21 października 2017

"Klejnot" - Amy Ewing


   "Klejnot" pożyczyła mi moja znajoma. Z początku, patrząc na okładkę, myślałam, że jest to taka zwykła, kiczowata książka dla nastolatek i nie zachwyci mnie specjalnie. Myliłam się. Zaczęła się niezwykle, pochłonęła i nie chciała wypuścić aż do końca. 
    Akcja osadzona jest w Samotnym Mieście, osadzonym na wyspie. Jest ona otoczona ogromnym murem, odgradzającym ją od reszty świata, a samo miasto także jest podzielone na 5 części - Bagno, najbiedniejsza, najbardziej zaniedbana z nich, Farma, gdzie znajdują się, jak nazwa wskazuje, uprawy, sady, zwierzęta hodowlane itd. Następnie jest Dym - tam znajdują się fabryki. Jest on szary, smutny i zatruty chemikaliami i oczywiście - dymem z fabryk. Kolejny, Bank, bogatsza część Samotnego miasta, gdzie mieszkają bogatsi ludzie, gdzie w sklepach zaopatruje się szlachta z Klejnotu. No właśnie - ostatni krąg, osadzony w samym środku wyspy - bogaty i ociekający przepychem - Klejnot. To tam mieszka i zarządza całym miastem szlachta całej wyspy. To tam odbywają się najpiękniejsze bale, tam zostały wzniesione zapierające w piersi dech pałace. Ale niewiele osób wie, że także tam dzieją się najstraszniejsze rzeczy. I właśnie tam uda się nasza bohaterka. 
Violet Lasting, jest surogatką z Bagna. Gdy odkryto u niej "augurie" czyli niesamowite zdolności pozwalające urodzić dziecko szlachcie, została wysłana do bramy południowej, gdzie przygotowano ją do wysłania do Klejnotu. Violet, kompletnie nieświadoma nadchodzących zdarzeń, wsiada do pociągu mającego zawieść ją ku nowej przyszłości. Jednak owe piękne i bogate miejsce, nie jest takie jak może się wydawać na pierwszy rzut oka. Dziewczyna, gdy tylko tam przybywa zostaje pozbawiona swojej tożsamości i zniewolona. Odkrywa mroczne tajemnice Samotnego miasta i sama doświadcza cierpienia surogatek, jakie zadają im ich "opiekunowie". Nagle, zostaje całkiem sama, zamknięta w złotej klatce. Musi znaleźć drogę ucieczki i sposób by pomóc przyjaciółce.
Myślicie, że zdradziłam zbyt wiele? Spokojnie, zaraz po tej książce, czekają was jeszcze dwie następne części - "Biała Róża" oraz "Czarny Klucz", które są kontynuacją "Klejnotu".
   Ku podsumowaniu - Amy Ewing, od pierwszych liter zachwyciła mnie światem, który stworzyła i zasadami jakie nim rządzą. Cała trylogia pochłonęła mnie całkowicie, a ostatnią część pochłonęłam w ciągu jednego dnia.
Serdecznie polecam ją dziewczynom, nastolatkom, kobietom, ale może przeciwnej płci również się spodoba? 



Autor: Amy Ewing
Liczba stron: 383
Wydawnictwo: Jaguar
Tłumaczenie: Iwona Wasilewska
Tytuł Oryginału: The Jewel


2 sierpnia 2016

Darmowe książki dla Blogerek! (i Blogerów)

http://wymownia.pl/darmowe-ebooki-dla-blogerek/
Cześć! 
Wiem, że może to zabrzmieć jak kiczowata reklama, ale akcja z pewnością taka nie jest.
Dzielę się wiadomością ze wszystkimi Blogerkami (i Blogerami) książkowymi. Jeśli czytacie nie tylko papierowe wersje  książek, ale również i elektroniczne to będzie dokładnie coś dla Was. Nie dość, że za darmo, to na dodatek nie trzeba recenzować, czyli czytanie tylko i wyłącznie dla siebie i dla swojej własnej przyjemności! Wydawnictwo Wymowa zorganizowało akcję wspierającą czytelnictwo w ramach której dzielą się nie tylko zamiłowaniem do książek, ale i samymi książkami. Więcej szczegółów znajduje się na stronie akcji. Ja sama chętnie skorzystam z takiej okazji i was również zachęcam do czytania. Może polecicie to swoim nieczytającym znajomym i dzięki temu przekonają się do książek? 
Wspominałam już, że są darmowe? ;D Wystarczy, że klikniecie w obraz na górze lub link na dole, a przeniesie was on na stronę akcji. Zapraszam serdecznie!

http://wymownia.pl/darmowe-ebooki-dla-blogerek/

O, a przy okazji sama chciałabym się zareklamować.
 Może wiecie, może nie, ale od dawna moją największą pasją, tuż przed książkami jest tworzenie i rysowanie. Dlatego w końcu zdecydowałam się na jakąś niewielką namiastkę portfolio i założyłam stronę w serwisie DeviantART. Jeśli więc chcielibyście obserwować moje twórcze poczynania zapraszam do obserwowania -  http://alexijanka.deviantart.com/

22 lipca 2016

"Aposiopesis" - Andrzej W. Sawicki

Książkę wzięłam właściwie pod wpływem impulsu, stojąc przy stoisku wydawnictwa Rebis na Targach Książki w Warszawie. Skusiła mnie głównie okładka, ale też i opis z tyłu książki zachęcił mnie do niej. Przy okazji udało mi się nawiązać kontakt z tymże wydawnictwem.

Jest to moje pierwsze spotkanie zarówno z autorem Andrzejem Sawickim, jak i tym gatunkiem fantastyki - steampunkiem i muszę przyznać, że czyta się to trochę jak bajkę. Książka bardzo lekko napisana, z humorem, gdzie następują zwroty akcji i cały czas coś się dzieje. Żałuję tylko, że jeszcze nie znam dobrze polskiej XIX-wiecznej historii,  ponieważ jest ona tłem dla całej fabuły. Wtedy byłoby mi łatwiej zorientować się w zawiłościach politycznych i potencjalnych skutkach morderstwa, którego świadkiem była Henrietta von Krichhein, nasza główna bohaterka. Jest ona pruską wojowniczką, mechaborgiem. Jako uśpiony agent od paru miesięcy przebywa w Warszawie i prowadzi całkiem spokojne i normalne życie. Jest też Danił Downar, zakochany w niej i trochę zwariowany polski inżynier, w którego ciało wszczepiono  układ mechaniczny, rozwiązując tym samym problem nawracających chorób płuc. Jego służącym jest  prawdziwy dżin o swojsko brzmiącym imieniu - Alojzy, który  pamięta czasy biblijnych patriarchów i na zawołanie potrafi zamieniać się w kłąb dymu i schować się do lampy. Szybko pojawia się też drugi adorator pięknej Henrietty, rosyjski oficer Aleksander Kusow. A oni wszyscy uczestniczą w akcji odnalezienia demona-mordercy, który w operze, podczas trwającego przedstawienia zabił austriackiego urzędnika.  I bardzo szybko zaczyna się dziać -  strzelaniny, bijatyki, mechaborgi, zabójcze automaty i zmechanizowani urzędnicy. Pojawiają się też czynniki nadnaturalne i podróże przez światy alternatywne. Na swojej drodze bohaterowie spotykają też handlarza niewolników, a nawet całkiem normalnych ludzi z krwi i kości. 

I wszystko pięknie, ale jednak doszłam do wniosku, że nie jest to jeszcze jednak literatura dla mnie. Nie do końca czuję ten świat steampunkowej technologii. Może za jakiś czas inaczej na niego spojrzę. Może ta książka po prostu potrzebuje czasu. Od powrotu z targów brałam się za nią wiele razy i jakoś nie mogłam jej skończyć, ale w końcu przeczytałam. Z lekkim oporem co prawda i trochę wolno, ale z czasem książka zyskiwała więcej i więcej, a pod koniec trochę mi było smutno, że to już koniec.
Książka jest według mnie kierowana do dorosłych, którzy już znają trochę realia czasów gdzie osadzona jest akcja, ale może ją czytać także młodzież. Ja oczywiście ciepło polecam miłośnikom steampunku. 


Autor: Andrzej W. Sawicki
Liczba stron: 341
Język: Polski
Wydawnictwo: Rebis
Kategoria: Fantastyka

22 czerwca 2016

"Najwyższa Jakość" - Cacao DecoMorreno

Nareszcie! W końcu w moje ręce wpadł najnowszy światowy bestsseler! Co prawda na początku wahałam się nad zakupem, ponieważ bardzo sceptycznie podchodzę do takich hitów i myślałam, że książka nie jest dla mnie. Jednak po długich rozwarzaniach, wielu przeczytanych opiniach, w końcu postanowiłam zamówić ową pozycję. Dość długo musiałam na nią czekać, ale zdecydowanie było warto!  Co do fabuły, mogę wam powiedzieć bardzio niewiele, ponieważ cokolwiek bym  nie powiedziała, już będzie spoilerem. Przedstawię więc wam jedynie to, co można przeczytać np, na Lubimy czytać. - Główny bohater jest zwyczajnym pracownikiem hipermarketu, jest tam lubiany i dobrze mu się powodzi. Niestety nie można tego powiedzieć o jego osiedlu - ma tam wielu wrogów,  więc w końcu po długotrwałym znoszeniu ich, postanawia przeprowadzić się. Jednak nie jest to takie proste jak mu się wydaje... 
Książka wciąga już od pierwszych stron. Co prawda na samym początku jest trochę gorzko i wszystko jest trochę sypkie i mamy wrażenie że fabuła wysypie się zaraz jak kakao z pudełka i nie będzie o czym mówić, a pozostanie samo lanie wody, co nie zawsze daje pożądany smak. Jednak trochę później możemy się miło zaskoczyć, ponieważ nasza fabuła powoli zaczyna przybierać słodkawy smaczek. Tutaj pojawia się mleko - ma ono bardzo duży wpływ na dalsze losy naszego bezimiennego bohatera. Potem powieść przybiera naprawdę niesamowity smak, choć nadal czuć gorzkawy posmak. Jednak dodaje to tylko głębi opowieści. Do końca możemy się delektować tym niezwykłym dziełem, a kończąc je czujemy smutek. Dla mnie powieść skończyła się zaskakująco szybko i niespodziewanie, aż miałam ochotę sięgnąć po kolejną książkę pana DecoMorreno, czego jednak, żałuję bo twory tego autora są wyjątkowo słodkie, a ja zdecydowanie przesłodziłam się nimi. Nie mówię oczywiście, że następna książka - w tym wypadku "Czekoladowe Wieże" była zła. Wręcz przeciwnie. Po prostu aby w pełni móc się nią delektować należy Nieco odczekać.
Tu skończę i pozdrowię wszystkich miłośników kakaa ;)
Trzymajcie się!





31 maja 2016

Warszawskie Targi Książki 2016


Wróciłam! Co prawda tydzień temu wróciłam, ale jeszcze musiałam trochę się ogarnąć, dlatego ten post publikuję dopiero teraz. Ale grunt, że publikuję.
Notatka o tegorocznych targach miała być na stronie facebookowej Królestwa, ponieważ w tym roku będzie dość krótka, ale tak wyszło, że zmieniłam zdanie.

Rozmowa na Kanapie z Robertem Makłowiczem
Krzysztof Kasdepke
 Na pierwszy ogień – Pan Robert Makłowicz, na drugi – Krzysztof Kasdepke, z którymi chciała się spotkać moja mama oraz bez wątpienia jej ulubiony kataloński autor - Jaume Cabré.
Niżej, mieliśmy przyjemność spotkania się z Jackiem Hugo-Baderem, Andrzejem Ziemiańskim, Krystyną Jandą i Joanną Jabłczyńską. 
Krystyna Janda
Joanna Jabłczyńska
Później, udało mi się spotkać Wojciecha Pokorę. Wiedziałam, że go znam, ale nie mogłam przypomnieć sobie skąd.
Spotkałam się jeszcze z Panią Mają Lidią Kossakowską, której tekst – „Beznogi tancerz” jest moim ulubionym, jeśli chodzi o recytację. Niestety nie udało mi się zrobić zdjęcia, więc musicie mi uwierzyć na słowo.
Andrzej Ziemiański
Wojciech Pokora
  Ale za to mam zdjęcie z Demem - Autorem prostych komiksów, które wcześniej pokazał mi mój brat, ale dopiero na targach zainteresowałam się książkową wersją. Dostałam autograf także dla braci. 
Na koniec jeszcze udało mi się jeszcze spotkać Andrzeja Pilipiuka i uchwycić jego nietypowy sposób podpisywania się. Niestety nie miałam już czasu, żeby poczekać na autograf. 
zdjęcie z Jakubem 'Demem' Dębskim
Jacek Hugo-Bader
Na targach udało mi się spędzić tylko dwa, ale jakże owocne dni.
 Udało mi się kupić więcej niż planowałam i spotkać autorów, których chciałam. Nawiązałam także kontakt z paroma wydawnictwami - między innymi Rebis oraz Dreams. Zainteresowałam się w końcu głębiej komiksami, wydałam wszystko co miałam i wróciłam naprawdę szczęśliwa! 
Na koniec zostawiam wam zdjęcia i listę książek jakie kupiłam :D

- "Nowicjuszka" i "Wielki mistrz" Trudi Canavan
- "Chałwa", "Ostatni serwer", "Spacerniak" i "Rycerz Agata" Jakuba "Dema" Dębskiego
-"Pax. Pal przekleństwa" - Asa Larsson, Ingela Korsell
- "Azymut. Niech piękna zdycha" - Lupano Andreae 
- "Pandora Hearts" tom 4 i 5 - Jun Mochizuki
- "Dogs. Stray dogs howling in the dark" - Shirow Miwa  
- "Aposiopesis"  Andrzeja W. Sawickiego

13 maja 2016

Anpraptyk: Przymierze z Chaosem - Patryk Łomża-Zakrzewski

Ściągając tę książkę na Kindla kompletnie nie wiedziałam na co się piszę i o co w tym właściwie chodzi. Biblioteka Miejska w Jaworze, moim rodzinnym mieście, zwróciła się do mnie z propozycją współpracy, więc pomyślałam - dlaczego nie? I ściągnęłam. I przeczytałam. I w sumie mi się podobało.

 Autor tutaj, wprowadza nas w nowy świat opanowany przez Wampirców. Nie, nie wampirów - Wampirców. O ile początek był dla mnie dość niezrozumiały i poplątany, szybko odnalazłam się w nowej rzeczywistości ponieważ czytelnik tutaj zostaje wprowadzony do opowieści razem z głównym bohaterem - Anpraptykiem. Budzi się on, czy raczej zmartwychwstaje z piekielnych czeluści i... nic nie pamięta. Odzyskuje świadomość w otoczeniu nieznanych mu osób i już zaraz musi im zaufać i uciekać przed nieprzyjaciółmi.
Na bohatera czyha tu wiele niebezpieczeństw na każdym rogu. Bowiem w tym świecie dobrze traktowani są tylko Wampirce z rodów o czystej krwi (też wam się to kojarzy z Harrym Potterem?), a tak zwani, kolorowoocy - Pół Wampirce-pół ludzie muszą usługiwać wyżej wymienionym lub zostają wysłani na arenę gdzie zmuszeni są walczyć o życie. I taki właśnie los spotyka naszego bohatera. Przez swoje kolorowe oczy musi się ukrywać, co jednak nie przynosi skutków i koniec końców ląduje tuż przed oczami śmierci. A przynajmniej tak mu się z początku wydaje. I co? Pewnie myślicie, że streściłam wam połowę książki? Nic bardziej mylnego! To dopiero początek, a wydarzenia które mają miejsce na późniejszych stronach są o wiele lepsze!
Co do oceny:  Z tego co wiem jest to debiut autora, więc można przymknąć oko na nie do końca wyrobiony styl i wiele innych rzeczy, bo jak wiemy debiuty mogą być bestsellerami lub okazać się klapą prowadzącą do sławy. Myślę, że jeśli Pan Łomża-Zakrzewski będzie więcej pisał, będzie mu to szło co raz lepiej i jestem prawie pewna, że pewnego dnia zobaczymy wśród światowych Bestsellerów jego właśnie książkę.
Serdecznie wam polecam, tym bardziej, że książka jest dostępna w formie e-booka za darmo! Mi jak najbardziej przypadła do gustu koncepcja z Wampircami i tym nowym światem. Polecam ;)

Autor: Patryk Łomża-Zakrzewski
Liczba stron: 415
Język: Polski
Wydawnictwo: Nasze księgi
Kategoria: Fantastyka

9 maja 2016

Bądź dla siebie dobry - Cherry Hartman

   Dziś recenzja będzie krótka, bo i książka krótka, ale za to niezwykle moim zadaniem (prze)ceniona. Poznajcie więc książkę, przedstawianą jako "Światowy bestseller, który odmienił życie milionów ludzi na całym świecie!"- „Bądź dla siebie dobry”.
  Czasami każdy z nas potrzebuje wsparcia, jakiejś mądrej rady czy pokrzepiającego zdania.  I książka ta zawiera 37 takich właśnie przekazów. Dzięki niektórym zawartym w niej myślom zebranym przez autorkę - psycholog Cherry Hartman – człowiek może zajrzeć w swoje wnętrze, swoją duszę i ocenić samego siebie. Każda z porad opatrzona jest  czarno - białym obrazkiem, będącym  uzupełnieniem treści. Rysunki opracował pisarz i ilustrator publikacji dla najmłodszych – R.W. Alley. Przedstawiają one elfy i dzięki temu, powstająca właśnie seria książek na ten temat ochrzczona została „Elfim pogotowiem.”
 Ja sama nie ze wszystkimi tekstami się zgadzam. Niektóre wywołują u mnie przeciwne od zamierzonych przez autorkę emocje, kilka jest całkiem trafionych, wartych zapamiętania, jednak mimo wszystko moje zdanie nie o niej nie jest najlepsze. Ale to już jest bardzo indywidualna sprawa każdego czytelnika. Każdy obierze tekst zgodnie ze swoim przekonaniem czy doświadczeniem. Nie mówię też, że książka nie jest warta uwagi – przeciwnie. Niektórym może się nie spodobać, a innym może odmienić życie, dlatego serdecznie zachęcam was do kupienia i przeczytania! Kto wie, komu pomoże?