22 maja 2015

VI Warszawskie Targi Książki

Stres, autorzy, masa książek i pieniędzy czyli jak zwykle - fotorelacja z kolejnych targów.

Witam Was ponownie! Na Targach Książki byłam, książek mnóstwo kupiłam i przeszczęśliwa do domu wróciłam. Przeszczęśliwa dlatego, że kupiłam wszytko co miałam w planach, a nawet więcej.
I to nie wszytko. Udało mi się też spotkać z kilkoma autorami, ale były też pewne wady.

Przyjechałam w czwartek, koło 16. Niestety nie udało mi się już zjawić na targach, dlatego w piątek i w sobotę byłam prawie cały dzień.


Wybrałam się na targi razem z mamą, bratem, wujkiem i kuzynem. Stadion jak zwykle ucieszył moje oczy i już nie mogłam się doczekać kiedy będę mogła wydać pieniądze. Jednak na miejscu okazało się, że jak na dzień powszedni jest więcej ludzi niż zazwyczaj, a w tym masa szkół. A tak się składa, że nie przepadam zbytnio za tłumami obcych.


Moja mama uparła się żeby wstawić zdjęcie powyżej, chociaż nie wiem czy ma ono jakiś związek z relacją, nie licząc tego, że jest z targów. A poniżej, wstawiam kanapę nową kanapę literacką. I tu muszę przyznać, że czerwona bardziej mi się podobała od obecnej. 


Pierwsze okrążenie wokół stadionu przechodzę zawsze szybkim krokiem rozglądając się po wydawnictwach i zapamiętując położenie tych, które mnie interesują. Drugie przeszłam już na spokojnie i pierwszym stoiskiem jakie odwiedziłam było stoisko księgarni Platon gdzie kupiłam pierwsze dwie części Trylogii "Zdrajcy" Trudi Canavan. Jest to Sequel trylogii "czarnego maga" tej samej autorki. Zwariowałam na jej punkcie.


Kolejnym przystankiem było stoisko sklepu internetowego Yatta sprzedającego mangi (komiksy pochodzące z Japonii) i przedmioty związane z nimi, sprowadzane z Japonii.
Już na facebooku przyznałam się, że zakochałam się w twórczości pochodzącej z tamtego kraju i to dosyć dawno, dlatego kupiłam tych manga naprawdę sporo. 


Tuż obok (zdjęcie powyżej), na tym samym poziomie znajdowała się "uliczka antykwaryczna" gdzie uwielbia buszować moja mama.
A pod spodem zamieszczam ciekawe zdjęcie. Już tłumaczę: Zwykle moi znajomi nawet z daleka potrafią mnie rozpoznać po kręconych włosach. Dlatego po przyjrzeniu się temu zdjęciu stwierdziłam że jest mnie tam dwie! Jeśli się przyjrzycie, znajdziecie ;)




A tu, na kanapie odbywa się spotkanie z panią z serwisu "Lubimy czytać". Nie pamiętam dokładnie o czym był wywiad, ale zapamiętałam słowo "Literatura Wyższa".
Na zdjęciu po spodem załamywałam się, że w tym roku organizatorzy targów odpuścili zrobienie na płycie stadionu pola leżakowego do czytania. A szkoda. Bo było to bardzo fajne, a ludzie nie musieli cisnąć się w przejściach i na krzesełkach przy kanapie literackiej. :(



I tak oto wyglądały dwa dni targów. Ale poczekajcie! To jeszcze nie koniec, bo pod spodem jest druga część w której relacjonuję spotkania z autorami ;)

AUTORZY I INNI GOŚCIE

Barbara Wachowicz
Maciej Orłoś
Oto Barbara Wachowicz - Pisarka, historyk literatury, fotografik, scenarzystka. Niestety udało się mojej mamie zrobić tylko zdjęcie, więc z nią się nie spotkałam :(










Następny jest Maciej Orłoś podpisujący książkę "jak występować i zabłysnąć". Z nim mam też tylko zdjęcie, bo nie bardzo interesuję się tego typu książkami. Właściwie to udało mi się spotkać tylko z dwoma autorami, w tym z jednym z nich nawet nie planowałam. Na szczęście moja mama kocha robić zdjęcia! :D

Jerzy Bralczyk


Przemysław Dakowicz, Jarosław Rymkiewicz




Polski językoznawca, specjalista w zakresie języka mediów, reklamy i polityki. 










Przemysław Dakowicz i Jarosław Rymkiewicz i książka "Afazja polska". czyli coś  z obszaru dla rodziców. Ja co prawda nie czytałam, ale moja mama poleca/
Emilia Dziubak. Ta w koku :)
Emilia Dziubak - ilustratorka.  Ilustrowała m.in. "Dziewczynkę w parku" Barbary Kosmowskiej, jednak nawet nie wiedziałam, że będzie, dlatego nie wzięłam książki. A szkoda :/
Szymon Majewski










A tego pana, tak naprawdę znam tylko z reklam :D Nie wiedziałam, że coś napisał.
Andrzej Strumiłło 











Andrzej Strumiłło, a na stoisku jego piękne grafiki. Bardzo mi się podobają i nie mogę się na nie napatrzeć. Widzieliście może?
Krzysztof Zanussi na kanapie literackiej. Muszę przyznać, że bardzo miło mi się go słuchało i chociaż nie do końca zgadzam się z jego poglądami, na wywiadzie siedziałam do końca.
Maciej Wojtyszko - szkoda, że nie miałam przy sobie swojego starego egzemplarza "Bromby". Mając jego autograf byłabym bardzo szczęśliwa.
John Flanagan i niewidoczna na tym zdjęciu ogromna kolejka czytelników, po obu stronach korytarza. Ten kto był, wie co się wtedy działo.

A co do książki, nie przeczytałam jej, ale sam opis mnie nie zachęcił. Może kiedyś po nią sięgnę i zrecenzuję?
A tutaj rozdawano dedykacje rysunkowe, jeśli mogę tak to ująć. Na niższym poziomie było naprawdę dużo stoisk z komiksami. Sama się przy paru zatrzymałam, chociaż za Marvelem ani tego typu rysunkiem nie przepadam.

Uważam, że na tym zdjęciu wyszłam najładniej :) przypadek? Nie sądzę ;D
A na sam koniec...
Rafał Kosik - długo musiałam wystać się w kolejce, żeby usiąść w tym fotelu. Nie macie pojęcia jak bardzo się stresowałam. Ale nie dlatego, że miał podpisać książkę, a dlatego, że moja mama musiała się wygadać na temat bloga. Ja sama nie chciałam, bo uważam, że nie jestem jeszcze na odpowiednim poziomie, żeby osobiście chwalić się autorom, ale mama twierdzi, że jestem po prostu skromna.



Spotkałam się jeszcze z autorem "Oskara i pani Róży", Erickiem Emmanuelem Schmitt'em. A ponieważ po francusku nie umiem kompletnie nic, zdołałam wykrztusić tylko "Bonjur" i "Merci", mimo że tuż obok stała tłumaczka, a ja nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy. A mimo to bardzo go polubiłam, tylko na niego patrząc. Ma taką... wesołą twarz i wydaje się, że nigdy nie przestaje się uśmiechać. Patrząc na niego, od razu zrodził się w mojej głowie wizerunek miłego, życzliwego i wrażliwego oraz rozumiejącego dzieci, człowieka.

Na sam koniec - moje tegoroczne zdobycze:



-"Trylogia Zdrajcy" ("Misja Amabasdora", "Łotr", "Królowa zdrajców"), Trudi Canavan
- "Felix, Net i Nika oraz Świat zero" oraz "Feliks, Net i Nika oraz Świat zero 2. Alternauci", Rafał Kosik
- "Starter", Lisa Price (Kupiłam dzięki recenzji Aleksego z "Książek na czacie" :) )
-  "Fistaszki zebrane 1973-1974", Charlez Schulz

- "Istota zła", Aya Kanno
- '"Puella Magi. Madoka Magica" tom 3, Hanokage, Magica Quartet
- "Atak Tytanów" tom 1, Hajime Isayama
- "Pandora Hearts" tom 3, Jun Mochizuki
- "Naruto" tom 8, 9, Masashi Kishimoto
- "DOGS" tom 3, 4, Shirow Miwa

Na zakończenie, moja reakcja na to, gdy ktoś (mój brat) robi mi zdjęcia z zaskoczenia. Nie lubię gdy ktoś (mój brat) robi mi zdjęcia! ;D


12 maja 2015

"Tam, gdzie śpiewają drzewa" - Laura Gallego

Są u mnie książki, które czytam natychmiast po zakupieniu, ale są też i takie, które krócej lub dłużej muszą odleżeć swoje zanim po nie sięgnę. I wcale to nie oznacza, że są one z jakiegoś powodu lepsze czy gorsze, ale raczej to ja muszę do nich dojrzeć. Musi nadejść akurat ten właściwy moment na przeczytanie konkretnej książki. I tak też było z książką Laury Gallego "Tam, gdzie śpiewają drzewa." Czekała ona na mnie ponad pół roku cierpliwie stojąc na półce.

Główną bohaterką jest Viana, córka księcia z Rocagrís. Wiedzie ona spokojne, pełne wygód życie. Wraz z nadejściem wiosny planuje  wziąć ślub ze swoim ukochanym Robianem z Castelmar. Wszystko zapowiada się dobrze i bez przeszkód, aż do przybycia na święto przesilenia zimowego, rycerza z gór zwanego Wilkiem. Chce on ostrzec Króla Nortii o nadchodzących zza gór stepowych barbarzyńców, jednak władca nie chce go słuchać. 
Wieści przyniesione przez Wilka okazują się prawdą i rycerze muszą stanąć do walki. Niestety król pomyślał o tym za późno i Barbarzyńcy natarli na kraj, a tron objął okrutny przywódca barbarzyńców - Harak. 
Viana musiała uciekać i wraz z ocalałymi rebeliantami musi stanąć do walki. A później...  nikt nie spodziewa się co, czy raczej kto stanie na jej drodze. 

Osobiście polecam, ale nie zaliczam książki do ulubionych. Jest wciągająca, ale momentami mnie zniechęcała. Zajęła mi sporo czasu, ale wraz z akcją czytało się co raz szybciej.
 Miłośnikom powieści fantastyczno-romantycznych (takim jak ja) i młodzieży powinna przypaść do gustu. Daję jej 7/10

Autor: Laura Gallego
Wydawnictwo: Dreams
Tłumaczenie: Karolina Jaszecka
Oprawa miękka ze skrzydełkami
399 stron

9 kwietnia 2015

"Baśniarz" - Antonia Michealias

Ta książka przyparła mnie do muru, a po skończeniu jej nie mogłam ruszyć do przodu. Nie mogłam sięgnąć po inną książkę, napisać recenzji czy zrobić cokolwiek innego. Myślałam o niej bez przerwy i ponad tydzień zajęło mi otrząśnięcie się z niej.
Oto "Baśniarz". Niezwykła, czarująca i naprawdę przerażająca historia, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia. I szczerze mówiąc to mogłam jeszcze zaczekać z przeczytaniem jej. Mimo, że i pani z wydawnictwa i moja mama odradzały mi tę lekturę i tak się za nią wzięłam. Ale nie twierdzę, że to był błąd. Wręcz przeciwnie. Zyskałam coś bardzo cennego, chociaż sama jeszcze do końca nie wiem co. Może zyskałam trochę doświadczenia w czytaniu? Albo trochę wiedzy o życiu i człowieku? W każdym razie ta przepiękna historia Anny i Abla mogłaby trwać znacznie dłużej i wcale nie musiała się kończyć tak, jak się skończyła. Mogła się potoczyć zupełnie inaczej, ale i tak cieszę się, że jest taka jaka jest. Inaczej nie byłaby sobą.

Jest to cudowny dramat (wiem, oksymoron), choć na początku, po przeczytaniu fragmentu książki na tyle okładki myślałam, że będzie to zwyczajny romans-fantasy.
 Anna, licealistka, żyje w bańce mydlanej. Nie jest jak inni amatorką używek, nie umie rozmawiać o tym o czym mówią inni. Woli żyć spokojnie. Jednak jej spokój zostaje zakłócony przez małą niepozorną, szmacianą lalkę znalezioną w klasie i pewnego chłopaka chodzącego razem z nią do szkoły. Mówią na niego Handlarz Pasmaterią, zawsze chodzi w wojskowej kurtce i sprzedaje narkotyki. Ale jakie ten nieprzyjemny typ może mieć powiązanie z tą uroczą laleczką? No i kto by się spodziewał, że ten zawsze ponury chłopak potrafi snuć przepiękne historie. Kto by pomyślał, że Anna, łagodna i spokojna dziewczyna, która nie wie nic o otaczającym ją świecie, może zakochać się w kimś takim jak Abel?

Czytając tę książkę, do samego końca miałam mnóstwo pytań, wszystko było niepewne. W trakcie czytania pomyślałam, że ta opowieść jest jak morze - raz łagodna i ciepła, a czasem niespokojna i agresywna, ale piękna. Myślę, że ta historia na zawsze wyryła ostrym nożem w mojej pamięci swoje imię.
Powiem jeszcze, że "Baśniarz"  jest jedną z niewielu książek po które sięgnęłam tylko ze względu na tytuł. Mówiłam, że to miłość od pierwszego wejrzenia?

Tej książce mogłabym śmiało dać 10/10, ale była zbyt krótka i zbyt... brutalna jak dla mnie. Dlatego polecę ją osobom starszym niż 16-18 lat. I ostrzegam! Nie czytajcie wcześniej! Może ona wami wstrząsnąć, zauroczyć i kto wie, może już nigdy o niej nie zapomnicie?

Autor: Antonia Michaelias
Wydawnictwo: Dreams
Projekt okładki: plainpicture/fStop
Tłumacz z niemieckiego: Renata Ożóg
Tytuł Oryginału: Der Märchenerzähler
Oprawa miękka
398 stron

30 marca 2015

Tydzień z Internetem w jaworskiej bibliotece. Ja, gościnnie.


Jakiś czas temu z Miejskiej biblioteki Publicznej w Jaworze dostałam propozycję wzięcia udziału w spotkaniu w ramach Tygodnia z Internetem. Oczywiście z radością ją przyjęłam i po jakimś czasie na stronie gospodarzy ukazało się ogłoszenie iż takie spotkanie odbędzie się.
Zaproszona była jedna z klas piątych ze szkoły podstawowej w Jaworze. Moim zadaniem było opowiedzenie im, jak już pewnie wszyscy się domyślają, o blogowaniu, pisaniu recenzji itd. .
I tutaj muszę przyznać, że naprawdę się denerwowałam przed wystąpieniem, mimo, że już od paru lat często występuję na scenie. Jednak wszystko poszło zgodnie z planem, a trema minęła w trakcie. Publiczność była naprawdę fajna, ale trochę cicha (a może nieśmiała?), jednak po pytaniu "Kto lubi czytać?" zgłosiło się niespodziewanie dużo osób, co bardzo mnie ucieszyło.

Opowiadałam głównie o tym jak pisać recenzje, jaki powinien być blogi i trochę o sobie i moich początkach. Pokazałam przy okazji parę recenzji z mojego bloga i strony innych recenzentów.
Mam nadzieję że słuchaczom się podobało i że udało mi się kogoś zachęcić do czytania albo blogowania.
Później zadaniem publiki było zaprojektować własnego bloga o dowolnej tematyce i napisać recenzję książki, gry lub filmu. Oczywiście dziewczyny puściły wodze kolorowej fantazji i ukwieciły swoje prace, a chłopcy skierowali się w bardziej techniczne strony.

A dla was, czytelników mam parę informacji, mam nadzieję, że się ucieszycie :)
Po pierwsze, niedługo będzie gotowa nowa strona Królestwa Książek. Pojawi się też nowe logo. Jak tylko wszystko będzie gotowe, ogłoszę to tutaj i na facebooku.
Po drugie, chciałabym was przeprosić za nieobecność. Była ona związana po trochę ze świętami, spotkaniem w bibliotece i pewną książką po której bardzo długo nie mogłam się pozbierać. Ale o niej usłyszycie później, obiecuję.
To by było wszystko. Poniżej wstawiam zdjęcia ze spotkania i do zobaczenia!







14 marca 2015

"Felix, Net i Nika oraz Klątwa domu McKillanów" - Rafał Kosik

Ta seria to już Horror!
Ale nie bójcie się, oczywiście chodzi mi o gatunek, a właściwie to moje odczucia, ponieważ pan Kosik nadal pisze po mistrzowsku i coraz straszniej! Wydaje mi się że z każda część jest lepsza od poprzedniej, a ta to już w ogóle cudo!
A dlaczego? Ponieważ jest momentami tak przerażająca że mam ochotę zamknąć oczy, przewrócić kilka kartek i czytać dalej jakby nigdy nic, ale z drugiej strony nie mogę się oderwać i od tak zamknąć książkę, a czasem podczas tych horrorystycznych momentów prycham ze śmiechu czytając jak zwykle genialne teksty Neta. I mam się bać czy śmiać?

Tym razem razem z Felixem, Netem i Niką jedziemy na wakacje do domu McKillianów, czyli domu ich przyjaciela, którego mieliśmy przyjemność poznać w poprzedniej części.
Zaraz po przyjeździe do Szkocji wszystko wydaje się być w porządku. Jednak na lotnisku okazuje się, że Angus nie pojawia się by ich odebrać, więc przyjaciele postanawiają działać na własną rękę. I tu zaczynają się kłopoty, chociaż to nic w porównaniu do tego, co będzie działo się gdy dotrą do celu,  czyli tytułowego Domu McKillinów.
A o tym co stanie się dalej, musicie przeczytać sami. Więcej nie mogę wam zdradzić, bo wtedy odebrałabym wam całą przyjemność z czytania. Powiem jedynie tyle - możecie zacząć się bać!

I jak zwykle polecam wszystkim, a szczególnie gimnazjalistom i oceniam 10/10.
No i na koniec muszę się jeszcze przyznać, że przeczytałam serię tylko do 8 tomu, a tu musiałam zrobić przeskok bo książkę tę dostałam niespodziewanie. Na początku, co prawda planowałam przeczytać ją dopiero po zakupie całej serii, ale nie mogłam już wytrzymać. Ale opłacało się ;)

1 marca 2015

"Charlie i fabryka czekolady" - Roald Dahl

Czekolada, wszędzie czekolada! Chętnie bym taką jedną zjadła. Albo dwie. Albo nawet całą fabrykę!
Czyli przenosimy się do kolejnej książki Pana Roalda Dahla, które ja osobiście uwielbiam.
Wydanie to dostałam od wydawnictwa Znak i muszę się przyznać, że pierwszy raz przeczytałam tę książkę, mimo że była ona lekturą. W sumie to ja chyba nie miałam jej w szkole, ale mniejsza o to. Przejdźmy do fabuły.
Jak już zapewne każdy wie, głównym bohaterem jest Charlie Bucket, chłopak z biednej rodziny, mieszkający w tuż pod największą fabryką czekolady na całym świecie. I najgorsze jest to, że jego rodziny na nią nie stać (na czekoladę, nie na fabrykę oczywiście). Jednak dzięki opowieściom dziadka Joego, Charlie wie o niej bardzo dużo, na przykład zna całą jej historię, od otworzenia do tego jak została zamknięta z powodu szpiegów. I właśnie przez te opowieści, Charlie zaczyna marzyć o tym by zobaczyć fabrykę od środka.
Aż pewnego dnia w gazecie pojawia się ogłoszone, którego tytuł brzmi:
"Fabryka Wonki
 otworzy swe podwoje
przed garstką szczęśliwców"
co oznacza, że "genialny wytwórca słodyczy, którego od dziesięciu lat nikt nie widział", zaprosi do swojej fabryki pięcioro dzieci, które znajdą złoty bilet ukryty w jednej z pięciu czekolad, pośród setek tysięcy i milionów czekolad. I oczywiście Charlie jest jednym z tych szczęśliwych dzieci a razem z nim przed bramą fabryki Wonki pojawią się: łakomczuch Augugustus, rozpieszczona przez rodziców Veruca, Violet, która słynie z tego, że bez ustanku żuje gumę i telewizyjny maniak - Mike. A o tym co działo się dalej pewnie wielu was wie już z filmu, który został nakręcony na podstawie tej książki, a jak ktoś nie wie, to nich koniecznie przeczyta.
W każdym razie mimo, że ta książka jest dla innego przedziału wiekowego, bardzo mnie się spodobała i czytałam ją z wielką przyjemnością. I pomimo, że ma ponad 200 stron, skończyłam ją w tylko dwa dni (Gdyby nie szkoła pewnie byłoby dużo krócej :P ). Lekka, przyjemna i ilustrowana przez Quentina Blake'a na pewno spodoba się wszystkim! Gorąco polecam!


  Autor: Roald Dahl
Tłumaczenie: Magda Heydel
Ilustracje: Quentin Blake
Oprawa: twarda
Liczba stron: 213
Wydawnictwo: Znak emotikon

20 lutego 2015

"Wiatr. Wiadomość do mnie" - Miriam Dubini

Oto Wiatr. Ale nie jakiś tam zwykły wiatr. To Rzymski wiatr niosący ze sobą zagubione wiadomości i paczki.

Książkę tę zakupiłam dawno temu. Pewnie na jakichś targach (może wrocławskich?) ze względu na przepiękną, łagodną okładkę, jak i tytuł, mimo że nie ocenia się książki po okładce. Ale ona mnie po prosu zachwyciła.
Opowiada ona o 13-letniej Grecie - miłośniczce jazdy na rowerze, nieco butnej i oschłej dziewczynie, która chodzi w glanach.
Pewnego dnia spotyka na swojej drodze Anselma - nieziemsko przystojnego chłopaka z niezwykłego warsztatu rowerowego. A później jest już tylko gorzej - do jej klasy przychodzi nowa dziewczyna, której rodzice są bogatymi podróżnikami i wraz z Lucią (słodkim ideałem) wciągają ją do ich miłosnych perypetii... czy też miłosnych perypetii miłości Lucii do Aneslma. Ale czy to nie Greta miała z nim być?
Na pierwszy rzut oka, czy też od pierwszych zdań książka zdaje się być naprawdę dobra. Nieco poetycka, ze szczyptą filozofii i melancholii życia. I to się zgadza. I to właśnie mi się nie podobało. Opowieść ta to zwykły romans, może trochę komediowy i był by bardzo dobry gdyby nie wplątywanie w tekst wyżej wymiennych.
Ale moja mama wyrzuciła mi, że niejasno piszę. Więc wyjaśniam:  na przykład, "Baśniarz" to książka w której jest pełno takiej melancholii życia i rozmyślań, ale ta książka o tym właśnie jest i wszytko idealnie pasuje do wszystkiego (chodzi mi o stylistykę, sposób pisania itd.). A wyobraźcie sobie, na przykład, że takie filozoficzne myśli wpleciono w "szkoła miłość i inne diety", czy chociażby w  "Alę Makote".
Ale dobrze, już przestaję, bo zaraz was zniechęcę. A chciałabym was zachęcić do tego, żebyście sami ocenili tę książkę. Ja osobiście daję jej 6/10 + 1 za okładkę :)
Polecam młodzieży od lat 10 - 14+ , bo młodsi jej nie zrozumieją, a starszych będzie nudzić. Życzę wam więc miłego czytania! :)

Ale przyznajcie - piękna ilustracja, prawda? :)

Autor: Miriam Dubini
Wydawnictwo: Dreams
Projekt okładki: Cintia Gonzalevz
Tłumacz z włoskiego: Kornelia Krzystek
Tytuł Oryginału: Aria. Messaggio per me
Oprawa twarda
190 stron


6 lutego 2015

Wiadomość dla wszystkich czytelników "Królestwa Książek". 

Gdybyście robili zakupy w  księgarni wydawnictwa http://www.znak.com.pl/  możecie skorzystać z kodu rabatowego, dzięki któremu otrzymacie  35% rabatu do wykorzystania do 28.02.2015 na wszystkie książki wydawnictwa :)  

W okienku "kod rabatowy zamówienia" wystarczy wpisaćkrolestwo
a ceny książek zostaną automatycznie obniżone o 35%.



Pozdrawiam Aleksa-Olka

25 stycznia 2015

"Skrzydlak" - David Almond

Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć historię pewnego chłopca, który spotkał anioła. Anioła, który wcale nie był urodziwym blondynem odzianym w białe szaty i ze śnieżno białymi skrzydłami...

 Myślałem, że nie żyje. Siedział z wyprostowanymi nogami, z głową opartą o ścianę. Był pokryty kurzem i pajęczynami - jak wszystko tutaj. Miał bladą, ściągniętą twarz, a we włosach i na ramionach martwe muchy. 
- Czego chcesz? - zapytał. Otworzył oczy i spojrzał na mnie. Głos miał tak skrzeczący, jakby nie używał go od lat. - Czego chcesz?

Tak wyglądało pierwsze spotkanie Michela ze Skrzydlakiem. Chociaż nie od razu dowiadujemy się, kim jest ukrywająca się w starym, grożącym zawaleniem garażu postać.  Ale zaraz, kim jest Michael? Cóż, Michael to chłopak, który wraz z rodzicami przeprowadził się do starego domu po starym Erniem. Dom, do którego się wprowadzili był zniszczony, stary i zagracony, ale rodzice naszego głównego bohatera na wszystko patrzyli "oczami wyobraźni". Aż do czasu przedwczesnego urodzenia się siostry Michaela. Jest też Mina, dziewczynka z sąsiedztwa, która uwielbia obserwować i rysować ptaki. Michael i Mina postanawiają pomóc cierpiącemu Skrzydlakowi i pomału dowiadują się kim on jest naprawdę. To co dzieje się później, co przezywają nasi bohaterzy pokazuje, że  choćby w życiu było naprawdę źle, wszystko może się jeszcze ułożyć, że nigdy nie wolno tracić wiary. A anioły? Czasami i anioły mogą potrzebować naszej pomocy.


W 2010 roku David Almond został laureatem Nagrody im. Hansa Christiana Andersena zwanej Małym Noblem, a na podstawie „Skrzydlaka” zrealizowano przedstawienie teatralne, operę oraz film.
A okładka jest po prostu zachwycająca, prawda?


  Autor: David Almond
Tłumaczenie: Tomasz Krzyżanowski
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 179
Wydawnictwo: Zysk i s-ka

22 stycznia 2015

Czytamy w przedszkolu!


Witajcie, kochani!
Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć krótko o pracy mojej mamy i czytaniu. A praca mojej mamy polega na wychowywaniu dzieci i jak się już pewnie domyśliliście - jest przedszkolanką. I to bardzo dobrą. Ja będąc dzieckiem chodziłam do tego przedszkola i chodzę dalej. Niestety tylko w odwiedziny, po lekcjach, ale bardzo chciałabym wrócić do tamtych beztroskich czasów ;)
Ale zamiast do przedszkola, wróćmy do tematu - co ja w tym przedszkolu robię?
Czytam, oczywiście! No bo co taki mól książkowy może robić z dziećmi? Czytać im. Ale tym razem nie czytałam sama - towarzyszyła mi moja przyjaciółka - Justyna.
A czytałyśmy dzieciom "Florentynkę"Mariana Orłonia, moją ulubioną bajkę z dzieciństwa, którą mogłam słuchać i czytać bez przerwy. Zresztą, chyba do tej pory z niej nie wyrosłam ;)

A poniżej możecie zobaczyć zdjęcia z czytania ;)

Tutaj widzicie Justynę i "rozwleczone" na dywanie dzieciaki.
"Mrówki", bo taką nazwę nosi ta grupa, były bardzo grzeczne i słuchały z wyraźnym zaciekawieniem. Widać, że lubią książki. :) Później nawet te, które się cały czas wierciły to i tak pięknie odpowiadały na pytania. I to z jakim entuzjazmem! :D (Moja mama to naprawdę dobra nauczycielka.)
A jutro także zamierzam im poczytać i na pierwszy ogień pójdą "Rupaki" Danuty Wawiłow. Czytał ktoś?

Tak, to ja. 

W czytaniu podzieliłyśmy się na pół, a że książka miała trochę ponad
16 stron czytałyśmy po 8.

P.S. Wiem że stylistyka leży i wyrazy się powtarzają, ale musicie mi to wybaczyć - jestem padnięta :/
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...