18 lutego 2014

"Ania z Zielonego Wzgórza" - Lucy M. Montgomery


Dzisiaj o książce za opisanie której zabierałam się już od dawna i której bohaterka stoi na czele mojej listy ulubionych osób/postaci nie tylko literackich :)

 "Ania z Zielonego Wzgórza" Lucy M. Montgomery to książka, która pomimo tego, że napisana była ponad 100 lat temu nic nie straciła na swoim uroku i popularności. Główna bohaterka, Ania Shirley, jest sierotą, która przez pomyłkę trafia pod opiekę  rodzeństwa Maryli i Mateusza Cuthbertów mieszkających na Zielonym Wzgórzu w Avonlea.  "Pani także płakałaby, gdyby będąc sierotą przybyła pod dach domu, który miał zostać jej rodzinnym domem, i nagle dowiedziała się, że pani nie chcą, bo nie jest chłopcem! O, to najtragiczniejsza chwila, jaką przeżyłam!" - tak Ania reaguje, gdy dowiaduje się, że zamiast niej, miał tu zamieszkać jakiś chłopiec. Ale pomimo pomyłki nasza bohaterka zostaje, a Zielone  Wzgórze staje się jej domem.

Ale kim jest Ania? Jak pisałam wyżej jest sierotą, o historii "pozbawionej miłości i rodzinnego ciepła", która mnie wzruszyła. Jest niezwykłą 11 letnią dziewczyną o rudych włosach i ogromnej, nieposkromionej wyobraźni oraz energii. Jest bardzo uparta i szczera, a przy tym niezwykle gadatliwa.
Mieszkając na Zielonym Wzgórzu poznaje Dianę Berry i wkrótce stają się najserdeczniejszymi przyjaciółkami. Odkąd dziewczynki się poznały, Diana przewija się chyba przez każdą przygodę Ani, aż do jej wyjazdu do seminarium.
No, to chyba wszystko co mogę wam  zdradzić odnośnie książki, bo chyba już nic się nie działo, oprócz tego, że Ania w szkole na śmierć obraziła się na pewnego chłopca - Gilberta, zafarbowała włosy na zielono i upiła Dianę i jeszcze wiele, wiele innych rzeczy się wydarzyło, o których najlepiej dowiecie się czytając książkę sami. Wszystko to oczywiście stało się przez przypadek, ale ilość i częstotliwość tych "przypadków" Ania tłumaczy sobie w ten sposób: - "Chyba musi być granica dla błędów, jakie jedna osoba może uczynić, więc, kiedy popełnię już wszystkie, musi przecież nastąpić koniec. Jest to stanowczo myśl bardzo pocieszająca."
Mnie "Ania z Zielonego Wzgórza" nieziemsko się spodobała i mam ochotę przeczytać ją jeszcze raz, a nawet więcej! Jest t to książka do której można wracać bez przerwy i bawić się tak samo. Polecam ją bardzo gorąco wszystkim, niezależnie od wieku i płci! 10/10




4 komentarze:

  1. A ja tego koniec końcóe nigdy nie przeczytałem. Pamiętam, że z kartkówki mającej wskazać tych, którzy lektury nie przeczytali, dostałem dwóję, ups... :-P

    OdpowiedzUsuń
  2. No, nad tą płcią bym sie zastanowiła, jednak chłopakom nie polecam na siłę ;) Tak, wychowywałam się na tej książce. Ale polecam, nie czytaj w kółko, tylko kolejne części! Im byłam starsza, tym bardziej lubiłam późniejsze tomy, i tak aż do teraz, coraz to kolejne książki mi się podobają ;) A pierwszego tomu nie czytam już tak z zapartym tchem...

    OdpowiedzUsuń
  3. A wiesz ze jest inny blog pod nazwa krolestwo ksiazek? Tylko bez myslnika. Wejdziesz na awatariaboom.blox.pl? Prosze!
    Sarcia

    OdpowiedzUsuń
  4. Ania ♥ Moja ulubiona książka z dzieciństwa. Czytałam ją mając 8 lat, więc tak szczerze mało co pamiętam szczegóły. Najbardziej sobie przypominam, jak właśnie przefarbowała sobie te włosy. ;p Ogólnie gdyby nie mama, to nigdy bym jej nie przeczytała.

    ~ Oliwia B.

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku! Cieszę że trafiłeś do mojego "Królestwa Książek" i wielką radość mi sprawisz gdy zostaw ślad po sobie. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej ~ Aleksandra :)