14 marca 2015

"Felix, Net i Nika oraz Klątwa domu McKillanów" - Rafał Kosik

Ta seria to już Horror!
Ale nie bójcie się, oczywiście chodzi mi o gatunek, a właściwie to moje odczucia, ponieważ pan Kosik nadal pisze po mistrzowsku i coraz straszniej! Wydaje mi się że z każda część jest lepsza od poprzedniej, a ta to już w ogóle cudo!
A dlaczego? Ponieważ jest momentami tak przerażająca że mam ochotę zamknąć oczy, przewrócić kilka kartek i czytać dalej jakby nigdy nic, ale z drugiej strony nie mogę się oderwać i od tak zamknąć książkę, a czasem podczas tych horrorystycznych momentów prycham ze śmiechu czytając jak zwykle genialne teksty Neta. I mam się bać czy śmiać?

Tym razem razem z Felixem, Netem i Niką jedziemy na wakacje do domu McKillianów, czyli domu ich przyjaciela, którego mieliśmy przyjemność poznać w poprzedniej części.
Zaraz po przyjeździe do Szkocji wszystko wydaje się być w porządku. Jednak na lotnisku okazuje się, że Angus nie pojawia się by ich odebrać, więc przyjaciele postanawiają działać na własną rękę. I tu zaczynają się kłopoty, chociaż to nic w porównaniu do tego, co będzie działo się gdy dotrą do celu,  czyli tytułowego Domu McKillinów.
A o tym co stanie się dalej, musicie przeczytać sami. Więcej nie mogę wam zdradzić, bo wtedy odebrałabym wam całą przyjemność z czytania. Powiem jedynie tyle - możecie zacząć się bać!

I jak zwykle polecam wszystkim, a szczególnie gimnazjalistom i oceniam 10/10.
No i na koniec muszę się jeszcze przyznać, że przeczytałam serię tylko do 8 tomu, a tu musiałam zrobić przeskok bo książkę tę dostałam niespodziewanie. Na początku, co prawda planowałam przeczytać ją dopiero po zakupie całej serii, ale nie mogłam już wytrzymać. Ale opłacało się ;)

1 marca 2015

"Charlie i fabryka czekolady" - Roald Dahl

Czekolada, wszędzie czekolada! Chętnie bym taką jedną zjadła. Albo dwie. Albo nawet całą fabrykę!
Czyli przenosimy się do kolejnej książki Pana Roalda Dahla, które ja osobiście uwielbiam.
Wydanie to dostałam od wydawnictwa Znak i muszę się przyznać, że pierwszy raz przeczytałam tę książkę, mimo że była ona lekturą. W sumie to ja chyba nie miałam jej w szkole, ale mniejsza o to. Przejdźmy do fabuły.
Jak już zapewne każdy wie, głównym bohaterem jest Charlie Bucket, chłopak z biednej rodziny, mieszkający w tuż pod największą fabryką czekolady na całym świecie. I najgorsze jest to, że jego rodziny na nią nie stać (na czekoladę, nie na fabrykę oczywiście). Jednak dzięki opowieściom dziadka Joego, Charlie wie o niej bardzo dużo, na przykład zna całą jej historię, od otworzenia do tego jak została zamknięta z powodu szpiegów. I właśnie przez te opowieści, Charlie zaczyna marzyć o tym by zobaczyć fabrykę od środka.
Aż pewnego dnia w gazecie pojawia się ogłoszone, którego tytuł brzmi:
"Fabryka Wonki
 otworzy swe podwoje
przed garstką szczęśliwców"
co oznacza, że "genialny wytwórca słodyczy, którego od dziesięciu lat nikt nie widział", zaprosi do swojej fabryki pięcioro dzieci, które znajdą złoty bilet ukryty w jednej z pięciu czekolad, pośród setek tysięcy i milionów czekolad. I oczywiście Charlie jest jednym z tych szczęśliwych dzieci a razem z nim przed bramą fabryki Wonki pojawią się: łakomczuch Augugustus, rozpieszczona przez rodziców Veruca, Violet, która słynie z tego, że bez ustanku żuje gumę i telewizyjny maniak - Mike. A o tym co działo się dalej pewnie wielu was wie już z filmu, który został nakręcony na podstawie tej książki, a jak ktoś nie wie, to nich koniecznie przeczyta.
W każdym razie mimo, że ta książka jest dla innego przedziału wiekowego, bardzo mnie się spodobała i czytałam ją z wielką przyjemnością. I pomimo, że ma ponad 200 stron, skończyłam ją w tylko dwa dni (Gdyby nie szkoła pewnie byłoby dużo krócej :P ). Lekka, przyjemna i ilustrowana przez Quentina Blake'a na pewno spodoba się wszystkim! Gorąco polecam!


  Autor: Roald Dahl
Tłumaczenie: Magda Heydel
Ilustracje: Quentin Blake
Oprawa: twarda
Liczba stron: 213
Wydawnictwo: Znak emotikon

20 lutego 2015

"Wiatr. Wiadomość do mnie" - Miriam Dubini

Oto Wiatr. Ale nie jakiś tam zwykły wiatr. To Rzymski wiatr niosący ze sobą zagubione wiadomości i paczki.

Książkę tę zakupiłam dawno temu. Pewnie na jakichś targach (może wrocławskich?) ze względu na przepiękną, łagodną okładkę, jak i tytuł, mimo że nie ocenia się książki po okładce. Ale ona mnie po prosu zachwyciła.
Opowiada ona o 13-letniej Grecie - miłośniczce jazdy na rowerze, nieco butnej i oschłej dziewczynie, która chodzi w glanach.
Pewnego dnia spotyka na swojej drodze Anselma - nieziemsko przystojnego chłopaka z niezwykłego warsztatu rowerowego. A później jest już tylko gorzej - do jej klasy przychodzi nowa dziewczyna, której rodzice są bogatymi podróżnikami i wraz z Lucią (słodkim ideałem) wciągają ją do ich miłosnych perypetii... czy też miłosnych perypetii miłości Lucii do Aneslma. Ale czy to nie Greta miała z nim być?
Na pierwszy rzut oka, czy też od pierwszych zdań książka zdaje się być naprawdę dobra. Nieco poetycka, ze szczyptą filozofii i melancholii życia. I to się zgadza. I to właśnie mi się nie podobało. Opowieść ta to zwykły romans, może trochę komediowy i był by bardzo dobry gdyby nie wplątywanie w tekst wyżej wymiennych.
Ale moja mama wyrzuciła mi, że niejasno piszę. Więc wyjaśniam:  na przykład, "Baśniarz" to książka w której jest pełno takiej melancholii życia i rozmyślań, ale ta książka o tym właśnie jest i wszytko idealnie pasuje do wszystkiego (chodzi mi o stylistykę, sposób pisania itd.). A wyobraźcie sobie, na przykład, że takie filozoficzne myśli wpleciono w "szkoła miłość i inne diety", czy chociażby w  "Alę Makote".
Ale dobrze, już przestaję, bo zaraz was zniechęcę. A chciałabym was zachęcić do tego, żebyście sami ocenili tę książkę. Ja osobiście daję jej 6/10 + 1 za okładkę :)
Polecam młodzieży od lat 10 - 14+ , bo młodsi jej nie zrozumieją, a starszych będzie nudzić. Życzę wam więc miłego czytania! :)

Ale przyznajcie - piękna ilustracja, prawda? :)

Autor: Miriam Dubini
Wydawnictwo: Dreams
Projekt okładki: Cintia Gonzalevz
Tłumacz z włoskiego: Kornelia Krzystek
Tytuł Oryginału: Aria. Messaggio per me
Oprawa twarda
190 stron


6 lutego 2015

Wiadomość dla wszystkich czytelników "Królestwa Książek". 

Gdybyście robili zakupy w  księgarni wydawnictwa http://www.znak.com.pl/  możecie skorzystać z kodu rabatowego, dzięki któremu otrzymacie  35% rabatu do wykorzystania do 28.02.2015 na wszystkie książki wydawnictwa :)  

W okienku "kod rabatowy zamówienia" wystarczy wpisaćkrolestwo
a ceny książek zostaną automatycznie obniżone o 35%.



Pozdrawiam Aleksa-Olka

25 stycznia 2015

"Skrzydlak" - David Almond

Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć historię pewnego chłopca, który spotkał anioła. Anioła, który wcale nie był urodziwym blondynem odzianym w białe szaty i ze śnieżno białymi skrzydłami...

 Myślałem, że nie żyje. Siedział z wyprostowanymi nogami, z głową opartą o ścianę. Był pokryty kurzem i pajęczynami - jak wszystko tutaj. Miał bladą, ściągniętą twarz, a we włosach i na ramionach martwe muchy. 
- Czego chcesz? - zapytał. Otworzył oczy i spojrzał na mnie. Głos miał tak skrzeczący, jakby nie używał go od lat. - Czego chcesz?

Tak wyglądało pierwsze spotkanie Michela ze Skrzydlakiem. Chociaż nie od razu dowiadujemy się, kim jest ukrywająca się w starym, grożącym zawaleniem garażu postać.  Ale zaraz, kim jest Michael? Cóż, Michael to chłopak, który wraz z rodzicami przeprowadził się do starego domu po starym Erniem. Dom, do którego się wprowadzili był zniszczony, stary i zagracony, ale rodzice naszego głównego bohatera na wszystko patrzyli "oczami wyobraźni". Aż do czasu przedwczesnego urodzenia się siostry Michaela. Jest też Mina, dziewczynka z sąsiedztwa, która uwielbia obserwować i rysować ptaki. Michael i Mina postanawiają pomóc cierpiącemu Skrzydlakowi i pomału dowiadują się kim on jest naprawdę. To co dzieje się później, co przezywają nasi bohaterzy pokazuje, że  choćby w życiu było naprawdę źle, wszystko może się jeszcze ułożyć, że nigdy nie wolno tracić wiary. A anioły? Czasami i anioły mogą potrzebować naszej pomocy.


W 2010 roku David Almond został laureatem Nagrody im. Hansa Christiana Andersena zwanej Małym Noblem, a na podstawie „Skrzydlaka” zrealizowano przedstawienie teatralne, operę oraz film.
A okładka jest po prostu zachwycająca, prawda?


  Autor: David Almond
Tłumaczenie: Tomasz Krzyżanowski
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 179
Wydawnictwo: Zysk i s-ka

22 stycznia 2015

Czytamy w przedszkolu!


Witajcie, kochani!
Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć krótko o pracy mojej mamy i czytaniu. A praca mojej mamy polega na wychowywaniu dzieci i jak się już pewnie domyśliliście - jest przedszkolanką. I to bardzo dobrą. Ja będąc dzieckiem chodziłam do tego przedszkola i chodzę dalej. Niestety tylko w odwiedziny, po lekcjach, ale bardzo chciałabym wrócić do tamtych beztroskich czasów ;)
Ale zamiast do przedszkola, wróćmy do tematu - co ja w tym przedszkolu robię?
Czytam, oczywiście! No bo co taki mól książkowy może robić z dziećmi? Czytać im. Ale tym razem nie czytałam sama - towarzyszyła mi moja przyjaciółka - Justyna.
A czytałyśmy dzieciom "Florentynkę"Mariana Orłonia, moją ulubioną bajkę z dzieciństwa, którą mogłam słuchać i czytać bez przerwy. Zresztą, chyba do tej pory z niej nie wyrosłam ;)

A poniżej możecie zobaczyć zdjęcia z czytania ;)

Tutaj widzicie Justynę i "rozwleczone" na dywanie dzieciaki.
"Mrówki", bo taką nazwę nosi ta grupa, były bardzo grzeczne i słuchały z wyraźnym zaciekawieniem. Widać, że lubią książki. :) Później nawet te, które się cały czas wierciły to i tak pięknie odpowiadały na pytania. I to z jakim entuzjazmem! :D (Moja mama to naprawdę dobra nauczycielka.)
A jutro także zamierzam im poczytać i na pierwszy ogień pójdą "Rupaki" Danuty Wawiłow. Czytał ktoś?

Tak, to ja. 

W czytaniu podzieliłyśmy się na pół, a że książka miała trochę ponad
16 stron czytałyśmy po 8.

P.S. Wiem że stylistyka leży i wyrazy się powtarzają, ale musicie mi to wybaczyć - jestem padnięta :/

15 stycznia 2015

"Bratki" Eoin Colfer

"Co kraj to Jaśki" - i w Irlandii też Jaśki. A raczej Bratki, czyli 5 braci - najstarszy Marty, potem Will - lat 9, Donnie i Bert - Bliźniaki Weasleyowie w odmłodzonej, Irlandzkiej wersji i MP (Małe Piwko) - Taki Mały Potwór z Dynastii Miziołków, tylko że w starszej wersji męskiej. Namieszałam? No cóż, ale czytając książkę,  od razu nasuwali mi się ich odpowiednicy z innych książek.
Spróbuję trochę prościej :) "Bratki" to zwykłe rodzeństwo w zwykłej rodzinie. Przeżywają oni różne przygody, które opisuje jeden z barci - Will. Opowiada, jak na wakacjach prześladuje go straszny pirat - Kapitan Kruk, (zresztą jak się później okaże to nie tylko jego), w bibliotece - straszna bibliotekarka pani Matylda (kojarzy wam się to z czymś?), a w domu rodzice i oni sami siebie nawzajem. A ich opiekunowie prawni wychodzą z siebie, żeby jakkolwiek okiełznać tę piątkę urwisów od lat  10 do 5. Zresztą, w tak licznej rodzinie może zdarzyć się wszystko, i na pewno nie spotkacie się tam z jednym - przewidywalnością dziecięcych pomysłów. Czytając książkę, nie byłam w stanie do końca przewidzieć, co wydarzy się na kolejnej stronie.
Książka choć wiele razy porównywana do "Jaśków" czy "Mikołajka", wcale nie jest tak do nich podobna. Tak jak każda rodzina jest inna, tak też i tutaj, każdy z bohaterów ma swój odrębny charakter, swoje problemy i sposoby na ich rozwiązanie.

Czytając komentarze pod książką na jednym z portali czytelniczych, jedna z mam napisała, że jej syn sam wskakuje pod kołdrę, żeby w końcu posłuchać o kolejnych przygodach Bratków. I ja też polecam książkę wszystkim rodzicom, maluchom, a nawet tym starszym - jeśli chcą wrócić do czasów dzieciństwa i trochę się zrelaksować :). Zresztą moja mama też ją pochłonęła, zanim ja zdążyłam zabrać się do czytania. A to świadczy o tym, że jest po prostu fajna dla każdego czytelnika bez względu na wiek. Mnóstwo dobrego humoru i fajnej zabawy.

Aha, i koniecznie zajrzyjcie też na ostatnią stronę książki. Wydawnictwo ogłosiło wielki konkurs na rodzinne zdjęcie! Na autorów najbardziej oryginalnych zdjęć czekają fantastyczne zestawy nagród dla całej rodziny, a konkurs rozpoczyna się dokładnie dzisiaj czyli 15 stycznia 2015 roku i będzie trwał do 28 lutego 2015r.

I na koniec jeszcze niespodzianka dla wszystkich czytelników "Królestwa Książek". Podając poniższy kod rabatowy w księgarni wydawnictwa http://www.znak.com.pl/ otrzymacie 35% rabatu do wykorzystania do 28.02.2015 na wszystkie książki wydawnictwa :)  

W okienku "kod rabatowy zamówienia"  należy wpisać:  krolestwo




Autor: Eoin Colfer
Ilustracje: Tony Ross
Tłumaczenie: Katarzyna Szczepańska-Kowalczuk
Oprawa twarda
Liczba stron: 285
Wydawnictwo: Znak emotikon

 

28 grudnia 2014

"Wigilia Małgorzaty" - India Desjardins i Pascal Blanchet


Dziś chciałabym wam przedstawić "Wigilię Małgorzaty", krótką historię starszej pani, która lubi spędzać święta w samotności. Zresztą nie tylko święta. Ale nie to, że nie lubi świąt czy ludzi, po prostu  nie chce zajmować czasu jej dzieciom swoja osobą. Nie wychodzi też z domu, bo na zewnątrz czai się mnóstwo niebezpieczeństw. Jej dom, to jej azyl - tam ma wszystko, czego potrzeba do życia starszej osobie, a tak przynajmniej uważa. I tak mija rok za rokiem i przychodzą kolejne święta, kolejna Wigilia, którą wg planów Małgorzata ma spędzić w samotności przed telewizorem. Ale życie czasem przynosi niespodzianki, po których już nie jest tak jak zawsze. Co takiego przydarzyło się w Wigilijny wieczór Małgorzacie?
Piękna książka w wydaniu i treści. Jest tu bardzo mało tekstu. Główną jej część zajmują piękne ilustracje Pascala Blancheta, które przykuwają  uwagę czytelnika i nie można się od nich oderwać, dostrzegając wciąż nowe szczegóły.
 I pomimo tego, że jest to książka obrazkowa, niekoniecznie jest ona tylko dla dzieci. I myślę że to właśnie do dorosłych bardziej przemówi.  Ale na pewno, każdy kto weźmie ją do ręki, musi się na chwilę zatrzymać, bo nie można jej tak po prostu wziąć, przeczytać i odłożyć na półkę. Tej książki się nie czyta. Tę książkę się ogląda.







Autor: India Desjardins
Ilustracje:  Pascal Blanchet
Tłumaczenie: Jadwiga Jędryas
Oprawa twarda
Liczba stron:70
Wydawnictwo: Dwie Siostry


26 grudnia 2014

"W drodze do domu" - Levi Henriksen

Święta powoli mijają, za nami już czas oczekiwania, przygotowań i corocznych emocji jakie temu towarzyszą, ale zawsze można jeszcze pozostać w tych świątecznych klimatach dzięki książkom. U mnie w domu jest specjalna półka przeznaczona tylko i wyłącznie na książki o tematyce świątecznej. Do kilku z tych książek wracam co roku przed świętami, m.in. jest to "Tajemnica Bożego Narodzenia", o której możecie poczytać tutaj. A w tym roku trafiły tam  kolejne książki, a jedną z nich jest książka autorstwa Levi Henriksena pt. "W drodze do domu".
 
To nie jest powieść, ale zbiór 25 opowiadań. Norweskich opowiadań, które naprawdę mi się spodobały (a ja zbytnio opowiadań czytać nie lubię).  Niezwykłe historie o zwykłych ludziach - to tak, jakbyśmy poprosili przypadkowo spotkanych ludzi, aby opowiedzieli nam o swoich świętach, o jednej wybranej Wigilii. I co się okazuje? Że niestety, ale nie zawsze są one tak piękne i radosne jak to przedstawiają nam piękne obrazki czy reklamy telewizyjne. Święta Bożego Narodzenia to nie jest czas oderwany od całego naszego życia, kiedy zapominamy o wszystkich troskach i problemach. ale ściśle z nim powiązany. Ile jest ludzi, tyle historii. I tych szczęśliwych i tych smutnych, ale za każdą z nich kryje się właśnie człowiek, jego wybory i zmagania z losem, doświadczenia i nadzieja. A święta Bożego Narodzenia są w tej książce tłem dla tych wszystkich historii. Już na samym początku spotykamy tu ojca, który musi użyć podstępu, aby chociaż przez chwilę mógł pobyć ze swoimi dziećmi podczas świąt. Później chłopca, Hakona, który marzy o tym, aby jego mama już nie była sama i aranżuje wigilijne spotkanie ze swoim nauczycielem. Jest też mężczyzna żebrzący na ulicy. Na kawałku kartonu, który leży przed nim jest napisane "Życie ma swoje humory". Podczas, gdy mężczyzna siedzi na chodniku, a mający go przechodnie czasami wrzucą coś do jednorazowego kubeczka, my poznajemy jego życie i od tej pory trochę inaczej zaczynam patrzeć na ludzi podobnych do niego. Oni też mają swoją historię i nie są w niczym gorsi od nas.
Opowiadania Leviego Henriksena są niezwykle ciepłe i przejmujące, a najpiękniejsze w nich jest to, że po raz kolejny uświadamiamy sobie, że nie sława i bogactwo są najważniejszymi wartościami w życiu, ale człowiek. Taki zwyczajny człowiek, jakim jest każdy z nas.

A gdybyście w przyszłym roku szukali książki na prezent gwiazdkowy, to przypomnijcie sobie o tej książce.


Autor: Levi Henriksen
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Oprawa twarda
Liczba stron: 469
Wydawnictwo: Zysk i S-ka




23 grudnia 2014

Wysyłamy książki!


Jak postanowiłam tak zrobiłam czyli wybrałam, zapakowałam i wysłałam parę książek do Biblioteczki Małego Pacjenta w ramach akcji, o której pisałam w poprzednim poście. Zresztą jak widać, książki same zapakowały się do koperty, a ja tylko zaadresowałam i zaniosłam na pocztę ;) .



Fajne są takie akcje - gdy na półce leżą książki, do których nie wrócę, to szkoda, żeby zajmowały miejsce i się kurzyły, podczas gdy mogą ucieszyć innych czytelników.

Pozdrawiam Was serdecznie Aleksa-Olka :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...