20 lipca 2014

Fotograficzno - książkowe zagadki

Ponieważ wakacje to taki czas, kiedy nie ma ani czasu, ani za bardzo chęci, aby siedzieć przy komputerze, a nie chcąc zaniedbywać bloga wymyśliłam coś co połączy przyjemne z pożytecznym. Otóż od czasu do czasu będę zamieszczać zdjęcia zrobione przeze mnie albo kogoś z rodziny podczas wakacyjnych wypraw, a zadaniem czytelników i gości "Królestwa Książek" będzie podanie tytułu książki z jaką to zdjęcie się wam kojarzy albo podawanie swoich propozycji książkowych, które w jakiś sposób kojarzą wam się z tym zdjęciem. Mam nadzieję, ze za bardzo nie naplątałam z tym tłumaczeniem.

Na początek zagadka raczej z tych łatwiejszych (przynajmniej tam mi się wydaje) i chyba nikt nie będzie miał problemu z podaniem tytułu książki, a zdjęcie zostało zrobione na dziedzińcu zamku w Grodźcu na Dolnym Śląsku.

Zapraszam do zabawy :)



Z wakacyjnymi pozdrowieniami Aleksa-Olka.

6 lipca 2014

"Miłość ci wszystko wyPaczy" - Katarzyna Majgier

Książka zakupiona na Warszawskich Targach Książki i natychmiast przeczytana. Bo w niecałe dwa dni. I muszę powiedzieć że się nie zawiodłam, a wręcz przeciwne - ta część jeszcze bardziej mi się spodobała od poprzednich. Była po prostu bardziej dorosła. Pewnie dlatego, że Ania jest już w gimnazjum.
Nasza opowieść (jeśli można to tak nazwać...) zaczyna się od... . I tamtym wpisie Ania informuje nas o... zakochaniu. I to nie byle jakim, bo zakochaniu Ani! A przecież w poprzedniej części Szuchówna była taką zaciekłą przeciwniczką miłości, I co? No, ale dłużej nie będę roztrząsać się nad bohaterką, bo przecież ważniejszy jest jej obiekt westchnień czyli niejaki Janek ..., który to oczarował naszą bohaterkę już od pierwszego dnia II semestru.
Ale, jak to często bywa, od miłości często się ślepnie i nachodzi nas stan "kochanie jak ty ślicznie plujesz!"   kiedy to mózg eliminuje wszystkie wady i dorabia zalety. Dlatego właśnie nasza Ania nie widzi (co jest bardzo irytujące) że jej wybraniec jest pustym ignorantem i bufonem. Na szczęście Anka ma przyjaciółki, które próbują odkochać Anię, co niestety im się nie udaje.
Aha, jest jeszcze Maks - prawdopodobnie po uszy zakochany w Ani... ale więcej wam nie napiszę. Sami przeczytajcie, ucieszcie się, napnijcie mięśnie i zareagujcie. Macie także trzeci wątek w którym Nika - zakochuje się w Jarku i w jego mięśniach rąk, ale ma już dziewczynę - idealną i znienawidzoną przez Nike, Anielę.
Książkę gorąco polecam, jeśli przeczytaliście poprzednie części. Tutaj, mimo denerwującej głupoty bohaterki, możemy dowiedzieć się nieco o pierwszej miłości (czy też zauroczeniu) i uczuciach z nią związanych. Można się dowiedzieć także jak się ZAkochać i ODkochać, co czasem baaardzo się przydaje. No i oczywiście nie brakuje tu zabawnych fragmentów, reklamówek i cieknącego z głowy jajka.
ocena: 10/9,5


 Autor: Katarzyna Majgier
Projekt Okładki i ilustracje:Monika Kanios
Wydawnictwo: Akapit Press
Oprawa: Miękka
  ... stron

P.S.w miejscu ... wpiszę odpowiednie daty i liczby... jak tylko odzyskam książkę.
P.P.S. Od teraz każdy tekst "zkursywowany" (rozum "przekrzywiony") będzie oznaczał cytat z książki.

29 czerwca 2014

Libster Blog Award - po raz kolejny

Witajcie Kochani!
Wybaczcie za ta straszliwą przerwę w recenzjach, ale na zakończenie roku otrzymałam świnię (świnię morską oczywiście, nie świnię-świnię) i teraz staram się ją jako-tako oswoić i jest z tym trochę roboty. Ale dłużej nie przedłużam - czas na konkrety:
Otrzymałam od Oliwi z http://ksiazkinastolatki.blogspot.com/ nominację do LBA. Zasady myślę każdy zna, więc zaczynam!

1. Przy której książce spędziłaś najwięcej czasu, którego teraz żałujesz?
-Co to za pytanie? Jak bym śmiała żałować czasu przeczytanego?! Być może kiedyś zdarzyła mi się taka książka, ale jeśli tak, tu już jej niestety (albo na szczęście)  nie pamiętam.
2. Spodnie czy spódnica? Uzasadnij swój wybór.
-Spódnica! Spódnica, spódnica, i jeszcze raz spódnica! Spodnie mnie wszędzie uwierają, niewygodnie mi się w nich siedzi, porusza, a spódnice, mimo że nakłada pewne ograniczenia, jest dla mnie zdecydowanie wygodniejsza i swobodniejsza :3
3. Książka czy film?
-Książka i film. No chyba że mam do czynienia z ekranizacją - w takim wypadku najpierw książka, później film. Ale jeśli nie jest to ekranizacja, czy też papieryzacja (właśnie byliście świadkami narodzin tego słowa XD) to wybieram obie opcje, bo można trafić na genialny film i genialną książkę. Jednak szalę lekko, leciutko przeważa książka, ponieważ czytając ją, mogę sobie wszystko sama wyobrazić, a film narzuca mi wygląd postaci i otoczenia. Teraz mogłabym się tu nieźle rozpisać, a nawet zrobiłabym cały wykład do tego pytania, ale nie chcę was po prostu zanudzać ;)
4. Jaka jest twoja ulubiona ekranizacja książki?
-Hmm...to pytanie muszę przemyśleć. Pozwólcie że odpowiedzi na nie udzielę w następnym poście ;)
5. Ulubiona potrawa?
-To nie ma żadnego związku z czytaniem! A z resztą, nie ważne. Zapiekanka z Ikei xD
6. Co sądzisz o polskich autorach książek?
-Jedni z najlepszych. Pan Kosik pisze naprawdę wspaniale, książki pani Majgier też nie są gorsze od zagranicznych, a nasza polska fantastyka może równać się z Harrym Potterem czy Władcą Pierścienia!
7. Co zainspirowało cię do stworzenia bloga o książek?
-Mama. I same książki :D


Blogi, które nominuję:

I to by było na tyle z nominacji. Tak, 3 mimo że można 7, ale więcej jakoś nie znalazłam kandydatów. Jeśli jednak chcecie się w to pobawić-piszcie w komentarzach to was dopiszę ;)
A z pytań ode mnie:

1. Dlaczego lubisz czytać?
2. Jest jakaś książka, którą znienawidziłeś/aś? 
3. Co byś zrobił/a gdyby zabrano ci wszystkie książki i zabroniono czytać przez rok?
4. Jaki gatunek książki jest twoim ulubionym? Uzasadnij wybór.
5. Jeśli byłaby taka możliwość - w który książkowy świat byś się przeniósł/osła
6. Zacytuj pierwsze zdanie z 108 strony twojej ulubionej książki, lub tej leżącej najbliżej ciebie.
7. Spotykasz na ulicy ulubioną postać z książki. Możesz jej zadać tylko jedno pytanie - jak ono brzmi?

To tyle. Dzięki za uwagę! Pa!

22 czerwca 2014

Darmowy, jednodniowy, szkolny antykwariat.

Przedwczoraj na lekcję polskiego przyszła Pani Bibliotekarka. Jako że oceny już wystawione i nie mamy co robić, owa Pani zaprzęgła nas do roboty. A konkretniej - do noszenia książek. Co prawda  na początku mieli iść tylko chłopcy, ale wyszło tak, że poszli wszyscy (czyli ci, którym chciało się iść do szkoły, a dokładnie było nas dziesięcioro). I tak połową klasy poszliśmy na górę, do gabinetu pani Pedagog, gdzie pod sam sufit piętrzyły się stosy starych książek, które musieliśmy przenieść na sam dół. Tak więc zaczęliśmy znosić, a przy okazji znaleźliśmy parę ciekawych egzemplarzy. Na szczęście pozwolona nam wziąc tyle ile chcemy. I oto są moje zdobycze:



Oczywiście, zaraz po lekcjach wróciliśmy do "naszego antykwariatu" i wróciliśmy do szperania. Każdy znalazł coś dla siebie, ale ja, jak to ja, wzięłam najwięcej. I wzięłabym jeszcze trochę, ale więcej nie zdołałabym unieść (chyba że tłukłabym się przez pół miasta obładowana po uszy książkami.)
A co się stało z pozostałymi książkami? Niestety ale poszły na makulaturę, a ja gdy się o tym dowiedziałam znosiłam je z bolącym sercem. Próbowałam namówić Panią Pedagog i Panią Bibliotekarkę aby oddały przynajmniej większość z nich do antykwariatu, ale niestety nic nie wskórałam...



Na zdjęciu powyżej możecie zaobserwować:
- "Język i świat 5" (zbiory wierszy i opowiadań, materiały szkolne)
- "Profesor Sonia" - Erzsebet Kertesz (napisałabym dla kogo, ale ten ktoś czyta tego bloga)
- "Teatr lalek - zagadnienia metodyczne" - H. Jurkowski, H. Ryl, A. Stanowska
- "Barwy walki" - Mieczysław Moczar (Dla taty)
- "Wielka, większa i największa" - Jerzy Broszkiewicz
- "Ujarzmienie przyrody" - M. Iljin (dla kogoś)
- "Tajemniczy łowca szczurów" - Juliusz Grodziński (też dla taty)
- "Jesteś tylko diabłem" - Joe Alex
- "Opowiadania, czytelnik" - Wachtang Ananian
- "Skrawek nieba" - Stanisław Goszczurny 
- "Opowiadania o Gajdarze" - B. Jemielianow
- "Metodyka organizowania wycieczek i imprez górskich" - Z. Kruczek, J. Zdebski (ta dla brata)


A książki pachną nieziemsko!

11 czerwca 2014

"Halucynacje" Oliver Sacks

Ponieważ wiem, że na mojego bloga zaglądają nie tylko moi rówieśnicy, ale i bardziej doświadczeni czytelnicy  to postanowiłam tym razem dodać wpis z serii "Czyta rodzina" , a w nim napisać o książce Olivera Sacksa "Halucynacje".
I od razu przyznaję się, że duży wkład w treść tego posta wniosła moja mama.
 Oliver Sacks jest lekarzem neurologiem i psychiatrą, który swoje medyczne doświadczenia opisuje w książkach. I wcale nie są to książki naukowe. Sposób w jaki Sacks przedstawia medyczne problemy powoduje, że czyta się go jak powieść.
W najnowszej swojej książce autor podejmuje temat wyjaśnienia zjawiska halucynacji. Wbrew pozorom jest to temat dość słabo znany, gdyż ludzie boją się mówić o swoich przywidzeniach z obawy przed tym, że będą posądzeni o różne choroby psychiczne.
Halucynacje są dosyć powszechnym doznaniem. Sacks przytacza wyniki badań swojego holenderskiego kolegi, który przebadał 600 niewidomych osób lub mających bardzo słaby wzrok osób. Okazało się, że od 15 do 20 % z nich doświadczało zaawansowanych halucynacji - z wyobrażeniami twarzy, krajobrazów lub zwierząt - za to aż 80 procent prostych wizji z geometrycznymi kształtami.
Sacks opowiada także w swojej książce o osobach cierpiących na zaburzenia różnych typów percepcji: wzrokowej, słuchowej, węchowej, a także dotykowej (przykładem mogą być ludzie po amputacjach odczuwających fantomowe bóle) i przytacza bardzo dużo przykładów różnych typów halucynacji. Dla mnie już samo czytanie tych opisów było bardzo ciekawe, bo to było coś o czym tak naprawdę nigdy nie myślałam i nie zastanawiałam się nad tym. 
Podczas gdy w innych swoich  książkach autor przytaczał przykłady swoich pacjentów których leczył albo czytał o nich, to tym razem postanowił  opisać również własne doświadczenia związane z halucynacjami, dzięki czemu książka ta zyskała nieco odmienny, bardziej osobisty charakter. 
Książki Olivera Sacksa zajmują już sporą część półki na regale moich rodziców, a żaden pojawiający się nowy tytuł nie umknie uwagi mojej mamy - czyta wszystkie jego pozycje zachłannie za pierwszym razem, a potem systematycznie do nich wraca. Zaraża też nimi i to dosyć skutecznie pozostałych członków rodziny. 

Na zakończenie przytoczę fragment książki, który szczególnie mnie zainteresował.:

"Dzieciom często się zdarza, że mają wyimaginowanych kompanów. Niekiedy to mogą być ustawiczne, systematyczne sny na jawie, albo narracje, czasem jednak może chodzić o halucynacje, całkiem miłe i przyjazne, jak to mi opisał Hailey W.:
Dorastając razem z rodzeństwem, stworzyłem sobie kilkoro wyobrażonych przyjaciół, z którymi często się bawiłem między trzecim a szóstym rokiem życia. Najbardziej pamiętne były nieodróżnialne bliźniaczki Kacey i Klacey. Były w moim wieku i mojego wzrostu, razem ćwiczyliśmy w ogrodzie ze skakankami albo urządzaliśmy podwieczorki. (...) Rodziców to przede wszystkim bawiło, aczkolwiek dziwiło ich też to, że ci moi wyobrażeni znajomi są tacy konkretni. (...) Jako dorosły ze zdziwieniem słyszę, że ktoś nie miał wyimaginowanych przyjaciół, gdyż w moim przypadku stanowili oni ważną i bardzo miłą część życia."

I tu pozdrawia was Ola, która też miała swojego wyimaginowanego przyjaciela - Krokodylka.


Autor: Oliver Sacks
Tłumaczył: Jerzy Łoziński
 Wydawnictwo: Zysk i Spółka
Oprawa: twarda z obwolutą
  stron  360
.

1 czerwca 2014

Warszawskie Targi Książki - Fotorelacja.


W dniach 22-25 maja 2014 r. na Stadionie Narodowym odbyły się  Warszawskie Targi Książki. (a ja dopiero teraz wstawiam relacje ;_;) Byłam i muszę wam powiedzieć, że było jeszcze lepiej niż rok temu. Przede wszystkim udało nam się odwiedzić Targi dwa razy, najpierw w piętek - co prawda krótko, ale za to w  sobotę spędziłam tam cały dzień. Gdyby nie to, że w niedzielę rano musiałam już wracać do domu, to na pewno zjawiłabym się na stadionie kolejny raz chociażby po to, żeby nasycić się tą książkową atmosferą. Zresztą kto był na TYCH targach to mnie na pewno zrozumie. 
(W trakcie notatki będę skracać do WTK, bo jestem leniwa...)



A więc (tak, tak, wiem że nie zaczyna się zdania od "a więc"...) zacznę od spotkania z panią Katarzyną Majgier, którą przy okazji serdecznie pozdrawiam :) autorką "nowohuckiej serii" o Ani Szuch i przyjaciółkach. Nie wiem nawet dlaczego, ale trochę się stresowałam przed spotkaniem... A poniżej mogą państwo podziwiać autograf pani Majgier. :)


 

Na stoisku wydawnictwa Akapit-Press z panią Katarzyną Majgier, właścicielką wydawnictwa i autorem Sergiuszem Pinkwartem.

 
Powyżej zaś, możecie podziwiać scenę podpisu książki dla mojego kuzyna przez Agnieszkę Stelmaszyk, autorki "Kronik Archeo".

 
W tle miejsce wymiany książek, a na pierwszym planie leżaki do wypoczynku, były też poduchy, poduszki, stoliki, krzesełka i co kto chciał. Można było poleżeć, poczytać albo nawet i spać.  Ale catreing w tym roku totalnie padł.


 
Płyta stadionu z góry, zaraz po obiadku.


Chwila z baśniami Andersena czytanymi przez Jacka Braciaka. To rozczochrane, przygarbione, w czerwonej spódnicy to ja.

 

A przed wejściem na stadion moje ulubione miejsce do czytania :) Tylko że my odkryliśmy je przy wyjściu, niestety...


Wychodzimy ze stadionu obładowani książkami (miało być na początku zdjęcie jak wchodzimy nieobładowani, ale mama twierdzi że jest "takie sobie", co w jej ustach brzmi jak "jest okropne i nie nadaje się do pokazania"), a poniżej możecie zobaczyć moje tegoroczne zdobycze z WTK:

Czyli:
- "Pandora Hearts" - Jun Mochizuki, tom 1 (Kupiłam, bo już miałam 2 tom)
- "Madoka Magica" - Magica Quartet i Hanokage, tom 2 (bo miałam tom 1)
- "Miłość ci wszystko wyPaczy" i "Gdybym była czekoladą" - Katarzyna Majgier
- "Achaja" - Andrzej Ziemiański (Brat mi skonfiskował, twierdząc że jestem na to za mała. Uwierzyłam. Oddałam dobrowolnie i bez walki... niestety...)
- "Felix, Net i Nika oraz Orbitalny Spisek 2 - mała armia" - Rafał Kosik, tom 6 (jak się okazało, musiałam zacząć czytać od poprzedniej części, którą zdążyłam już zapomnieć  T.T )
- "Wizje" - Daniela Sacerdoti, tom 1 (zaczęłam czytać, ale książka wędruje na razie  na półkę, musi dojrzeć)
- "Tajniki rysunku MANGA" - Mark Crilley

Książki pani Majgier przeczytałam od razu po zakupie i skończyłam obie części jednego dnia! Mam nowy rekord czytania!
A w tym roku rolę fotografa odgrywała głównie Mama.
I to by było na tyle. Pozdrawiam gorąco, cześć!
~ Aleksa-Olka ~

19 maja 2014

"Iskra" - Kristin Cashore

Powiem (a raczej napiszę) że po skończeniu książki czuję się... dziwnie. Jakbym była czymś otumaniona. A tym bardziej, nie mam książkowego kaca, mimo że książka była niezwykła! Chodź zaczynałam ją chyba z 16 razy od kupienia, dopiero teraz zmotywowałam się i to był bardzo dobry wybór. ;)
Akcja rozgrywa się w krainie gdzie zwierzę które ma nienaturalny kolor np. Kot o umaszczeniu indygo, lub Niedźwiedź o złotej sierści, jest nazywane potworem gdyż są one bardziej drapieżne i ludożercze. A bohaterka należy do tych potworów, z tą różnicą że jest człowiekiem i nie cieszy się dobrą sławą. Ma niezwykłe włosy koloru ognia i jest wprost idealna gdyż na tym polega sztuczka potworów tej krainy - omamiają swym pięknem by później zabić ofiarę. Jednak tytułowa Iskra nie należy do tego typu istot - ma wielkie serce, jednak wstydzi się swojego pochodzenia i stara się ukryć swoją tożsamość. Poza tym jest jeszcze jeden szczegół - dziewczyna posiada niezwykłą moc odziedziczoną po ojcu - potrafi kontrolować ludzkie umysły. Ta moc pomaga jej i jednocześnie przeraża ją. Iskra oddałaby wszystko by móc urodzić się zwykłą dziewczyną. A jest jeszcze ciężej, ponieważ nadchodzą czasy wojny. Wkrótce Bohaterka będzie musiała wyruszyć w podróż, dokonać wyborów, wybrać tego, komu ufa i pokonać chłopca o niezwykłych oczach... Poza tym czeka ją wielkie zagrożenie...
A dalej nie powiem. Czytajcie a się dowiecie. Wybór należy do was.
Na początku czytałam to powili i opornie, ale kilka stron później kartki o mało się nie podarły od przewracania. Później był taki moment że kompletnie nie chciałam wiedzieć co dalej, ale ciekawość zwyciężyła. Przeczytałam. Przetrwałam. Zachwyciłam się!
 Polecam młodzieży i tym co lubią fantastykę. I tym co nie lubią też. Mi osobiście książka spodobała się nieziemsko i miałam ochotę przeczytać drugi tom... ale takowy nie jest jeszcze przetłumaczony. Za to jest pierwszy. Lecę czytać! Cześć!


Autor: Kristin Cashore
Tłumaczyła: Krystyna Chodorowska
 Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: miękka
  stron  494

8 maja 2014

"Sherlock Holmes" tom 1 - Arthur Conan Doyle

Wszystko zaczęło się od filmu, później chciałam już tylko zdobyć książkę.  No i wreszcie nadarzyła się okazja dzięki recenzenckiemu egzemplarzowi z wydawnictwa "Zysk i S-ka". Egzemplarz jest dość pokaźnych rozmiarów, ale mimo to dzień w dzień nosiłam ją do szkoły, dodając sobie do plecaka jakiś kilogram, może mniej. I muszę przyznać, że jest to bardzo ładne wydanie z ilustracjami Sydneya Pageta . Jest to pierwszy tom serii i zawiera trzy opowiadania: "Studium w szkarłacie", Znak czterech" i "Pies Baskervile'ów". 
W pierwszym opowiadaniu dowiadujemy się o tym w jaki sposób się dr Watson poznał Sherlocka i oczywiście o pierwszej wspólnej zagadce. Doktor Watson - lekarz medycyny jest naszym narratorem.
A sam Sherlock Holmes? "Wzrostu miał ponad metr osiemdziesiąt, był jednak tak chudy, że wydawał się jeszcze wyższy. Wzrok miał bystry i przenikliwy [...], zaś wąski , orli nos na całej twarzy nadał wyraz czujności i zdecydowania. Także długa, kwadratowa broda zaminowała człowieka rzutkiego i pewnego siebie." detektyw bardzo często zadziwiał swojego przyjaciela i współlokatora swoim zachowaniem. Aha, jeszcze fajka i skrzypce - fajka według detektywa pomagała mu w myśleniu, a dźwięk skrzypiec był natchnieniem w trudnych chwilach. Wzywany był zawsze jako ostatnia deska ratunku, kiedy już nikt nie potrafił wykryć przestępcy.  O samych wydarzeniach nie będę pisała bo boję się , że niechcący napiszę coś za dużo, a sama przyjemność czytania polega na tym, że na początku nic nie wiemy i pozwalamy Sherlockowi prowadzić nas do rozwiązania zagadki. Ale przytoczę przynajmniej skrót, który możecie znaleźć w opisie.

STUDIUM W SZKARŁACIE - Doktor Watson i Sherlock Holmes, po raz pierwszy razem w akcji, rozwikłują zagadkę dwóch niezwykłych zbrodni w Londynie. Odkryte na ścianie tajemnicze napisy krwią prowadzą ich ku dalekiej przeszłości i motywie zemsty za niegdyś popełnione zło.

ZNAK CZTERECH - Leniwe życie przy Baker Street przerywa przybycie pięknej młodej kobieta, która prosi o odnalezienie zaginionego dziesięć lat wcześniej ojca. Błahe z pozoru zlecenie staje się śmiertelnie niebezpieczne wraz z pojawieniem się tytułowego znaku czterech oraz znalezieniem w zamkniętym od wewnątrz pokoju ciała zabitego w dość makabryczny sposób mężczyzny…

PIES BASKERVILLE’ÓW - Sherlock Holmes i doktor Watson na tropie tajemnicznych zabójstw w rodzie Baskerville’ów. Według legendy na przedstawicielach tej rodziny ciąży klątwa, która jest skutkiem zbrodni i gwałtów, jakich dopuścił się jeden z protoplastów rodu, sir Hugon. Rodzinę prześladuje ponoć diabelski czarny pies, który zionie ogniem z pyska i zabija kolejnych jej członków.

 Na zakończenie - polecam wszystkim, ponieważ lepiej jest znać Sherlocka Holmesa nie tylko z filmów i serialu, a właśnie z książek - tego oryginalnego, stworzonego i pobudzonego do życia przez Arthura C. Doyle'a. A co do mnie - Bardzo mi się spodobała i nawet nie wiedziałam że tak polubię kryminały ;) Chyba kupię następny tom.
Do zobaczenia!

Autor: Arthur Conan Doyle
Tłumaczył: Jerzy Łoziński
Ilustracje: Sydney Paget 
 Wydawnictwo: Zysk i Spółka
Oprawa: twarda z obwolutą
  stron  492

19 kwietnia 2014

"Szkoła, miłość i inne diety" - Robin Brande

Oto książka, którą mogłabym czytać nieskończoność razy i trochę. A nawet więcej, bo nigdy mi się ona nie znudzi. Za każdym razem, gdy ją czytam jest tak samo interesująca, mimo, że znam już całą historię. Bo w końcu " Książki czyta się po to, aby je zapominać, zapomina się je zaś po to, by móc znów je czytać" jak to powiedział Jerzy Pilch. Tyle że u mnie różnica polega na tym, że zanim zdążę zapomnieć tę książkę, zabieram się za nią po raz kolejny.
Na stronach książki, autorka przedstawia nam 7 miesięcy z życia nastoletniej Cat(herine), licealistki o dość... szerokiej tuszy i ogromnej inteligencji. Nasza bohaterka decyduje się podjąć udział w konkursie naukowym o międzynarodowym statusie. Zadanie polega na tym, by zainspirować się rysunkiem wylosowanym z teczki profesora Fizera (nauczyciela prowadzącego konkurs w Liceum Cat) i opracowania własnego projektu, który trzeba realizować przez 7 miesięcy. Ale do wymyślenia projektu można użyć tylko własnej wyobraźni. Nie można kontaktować się z innymi, korzystać z komputera itp.
Ale oczywiście, nie ma możliwości by nie podzielić się tym z rodzicami i najlepszą przyjaciółką Cat - Amandą.
A projekt polega na tym, by ze swojego życia wyrzucić wszystkie "śmieci" i bodźce negatywnie działające na ludzkie ciało. Czyli w skrócie - Catherine musi wytrzymać ponad pół roku bez słodyczy, chipsów, soków oraz wielu produktów przetwarzanych fabrycznie, oraz sprzętu RTV i AGD t.j. komputera, telewizora, samochodu, radia a nawet roweru i komórki. Ciężko, prawda? Ale wątek o konkursie nie jest jedynym. Bo Autorka wplata w akcję wątek o... chłopakach i szczerze znienawidzonym przez Cat i Amandę - Mat'cie McKinney'u, którego obie dziewczyny obchodzą szerokim łukiem po wydarzeniach z gimnazjum. A poza tym, Amanda usiłuje umówić przyjaciółkę z jakimś chłopkiem w nadziei, że Cathy w końcu przekona się do przeciwnej płci. Jednak to wszystko na nic.
Ale z czasem nasza bohaterka zaczyna chudnąć i pięknieć w oczach, a tym samym w jej życiu pojawia się wiele nowych rzeczy i wiele znika. Między innymi miłość i nienawiść.

Książka jest bardzo wciągająca i ciekawa, ale nie czyta się jej szybko. Potrzeba na nią trochę czasu, ale zdecydowanie warto. Poza tym bardzo motywuje do.... np. zrzucenia wagi, rzucenia używek albo nawet... zaprzestania czytania książek ;) 
Oczywiście szczerze wątpię by ktokolwiek wytrzymał aż 7 miesięcy. Ale co poradzić?
Książkę oceniam na 10/10 a nawet więcej ;) Polecam serdecznie nastolatkom w każdym wieku!


Autor: Robin Brande
Tłumaczyła: Joanna Dziubińska
Wydawnictwo: Otwarte
Oprawa: miękka
  stron  332




5 kwietnia 2014

Coś specjalnego czyli stosik spod śmietnika.


Ostatnio, a nawet wcześniej zauważyłam, że Blogerzy recenzujący książki, lubią na swoich blogach pochwalić się swoimi stosikami książek. Pokazują książki przeczytane albo zakupione, czekające w kolejce do przeczytania.Tym razem ja również postanowiłam, że  pokażę wam nasz domowy stos(ik) książek "niechcianych". A więc mam zaszczyt przedstawić wam "wyrzutki", znalezione pod naszym  osiedlowym śmietnikiem, których ktoś je skazać na okrutny los zapomnienia. Pominę rozważania na temat wyrzucania książek. Myślę, że i tak dobrze, że nie trafiły one bezpośrednio do śmietnika, tylko leżały obok niego w reklamówkach. Dzięki temu mój tato uratował je przed śmiercią.
 Wiele z nich posiada wypisane w środku dedykacje - dla kogo, od kogo, z jakiej okazji z datą i podpisem. Do takich książek mam szczególny sentyment pomimo, że te dedykacje nie były kierowane do mnie.
Poza tym, jak można wyrzucać książki z dedykacjami?!?!

Oto one, wszystkie  razem i kilka osobno:










 Może ktoś z was posiada albo czytał jakąś z nich? Mnie zainteresowało kilka i już stoją w kolejce do przeczytania. Są to m.in. "Ostatnie wagary", "Leksykon duchów", "Awantury kosmiczne" oraz parę innych.

No cóż. Na dzisiaj to tyle z mojej strony. Do kolejnego wpisu!  :)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...