9 kwietnia 2015

"Baśniarz" - Antonia Michealias

Ta książka przyparła mnie do muru, a po skończeniu jej nie mogłam ruszyć do przodu. Nie mogłam sięgnąć po inną książkę, napisać recenzji czy zrobić cokolwiek innego. Myślałam o niej bez przerwy i ponad tydzień zajęło mi otrząśnięcie się z niej.
Oto "Baśniarz". Niezwykła, czarująca i naprawdę przerażająca historia, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia. I szczerze mówiąc to mogłam jeszcze zaczekać z przeczytaniem jej. Mimo, że i pani z wydawnictwa i moja mama odradzały mi tę lekturę i tak się za nią wzięłam. Ale nie twierdzę, że to był błąd. Wręcz przeciwnie. Zyskałam coś bardzo cennego, chociaż sama jeszcze do końca nie wiem co. Może zyskałam trochę doświadczenia w czytaniu? Albo trochę wiedzy o życiu i człowieku? W każdym razie ta przepiękna historia Anny i Abla mogłaby trwać znacznie dłużej i wcale nie musiała się kończyć tak, jak się skończyła. Mogła się potoczyć zupełnie inaczej, ale i tak cieszę się, że jest taka jaka jest. Inaczej nie byłaby sobą.

Jest to cudowny dramat (wiem, oksymoron), choć na początku, po przeczytaniu fragmentu książki na tyle okładki myślałam, że będzie to zwyczajny romans-fantasy.
 Anna, licealistka, żyje w bańce mydlanej. Nie jest jak inni amatorką używek, nie umie rozmawiać o tym o czym mówią inni. Woli żyć spokojnie. Jednak jej spokój zostaje zakłócony przez małą niepozorną, szmacianą lalkę znalezioną w klasie i pewnego chłopaka chodzącego razem z nią do szkoły. Mówią na niego Handlarz Pasmaterią, zawsze chodzi w wojskowej kurtce i sprzedaje narkotyki. Ale jakie ten nieprzyjemny typ może mieć powiązanie z tą uroczą laleczką? No i kto by się spodziewał, że ten zawsze ponury chłopak potrafi snuć przepiękne historie. Kto by pomyślał, że Anna, łagodna i spokojna dziewczyna, która nie wie nic o otaczającym ją świecie, może zakochać się w kimś takim jak Abel?

Czytając tę książkę, do samego końca miałam mnóstwo pytań, wszystko było niepewne. W trakcie czytania pomyślałam, że ta opowieść jest jak morze - raz łagodna i ciepła, a czasem niespokojna i agresywna, ale piękna. Myślę, że ta historia na zawsze wyryła ostrym nożem w mojej pamięci swoje imię.
Powiem jeszcze, że "Baśniarz"  jest jedną z niewielu książek po które sięgnęłam tylko ze względu na tytuł. Mówiłam, że to miłość od pierwszego wejrzenia?

Tej książce mogłabym śmiało dać 10/10, ale była zbyt krótka i zbyt... brutalna jak dla mnie. Dlatego polecę ją osobom starszym niż 16-18 lat. I ostrzegam! Nie czytajcie wcześniej! Może ona wami wstrząsnąć, zauroczyć i kto wie, może już nigdy o niej nie zapomnicie?

Autor: Antonia Michaelias
Wydawnictwo: Dreams
Projekt okładki: plainpicture/fStop
Tłumacz z niemieckiego: Renata Ożóg
Tytuł Oryginału: Der Märchenerzähler
Oprawa miękka
398 stron

30 marca 2015

Tydzień z Internetem w jaworskiej bibliotece. Ja, gościnnie.


Jakiś czas temu z Miejskiej biblioteki Publicznej w Jaworze dostałam propozycję wzięcia udziału w spotkaniu w ramach Tygodnia z Internetem. Oczywiście z radością ją przyjęłam i po jakimś czasie na stronie gospodarzy ukazało się ogłoszenie iż takie spotkanie odbędzie się.
Zaproszona była jedna z klas piątych ze szkoły podstawowej w Jaworze. Moim zadaniem było opowiedzenie im, jak już pewnie wszyscy się domyślają, o blogowaniu, pisaniu recenzji itd. .
I tutaj muszę przyznać, że naprawdę się denerwowałam przed wystąpieniem, mimo, że już od paru lat często występuję na scenie. Jednak wszystko poszło zgodnie z planem, a trema minęła w trakcie. Publiczność była naprawdę fajna, ale trochę cicha (a może nieśmiała?), jednak po pytaniu "Kto lubi czytać?" zgłosiło się niespodziewanie dużo osób, co bardzo mnie ucieszyło.

Opowiadałam głównie o tym jak pisać recenzje, jaki powinien być blogi i trochę o sobie i moich początkach. Pokazałam przy okazji parę recenzji z mojego bloga i strony innych recenzentów.
Mam nadzieję że słuchaczom się podobało i że udało mi się kogoś zachęcić do czytania albo blogowania.
Później zadaniem publiki było zaprojektować własnego bloga o dowolnej tematyce i napisać recenzję książki, gry lub filmu. Oczywiście dziewczyny puściły wodze kolorowej fantazji i ukwieciły swoje prace, a chłopcy skierowali się w bardziej techniczne strony.

A dla was, czytelników mam parę informacji, mam nadzieję, że się ucieszycie :)
Po pierwsze, niedługo będzie gotowa nowa strona Królestwa Książek. Pojawi się też nowe logo. Jak tylko wszystko będzie gotowe, ogłoszę to tutaj i na facebooku.
Po drugie, chciałabym was przeprosić za nieobecność. Była ona związana po trochę ze świętami, spotkaniem w bibliotece i pewną książką po której bardzo długo nie mogłam się pozbierać. Ale o niej usłyszycie później, obiecuję.
To by było wszystko. Poniżej wstawiam zdjęcia ze spotkania i do zobaczenia!







14 marca 2015

"Felix, Net i Nika oraz Klątwa domu McKillanów" - Rafał Kosik

Ta seria to już Horror!
Ale nie bójcie się, oczywiście chodzi mi o gatunek, a właściwie to moje odczucia, ponieważ pan Kosik nadal pisze po mistrzowsku i coraz straszniej! Wydaje mi się że z każda część jest lepsza od poprzedniej, a ta to już w ogóle cudo!
A dlaczego? Ponieważ jest momentami tak przerażająca że mam ochotę zamknąć oczy, przewrócić kilka kartek i czytać dalej jakby nigdy nic, ale z drugiej strony nie mogę się oderwać i od tak zamknąć książkę, a czasem podczas tych horrorystycznych momentów prycham ze śmiechu czytając jak zwykle genialne teksty Neta. I mam się bać czy śmiać?

Tym razem razem z Felixem, Netem i Niką jedziemy na wakacje do domu McKillianów, czyli domu ich przyjaciela, którego mieliśmy przyjemność poznać w poprzedniej części.
Zaraz po przyjeździe do Szkocji wszystko wydaje się być w porządku. Jednak na lotnisku okazuje się, że Angus nie pojawia się by ich odebrać, więc przyjaciele postanawiają działać na własną rękę. I tu zaczynają się kłopoty, chociaż to nic w porównaniu do tego, co będzie działo się gdy dotrą do celu,  czyli tytułowego Domu McKillinów.
A o tym co stanie się dalej, musicie przeczytać sami. Więcej nie mogę wam zdradzić, bo wtedy odebrałabym wam całą przyjemność z czytania. Powiem jedynie tyle - możecie zacząć się bać!

I jak zwykle polecam wszystkim, a szczególnie gimnazjalistom i oceniam 10/10.
No i na koniec muszę się jeszcze przyznać, że przeczytałam serię tylko do 8 tomu, a tu musiałam zrobić przeskok bo książkę tę dostałam niespodziewanie. Na początku, co prawda planowałam przeczytać ją dopiero po zakupie całej serii, ale nie mogłam już wytrzymać. Ale opłacało się ;)

1 marca 2015

"Charlie i fabryka czekolady" - Roald Dahl

Czekolada, wszędzie czekolada! Chętnie bym taką jedną zjadła. Albo dwie. Albo nawet całą fabrykę!
Czyli przenosimy się do kolejnej książki Pana Roalda Dahla, które ja osobiście uwielbiam.
Wydanie to dostałam od wydawnictwa Znak i muszę się przyznać, że pierwszy raz przeczytałam tę książkę, mimo że była ona lekturą. W sumie to ja chyba nie miałam jej w szkole, ale mniejsza o to. Przejdźmy do fabuły.
Jak już zapewne każdy wie, głównym bohaterem jest Charlie Bucket, chłopak z biednej rodziny, mieszkający w tuż pod największą fabryką czekolady na całym świecie. I najgorsze jest to, że jego rodziny na nią nie stać (na czekoladę, nie na fabrykę oczywiście). Jednak dzięki opowieściom dziadka Joego, Charlie wie o niej bardzo dużo, na przykład zna całą jej historię, od otworzenia do tego jak została zamknięta z powodu szpiegów. I właśnie przez te opowieści, Charlie zaczyna marzyć o tym by zobaczyć fabrykę od środka.
Aż pewnego dnia w gazecie pojawia się ogłoszone, którego tytuł brzmi:
"Fabryka Wonki
 otworzy swe podwoje
przed garstką szczęśliwców"
co oznacza, że "genialny wytwórca słodyczy, którego od dziesięciu lat nikt nie widział", zaprosi do swojej fabryki pięcioro dzieci, które znajdą złoty bilet ukryty w jednej z pięciu czekolad, pośród setek tysięcy i milionów czekolad. I oczywiście Charlie jest jednym z tych szczęśliwych dzieci a razem z nim przed bramą fabryki Wonki pojawią się: łakomczuch Augugustus, rozpieszczona przez rodziców Veruca, Violet, która słynie z tego, że bez ustanku żuje gumę i telewizyjny maniak - Mike. A o tym co działo się dalej pewnie wielu was wie już z filmu, który został nakręcony na podstawie tej książki, a jak ktoś nie wie, to nich koniecznie przeczyta.
W każdym razie mimo, że ta książka jest dla innego przedziału wiekowego, bardzo mnie się spodobała i czytałam ją z wielką przyjemnością. I pomimo, że ma ponad 200 stron, skończyłam ją w tylko dwa dni (Gdyby nie szkoła pewnie byłoby dużo krócej :P ). Lekka, przyjemna i ilustrowana przez Quentina Blake'a na pewno spodoba się wszystkim! Gorąco polecam!


  Autor: Roald Dahl
Tłumaczenie: Magda Heydel
Ilustracje: Quentin Blake
Oprawa: twarda
Liczba stron: 213
Wydawnictwo: Znak emotikon

20 lutego 2015

"Wiatr. Wiadomość do mnie" - Miriam Dubini

Oto Wiatr. Ale nie jakiś tam zwykły wiatr. To Rzymski wiatr niosący ze sobą zagubione wiadomości i paczki.

Książkę tę zakupiłam dawno temu. Pewnie na jakichś targach (może wrocławskich?) ze względu na przepiękną, łagodną okładkę, jak i tytuł, mimo że nie ocenia się książki po okładce. Ale ona mnie po prosu zachwyciła.
Opowiada ona o 13-letniej Grecie - miłośniczce jazdy na rowerze, nieco butnej i oschłej dziewczynie, która chodzi w glanach.
Pewnego dnia spotyka na swojej drodze Anselma - nieziemsko przystojnego chłopaka z niezwykłego warsztatu rowerowego. A później jest już tylko gorzej - do jej klasy przychodzi nowa dziewczyna, której rodzice są bogatymi podróżnikami i wraz z Lucią (słodkim ideałem) wciągają ją do ich miłosnych perypetii... czy też miłosnych perypetii miłości Lucii do Aneslma. Ale czy to nie Greta miała z nim być?
Na pierwszy rzut oka, czy też od pierwszych zdań książka zdaje się być naprawdę dobra. Nieco poetycka, ze szczyptą filozofii i melancholii życia. I to się zgadza. I to właśnie mi się nie podobało. Opowieść ta to zwykły romans, może trochę komediowy i był by bardzo dobry gdyby nie wplątywanie w tekst wyżej wymiennych.
Ale moja mama wyrzuciła mi, że niejasno piszę. Więc wyjaśniam:  na przykład, "Baśniarz" to książka w której jest pełno takiej melancholii życia i rozmyślań, ale ta książka o tym właśnie jest i wszytko idealnie pasuje do wszystkiego (chodzi mi o stylistykę, sposób pisania itd.). A wyobraźcie sobie, na przykład, że takie filozoficzne myśli wpleciono w "szkoła miłość i inne diety", czy chociażby w  "Alę Makote".
Ale dobrze, już przestaję, bo zaraz was zniechęcę. A chciałabym was zachęcić do tego, żebyście sami ocenili tę książkę. Ja osobiście daję jej 6/10 + 1 za okładkę :)
Polecam młodzieży od lat 10 - 14+ , bo młodsi jej nie zrozumieją, a starszych będzie nudzić. Życzę wam więc miłego czytania! :)

Ale przyznajcie - piękna ilustracja, prawda? :)

Autor: Miriam Dubini
Wydawnictwo: Dreams
Projekt okładki: Cintia Gonzalevz
Tłumacz z włoskiego: Kornelia Krzystek
Tytuł Oryginału: Aria. Messaggio per me
Oprawa twarda
190 stron


6 lutego 2015

Wiadomość dla wszystkich czytelników "Królestwa Książek". 

Gdybyście robili zakupy w  księgarni wydawnictwa http://www.znak.com.pl/  możecie skorzystać z kodu rabatowego, dzięki któremu otrzymacie  35% rabatu do wykorzystania do 28.02.2015 na wszystkie książki wydawnictwa :)  

W okienku "kod rabatowy zamówienia" wystarczy wpisaćkrolestwo
a ceny książek zostaną automatycznie obniżone o 35%.



Pozdrawiam Aleksa-Olka

25 stycznia 2015

"Skrzydlak" - David Almond

Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć historię pewnego chłopca, który spotkał anioła. Anioła, który wcale nie był urodziwym blondynem odzianym w białe szaty i ze śnieżno białymi skrzydłami...

 Myślałem, że nie żyje. Siedział z wyprostowanymi nogami, z głową opartą o ścianę. Był pokryty kurzem i pajęczynami - jak wszystko tutaj. Miał bladą, ściągniętą twarz, a we włosach i na ramionach martwe muchy. 
- Czego chcesz? - zapytał. Otworzył oczy i spojrzał na mnie. Głos miał tak skrzeczący, jakby nie używał go od lat. - Czego chcesz?

Tak wyglądało pierwsze spotkanie Michela ze Skrzydlakiem. Chociaż nie od razu dowiadujemy się, kim jest ukrywająca się w starym, grożącym zawaleniem garażu postać.  Ale zaraz, kim jest Michael? Cóż, Michael to chłopak, który wraz z rodzicami przeprowadził się do starego domu po starym Erniem. Dom, do którego się wprowadzili był zniszczony, stary i zagracony, ale rodzice naszego głównego bohatera na wszystko patrzyli "oczami wyobraźni". Aż do czasu przedwczesnego urodzenia się siostry Michaela. Jest też Mina, dziewczynka z sąsiedztwa, która uwielbia obserwować i rysować ptaki. Michael i Mina postanawiają pomóc cierpiącemu Skrzydlakowi i pomału dowiadują się kim on jest naprawdę. To co dzieje się później, co przezywają nasi bohaterzy pokazuje, że  choćby w życiu było naprawdę źle, wszystko może się jeszcze ułożyć, że nigdy nie wolno tracić wiary. A anioły? Czasami i anioły mogą potrzebować naszej pomocy.


W 2010 roku David Almond został laureatem Nagrody im. Hansa Christiana Andersena zwanej Małym Noblem, a na podstawie „Skrzydlaka” zrealizowano przedstawienie teatralne, operę oraz film.
A okładka jest po prostu zachwycająca, prawda?


  Autor: David Almond
Tłumaczenie: Tomasz Krzyżanowski
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 179
Wydawnictwo: Zysk i s-ka

22 stycznia 2015

Czytamy w przedszkolu!


Witajcie, kochani!
Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć krótko o pracy mojej mamy i czytaniu. A praca mojej mamy polega na wychowywaniu dzieci i jak się już pewnie domyśliliście - jest przedszkolanką. I to bardzo dobrą. Ja będąc dzieckiem chodziłam do tego przedszkola i chodzę dalej. Niestety tylko w odwiedziny, po lekcjach, ale bardzo chciałabym wrócić do tamtych beztroskich czasów ;)
Ale zamiast do przedszkola, wróćmy do tematu - co ja w tym przedszkolu robię?
Czytam, oczywiście! No bo co taki mól książkowy może robić z dziećmi? Czytać im. Ale tym razem nie czytałam sama - towarzyszyła mi moja przyjaciółka - Justyna.
A czytałyśmy dzieciom "Florentynkę"Mariana Orłonia, moją ulubioną bajkę z dzieciństwa, którą mogłam słuchać i czytać bez przerwy. Zresztą, chyba do tej pory z niej nie wyrosłam ;)

A poniżej możecie zobaczyć zdjęcia z czytania ;)

Tutaj widzicie Justynę i "rozwleczone" na dywanie dzieciaki.
"Mrówki", bo taką nazwę nosi ta grupa, były bardzo grzeczne i słuchały z wyraźnym zaciekawieniem. Widać, że lubią książki. :) Później nawet te, które się cały czas wierciły to i tak pięknie odpowiadały na pytania. I to z jakim entuzjazmem! :D (Moja mama to naprawdę dobra nauczycielka.)
A jutro także zamierzam im poczytać i na pierwszy ogień pójdą "Rupaki" Danuty Wawiłow. Czytał ktoś?

Tak, to ja. 

W czytaniu podzieliłyśmy się na pół, a że książka miała trochę ponad
16 stron czytałyśmy po 8.

P.S. Wiem że stylistyka leży i wyrazy się powtarzają, ale musicie mi to wybaczyć - jestem padnięta :/

15 stycznia 2015

"Bratki" Eoin Colfer

"Co kraj to Jaśki" - i w Irlandii też Jaśki. A raczej Bratki, czyli 5 braci - najstarszy Marty, potem Will - lat 9, Donnie i Bert - Bliźniaki Weasleyowie w odmłodzonej, Irlandzkiej wersji i MP (Małe Piwko) - Taki Mały Potwór z Dynastii Miziołków, tylko że w starszej wersji męskiej. Namieszałam? No cóż, ale czytając książkę,  od razu nasuwali mi się ich odpowiednicy z innych książek.
Spróbuję trochę prościej :) "Bratki" to zwykłe rodzeństwo w zwykłej rodzinie. Przeżywają oni różne przygody, które opisuje jeden z barci - Will. Opowiada, jak na wakacjach prześladuje go straszny pirat - Kapitan Kruk, (zresztą jak się później okaże to nie tylko jego), w bibliotece - straszna bibliotekarka pani Matylda (kojarzy wam się to z czymś?), a w domu rodzice i oni sami siebie nawzajem. A ich opiekunowie prawni wychodzą z siebie, żeby jakkolwiek okiełznać tę piątkę urwisów od lat  10 do 5. Zresztą, w tak licznej rodzinie może zdarzyć się wszystko, i na pewno nie spotkacie się tam z jednym - przewidywalnością dziecięcych pomysłów. Czytając książkę, nie byłam w stanie do końca przewidzieć, co wydarzy się na kolejnej stronie.
Książka choć wiele razy porównywana do "Jaśków" czy "Mikołajka", wcale nie jest tak do nich podobna. Tak jak każda rodzina jest inna, tak też i tutaj, każdy z bohaterów ma swój odrębny charakter, swoje problemy i sposoby na ich rozwiązanie.

Czytając komentarze pod książką na jednym z portali czytelniczych, jedna z mam napisała, że jej syn sam wskakuje pod kołdrę, żeby w końcu posłuchać o kolejnych przygodach Bratków. I ja też polecam książkę wszystkim rodzicom, maluchom, a nawet tym starszym - jeśli chcą wrócić do czasów dzieciństwa i trochę się zrelaksować :). Zresztą moja mama też ją pochłonęła, zanim ja zdążyłam zabrać się do czytania. A to świadczy o tym, że jest po prostu fajna dla każdego czytelnika bez względu na wiek. Mnóstwo dobrego humoru i fajnej zabawy.

Aha, i koniecznie zajrzyjcie też na ostatnią stronę książki. Wydawnictwo ogłosiło wielki konkurs na rodzinne zdjęcie! Na autorów najbardziej oryginalnych zdjęć czekają fantastyczne zestawy nagród dla całej rodziny, a konkurs rozpoczyna się dokładnie dzisiaj czyli 15 stycznia 2015 roku i będzie trwał do 28 lutego 2015r.

I na koniec jeszcze niespodzianka dla wszystkich czytelników "Królestwa Książek". Podając poniższy kod rabatowy w księgarni wydawnictwa http://www.znak.com.pl/ otrzymacie 35% rabatu do wykorzystania do 28.02.2015 na wszystkie książki wydawnictwa :)  

W okienku "kod rabatowy zamówienia"  należy wpisać:  krolestwo




Autor: Eoin Colfer
Ilustracje: Tony Ross
Tłumaczenie: Katarzyna Szczepańska-Kowalczuk
Oprawa twarda
Liczba stron: 285
Wydawnictwo: Znak emotikon

 

28 grudnia 2014

"Wigilia Małgorzaty" - India Desjardins i Pascal Blanchet


Dziś chciałabym wam przedstawić "Wigilię Małgorzaty", krótką historię starszej pani, która lubi spędzać święta w samotności. Zresztą nie tylko święta. Ale nie to, że nie lubi świąt czy ludzi, po prostu  nie chce zajmować czasu jej dzieciom swoja osobą. Nie wychodzi też z domu, bo na zewnątrz czai się mnóstwo niebezpieczeństw. Jej dom, to jej azyl - tam ma wszystko, czego potrzeba do życia starszej osobie, a tak przynajmniej uważa. I tak mija rok za rokiem i przychodzą kolejne święta, kolejna Wigilia, którą wg planów Małgorzata ma spędzić w samotności przed telewizorem. Ale życie czasem przynosi niespodzianki, po których już nie jest tak jak zawsze. Co takiego przydarzyło się w Wigilijny wieczór Małgorzacie?
Piękna książka w wydaniu i treści. Jest tu bardzo mało tekstu. Główną jej część zajmują piękne ilustracje Pascala Blancheta, które przykuwają  uwagę czytelnika i nie można się od nich oderwać, dostrzegając wciąż nowe szczegóły.
 I pomimo tego, że jest to książka obrazkowa, niekoniecznie jest ona tylko dla dzieci. I myślę że to właśnie do dorosłych bardziej przemówi.  Ale na pewno, każdy kto weźmie ją do ręki, musi się na chwilę zatrzymać, bo nie można jej tak po prostu wziąć, przeczytać i odłożyć na półkę. Tej książki się nie czyta. Tę książkę się ogląda.







Autor: India Desjardins
Ilustracje:  Pascal Blanchet
Tłumaczenie: Jadwiga Jędryas
Oprawa twarda
Liczba stron:70
Wydawnictwo: Dwie Siostry


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...