22 lipca 2016

"Aposiopesis" - Andrzej W. Sawicki

Książkę wzięłam właściwie pod wpływem impulsu, stojąc przy stoisku wydawnictwa Rebis na Targach Książki w Warszawie. Skusiła mnie głównie okładka, ale też i opis z tyłu książki zachęcił mnie do niej. Przy okazji udało mi się nawiązać kontakt z tymże wydawnictwem.

Jest to moje pierwsze spotkanie zarówno z autorem Andrzejem Sawickim, jak i tym gatunkiem fantastyki - steampunkiem i muszę przyznać, że czyta się to trochę jak bajkę. Książka bardzo lekko napisana, z humorem, gdzie następują zwroty akcji i cały czas coś się dzieje. Żałuję tylko, że jeszcze nie znam dobrze polskiej XIX-wiecznej historii,  ponieważ jest ona tłem dla całej fabuły. Wtedy byłoby mi łatwiej zorientować się w zawiłościach politycznych i potencjalnych skutkach morderstwa, którego świadkiem była Henrietta von Krichhein, nasza główna bohaterka. Jest ona pruską wojowniczką, mechaborgiem. Jako uśpiony agent od paru miesięcy przebywa w Warszawie i prowadzi całkiem spokojne i normalne życie. Jest też Danił Downar, zakochany w niej i trochę zwariowany polski inżynier, w którego ciało wszczepiono  układ mechaniczny, rozwiązując tym samym problem nawracających chorób płuc. Jego służącym jest  prawdziwy dżin o swojsko brzmiącym imieniu - Alojzy, który  pamięta czasy biblijnych patriarchów i na zawołanie potrafi zamieniać się w kłąb dymu i schować się do lampy. Szybko pojawia się też drugi adorator pięknej Henrietty, rosyjski oficer Aleksander Kusow. A oni wszyscy uczestniczą w akcji odnalezienia demona-mordercy, który w operze, podczas trwającego przedstawienia zabił austriackiego urzędnika.  I bardzo szybko zaczyna się dziać -  strzelaniny, bijatyki, mechaborgi, zabójcze automaty i zmechanizowani urzędnicy. Pojawiają się też czynniki nadnaturalne i podróże przez światy alternatywne. Na swojej drodze bohaterowie spotykają też handlarza niewolników, a nawet całkiem normalnych ludzi z krwi i kości. 

I wszystko pięknie, ale jednak doszłam do wniosku, że nie jest to jeszcze jednak literatura dla mnie. Nie do końca czuję ten świat steampunkowej technologii. Może za jakiś czas inaczej na niego spojrzę. Może ta książka po prostu potrzebuje czasu. Od powrotu z targów brałam się za nią wiele razy i jakoś nie mogłam jej skończyć, ale w końcu przeczytałam. Z lekkim oporem co prawda i trochę wolno, ale z czasem książka zyskiwała więcej i więcej, a pod koniec trochę mi było smutno, że to już koniec.
Książka jest według mnie kierowana do dorosłych, którzy już znają trochę realia czasów gdzie osadzona jest akcja, ale może ją czytać także młodzież. Ja oczywiście ciepło polecam miłośnikom steampunku. 


Autor: Andrzej W. Sawicki
Liczba stron: 341
Język: Polski
Wydawnictwo: Rebis
Kategoria: Fantastyka