pytań.

1. http://ksiazkinastolatki.blogspot.com/
2. http://terra-feliks.blogspot.com/
3. http://ksiazkinaczacie.pl/
4. http://zaczytani.blox.pl/html
5. http://florareadsbooks.blogspot.com/
6. http://www.recenzjum.pl/
7. http://mianigralibro.blogspot.com/

1. Jest taka książka, którą nie wiesz czy czytałaś/eś czy nie?
2. Co cię motywuje do pisania?
3. Ile zajmuje ci napisanie jednej recenzji?
4. Dlaczego czytasz?
5. Dlaczego piszesz? 
6. Znajdujesz się na skrzyżowaniu dróg prowadzących do światów z różnych książek. Którą drogą pójdziesz? 
7. Co cenisz sobie najbardziej w byciu blogerem?
8. Udało ci się nakłonić jakiegoś "wroga książek" do czytania? 
9. Co jest dla ciebie najtrudniejsze w pisaniu?
10. Jest taka książka, która zdenerwowała cię tak bardzo, że chciałeś/aś ją przerwać, ale nie mogłeś/aś ? 
11.  I czy zdarzyła ci się taka książka, którą odłożyłeś i już do niej nie wróciłeś,a nawet o niej zapomniałeś/aś?

3 sierpnia 2015

SOCIAL MEDIA BOOK TAG

Dawno nie było żadnego Tag'a, prawda? Właściwie to nic tu nie było... dlatego czas to nadrobić! Tutaj nominowała mnie Clara Fray z Prefetto Books (dzięki Clara ;) ), a ja chciałabym nominować Melmol z bloga Melmol, który nieziemsko mi się spodobał. :D

1. Twitter: twoja ulubiona krótka książka.
 - Przy pierwszym punkcie, bez dłuższego zastanawiania się wybrałam "Skrzydlaka". Cudna, jedna z najlepszych historii jakie dane mi było poznać!




2. Facebook: książka, którą każdy czytał i czułeś presję by też ją przeczytać.
 - Tutaj znalezienie czegoś było już trochę trudniejsze, ale w końcu wykopałam "Eragona". Mimo, że naprawdę lubię smoki jakoś mnie nie ciągnęło do tej książki. Koniec końców i tak nie dotarłam do końca. 




3. Tumblr: książka, którą przeczytałeś, zanim było to popularne.
 - Pff... nie mam pojęcia. Albo po prostu zapomniałam. Ale jak coś sobie przypomnę to dopiszę ;D

4. My space: książka, która nie pamiętasz, czy ci się spodobała czy nie.
 - Myślę, że była to "Tara Duncan - W pułapce magistra". Niby fajna, ale jak teraz ją wspominam to sama nie wiem co o niej sądzę. Będę musiała ją przeczytać jeszcze raz.



5. Instagram: książka, która była tak ładna, że musiałaś zrobić jej zdjęcie.
 - Przy tym punkcie nieco się wahałam między "Starterem", a "Skrzydlakiem", ale przypomniała mi się jeszcze jedna okładka - okładka "Lodowego ognia". Od razu się przyznam - nie czytałam, ale mam zamiar. ;)




6. YouTube: książka, której ekranizację chciałbyś zobaczyć.
 - Szczerze mówiąc nie przepadam za ekranizacjami, ale jeśli już musiałabym wybierać to być może była by to "uczennica maga" albo "Wybrańcy". A jeśli mogłabym wybrać reżysera, to był by to Peter Jackson :)



7. Gooreads: książka, którą polecasz wszystkim.
 - Jednogłośnie - "Noc świetlików". Cudna, ale tylko za pierwszym razem. W każdym razie mnie i moim znajomym bardzo się podobała ;)





1 sierpnia 2015

"Uczennica maga" - Trudi Canavan

Mimo, że zaczęłam tę książkę po skończeniu lektury trylogii "Czarnego maga" wcale mi to nie przeszkadzało w czytaniu jej, wręcz przeciwnie - uatrakcyjniło. Właściwie nie miałabym nic przeciwko by "Uczennica..." stała się Sequelem, była tak dobra. A dlaczego? Ponieważ tym razem Pani Canavan wprowadza nas w ten sam świat, ale akcja rozgrywa się setki lat przed trylogią, kiedy gildia jeszcze nie istnieje, magów w Kyralii jest niewielu, a wyższa magia jest w tym kraju na porządku dziennym. Autorka znów otwiera dla nas w świat widziany oczami nastolatki - tutaj córki uzdrowiciela (niemagicznego!) Tessii. Ponieważ nasza bohaterka od lat towarzyszyła ojcu przy niemal każdym zabiegu i zawsze mu pomagała, nauczyła się o medycynie więcej niż większość kobiet i widziała więcej wnętrzności niż większość ludzi.
Jej życie wiedzie się spokojnie, jednak do czasu, bowiem pewnego dnia jej ojciec zostaje wezwany do maga opiekującego się majątkiem w którym mieszka uzdrowiciel. Tessia i on mają za zadanie wyleczyć, czy może raczej uratować niewolnika należącego do Sachakanina którego miejscowy mag przyjął w gościnę. Operacja przebiega pomyślnie, jednak mężczyźnie nadal potrzebna jest pomoc. Tessia by zyskać w oczach swego ojca wymyka się z domu pewnego ranka i postanawia na własną rękę pomóc choremu. Jednak w drodze powrotnej spotyka owego gościa mistrza Dakona i pada ofiarą nadzwyczaj odważnych zalotów i o dziwo z opresji ratuje ją... magia!
Książka już od pierwszych zdań przekonała mnie do siebie, a nawet więcej. Zdecydowanie polecam wszystkim fanom fantastyki, a tych którzy już zapoznali się z twórczością Trudi Canavan zachęcam do czytania - nie zawiedzie was! Poza tym, mimo odrzucającej grubości, wcale nie idzie ciężko i mozolnie, bo gdy już się wciągniesz, nie możesz przestać. Nie oznacza to jednak, że nie ma słabych stron. Nie mogę wymienić ich za was, ale ja myślę, że historia była nieco zbyt rozciągnięta, a niektóre wątki zupełnie niepotrzebne, a momentami nawet irytujące.

P.S. na sam koniec chciałabym was serdecznie przeprosić za to że tyle zwlekałam, ale internet nadal mozolnie chodzi (właściwie to w ogóle nie chodzi) i raczej nie zapowiada się na poprawę, dlatego nie mogę publikować. Ale nie martwcie się - piszę w Wordzie ;)

Autor: Trudi Canavan
Wydawnictwo: Galeria Książki
Tłumaczenie: Agnieszka Fulińska
Oprawa miękka
810 stron

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...