23 marca 2014

"Noc świetlików" - Elżbieta Rodzeń

Parę dni temu (dokładnie trzy) dostałam kolejną przesyłkę z wydawnictwa Zysk i S-ka, w której znajdowała się m.in. książka "Noc świetlików" Elżbiety Rodzeń. Natychmiast po rozpakowaniu paczki zaczęłam czytać i ...... po skończeniu jej chce mi się krzyczeć! Nic nie może się równać z tą niesamowitą książką! Po prostu cud nad cudy, a Laini Taylor ze swoją trylogią może bić pokłony przed Panią Elżbietą i jej książką! Stwierdzam więc jeszcze raz, że żadna amerykańska czy angielska książka, nie może się równać z tym cudem! 
Ale już dość o cudowności tej książki. Czas przejść do samej treści.
 Autorka opowiada nam historię Pauliny - młodej dziewczyny, która została umieszczona w szpitalu psychiatrycznym z powodu długiej i niebezpieczniej anoreksji, na którą choruje od ok. 6 lat. Mimo, że jej ciało jest wyniszczone i kruche Paulina ma w sobie wiele siły.
Jednak wcale nie czuje się tam dobrze, a cała sytuacja pogarsza się, gdy jej rodzice postanawiają pozwolić przenieść ją na oddział zamknięty, gdzie pacjenci są całkowicie izolowani od otoczenia i przywiązywani pasami do łóżka.
Paulina nie może tego znieść i jest na skraju swojego życia, ale jednak znajduje się osoba która jako jedyna jest dla niej miła - pielęgniarz Błażej.
Jednak Błażej nie jest dla niej miły bez powodu - wkrótce namawia ją do ucieczki i zabiera w tajemnicze miejsce do swojej rodziny. Paulina czuje, że coś jest nie tak, ale zarazem ma wrażenie, jakby wszystko co ją otacza było jej dobrze znane... A także bohaterka odkrywa w sobie niezwykłą moc, nad którą nie panuje.
W trakcie książki rozkwita niezwykły romans, a nasza Paula w końcu poznaje swoją prawdziwą naturę i zatajoną przez jej rodzinę historię.
Książka już od pierwszych stron trzyma w napięciu i nie można się od niej oderwać. Czyta ją się ta szybko i lekko, że nawet nie zorientujesz się kiedy skończyłeś. Historia wciąga cię tak mocno, że zapominasz że czytasz książkę. Po prostu nagle znajdujesz się w środku niej i nie potrafisz wyjść.
Ocena: 100 na 10 !
Polecam młodzieży, szczególnie płci pięknej, lubiącej fantasy i romanse. Fantastyczne! Czekam na kolejne części (chociaż wcale nie mam pojęcia czy będą) i chciałabym kiedyś zobaczyć jej ekranizację. Poza tym mam nadzieję, że autorka stworzy jeszcze i inne "światy".
Pozdrawiam i do następnej recenzji - Aleksa-Olka :)



Autor: Elżbieta Rodzeń
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  stron  432


18 marca 2014

"Godzina pąsowej róży" Maria Kruger

O "Godzinie pąsowej róży" dawno temu powiedziała mi mama, gdy miałam jeszcze totalną obsesję na punkcie czasów wiktoriańskich. Tak więc książka stanęła w kolejce do czytania pomimo, że akcja toczy się nie za granicą, nie ma egzotycznych imion, bo znajdujemy się w Polsce. No i w końcu trafiła jej kolej na przeczytanie. Już w trakcie czytania przestałam kochać koniec XIX wiek :/

Wszystko zaczyna się w Warszawie w latach 60, a główna  bohaterka- 16 letnia Anda, cofając wskazówki zegara, aby ukryć przed rodzicami swoje spóźnienie, nieświadomie  cofa czas o 80 lat i przenosi się do wieku w którym żyła jej przepiękna cioteczna babka o jakże pięknym i dziś niespotykanym imieniu Eleonora. I w ten sposób przenosimy się do realiów dziewiętnastowiecznej Warszawy. Anda, będąc najpierw w szoku, nie rozumie co się stało, a potem nawet się nie stara ani pogodzić z tym ani dostosować do sytuacji w jakiej się znalazła. Wywołuje to wiele zabawnych, a jednocześnie jak dla mnie irytujących sytuacji. Podczas czytana sama się denerwowałam na jej zachowane. Oczywiście Anda stara się też zrobić wszystko, aby powrócić do swoich czasów, ale okazuje się, że to wcale nie jest takie łatwe. 
A dlaczego przestałam kochać XIX wiek, który wcześniej tak mi się podobał? 
No cóż... biorąc pod uwagę suknie, skomplikowane buty, gorsety (który co prawda chciałabym kiedyś przymierzyć), całą gamę zasad, dobrych manier i więcej, kąpanie się i wiele innych... zdecydowanie nie, chociaż szkoła nawet mi się podoba ;)

Na zakończenie: książkę czyta się szybko i bardzo przyjemnie, ale nie powiem, że lekko (w końcu to stare słownictwo...).  Czy warto przeczytać? Oczywiście, że warto i zachęcam do tego.  Moja subiektywna ocena  to 7/10. 

No to kończę ;)  Do kolejnej recenzji! Cześć!


Autor: Maria Kruger
Wydawnictwo: Iskry 
Oprawa: miękka
  stron  223
(To jest wydanie, jakie ja posiadam z 1979 r. ale są też nowsze.)




13 marca 2014

"Dzikie Stwory" - Dave Eggers

Tę książkę dostałam od pani prowadzącej zajęcia teatralne. Wręczając mi ją powiedziała "Jak przeczytasz, napisz scenariusz". Więc przeczytałam, scenariusz się tworzy, a przy okazji robię recenzje. ;P
Książka "Dzikie Stwory"  z tego co wiem, jest napisana na podstawie filmu pt "Gdzie mieszkają dzikie stwory", który z kolei jest na podstawie książki obrazkowej o tym samym tytule.
Autor opowiada nam o, jeśli się nie mylę, 8-letnim, butnym chłopcu z ADHD (jak można wywnioskować z historii), który ma na imię Max.  
Na początku nie dzieje się nic ciekawego, oprócz tego, że goni go mega nadopiekuńcza matka jego przyjaciela, prawie umiera pod śniegiem i ucieka z domu (Max, nie matka przyjaciela). 
Prawdziwa akcja zaczyna się dopiero gdy Max dociera na wyspę, którą zamieszkują niezwykłe, tytułowe dzikie stwory. Jest ich 7 - Carol, Katherine, Ira, Alex, Douglas, Judith i Byk. Potwory są ogromne, owłosione i są krzyżówkami różnych zwierząt. Gdy zauważają chłopca, na początku chcą go zjeść, ale co się stanie jeśli Max powie że jest ich królem?

Książka bardzo ciekawa, lekko się czyta, ale potrzeba na nią trochę czasu i jest dość chaotycznie napisana. Jednak nim zaczęłam czytać przeczytałam opinie na temat tej książki i raczej nie spotkała się z dobrą oceną, ale mi bardzo się spodobała. Chociaż główny bohater w niektórych momentach mnie denerwował, a niektóre sytuacje były kompletnie niezwiązane z historią i wyrwane z kontekstu.
Tak więc na zakończenie polecam dla młodzieży jak i dorosłych, ale dla dzieci nie koniecznie. Ocena: 7/10


Autor: Dave Eggers
Tłumaczył: Jerzy Łoziński
Wydawnictwo: Zysk i Spółka
Oprawa: miękka
  stron  273