15 listopada 2015

"Walizka Pani Sinclair" Louise Walters

Dzisiaj chciałbym wam przedstawić opowieść o walizce. Tak, dobrze przeczytaliście -  o walizce. A właściwie o właścicielce owej walizki i jej wnuczce.

Wspomniana, a jednocześnie tytułowa walizka była ..."[... ]płaska i niewielka, szeroka na pół metra, głęboka na dwadzieścia centymetrów wysokości. Była rdzawobrązowego koloru, miała ciemnobrązową bakelitową rączkę, dwa małe zamki i kluczyk, jakby do zabawy. W środku była wyłożona białym papierem w kratkę i posiadała specjalne miejsce, w którym można było wkleić nalepkę z nazwiskiem właściciela. Dorothy napisała więc "Pani D. Sinclair" dużymi, zakręconymi literami. Polizała nalepkę i przykleiła ją wewnątrz walizki". [...] "Walizka stała się jej nowym sekretnym miejscem, jej królestwem - tajnym, osobistym, nienaruszalnym."

I po wielu latach wyżej opisana trafia w ręce Roberty - wnuczki Dorothy, która zaciekawiona listem znalezionym w starej książce i adresowanym do jej babci, postanawia wyjaśnić tajemnicę, jaka wiąże się z jej rodziną.
Akcja w książce przeplata przeszłość z teraźniejszością. Poznając losy Dorothy z lat 40. - jej młodość, nieudane małżeństwo z Albertem i spotkanie z dowódcą polskiego dywizjonu - Janem Pietrykowskim, chwilę potem jesteśmy w czasach obecnych razem z Robertą. Ale kim ona właściwie jest? Pracuje w antykwariacie - przygotowuje m.in stare książki do ponownej sprzedażny. Uwielbia zbierać listy, pocztówki i przeróżne rzeczy znalezione w przyniesionych przez klientów książkach. Dla kogoś te rzeczy, zapisane na nich słowa, były kiedyś bardzo ważne, a teraz porzucone i zapomniane  trafiają w ręce Roberty, która przechowuje je w szufladzie. Jednak listu swojego dziadka, którego osobiście nie miała szansy poznać, nie odkłada razem z innymi. Jest zbyt intrygujący, a przede wszystkim dotyczy jej rodziny.

Tutaj skończę. Zdradziłam wam bardzo niewiele, ale tylko dlatego, że nie warto. Bo jeśli napisałabym wam co dzieje się dalej, ta opowieść po prostu straciłaby smak bo "Walizka Pani Sinclair" jest też historią, którą czyta się z wielką przyjemnością. Zwłaszcza teraz w te smutne listopadowe popołudnia i wieczory, warto zatopić się w historii, która ukazuje ludzkie losy utkane z połączenia zdawałoby się nieistotnych drobiazgów, podejmowanych decyzji, zaniechań i zbiegów okoliczności. Ale w tym wszystkim i tak najważniejsi są ludzie, ich uczucia i miłość, którą wzajemnie się obdarzają.


Autor: Louise Walters
Tłumaczenie: Piotr Kuś
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 348
Wydawnictwo: Zysk i s-ka

11 listopada 2015

"Magiczne drzewo. Świat ogromnych" Andrzej Maleszka

Dzisiaj coś dla fanów serii "Magiczne drzewo" Andrzeja Maleszki. Wydawnictwo "Znak Emotikon" wydało właśnie kolejną, już siódmą część zatytułowaną "Świat Ogromnych". No i już sam tytuł zdradza miejsce, w którym będzie toczyła się cała akcja.
W tym tomie grupa przyjaciół postanawia odnaleźć zaginionego kilka lat wcześniej synka swojej nauczycielki - Alika. Wszystkie znaki wskazują na to, że przyczyną zaginięcia chłopca jest przedmiot, który  jest oczywiście cząstką magicznego drzewa. Jednak nie mogę zdradzić wam czym on jest. Z resztą sami dowiecie się tego bardzo szybko, bo właśnie ten przedmiot przeniósł najpierw Idalię, a potem Blubka, Kukiego, Gabi i psa Budynia do świata ogromnych ludzi. Co na nich czekało w tym świecie, w którym dzieci miały kilka metrów wzrostu i gdzie poważaniem i szacunkiem mogli się cieszyć tylko najwyżsi z olbrzymów? No i jak potraktowali ludzi, którzy nie sięgali im nawet do kolan?  Tu nawet zwierzęta mające rozmiary pasujące do świata olbrzymów stanowiły zagrożenie dla dzieciaków
I co działo się z Alikiem przez 5 lat, które tam spędził, zanim odnalazła go grupka przyjaciół?  Dużo pytań, ale nawet sami bohaterowie nie wiedzieli, co ich spotka i jak zakończy się misja odnalezienia najpierw Idalii a potem Alika. A przecież oprócz tego, że musieli stawić czoła niebezpieczeństwom jakie na nich czyhały z każdej strony, to aby wrócić do świata ludzi muszą odnaleźć magiczny przedmiot, a samo jego odnalezienie to jeszcze nie koniec.

Książka jest naprawdę fajna dla młodszych czytelników, a najlepszym dowodem niech będzie komentarz mojego młodszego kuzyna, bowiem zapytany co najbardziej mu się podobało odparł - "wszystko".

I na koniec jeszcze słowo o ilustracjach wykonanych przez autora książki Andrzeja Maleszkę. Wyglądają one jak zdjęcia i bardzo miło ogląda się je niezależnie od tekstu. Dodają książce smaku i dopełnią ją, a jednocześnie pozwalają jeszcze bardziej przeżywać przygody bohaterów.








 Autor: Andrzej Maleszka
Projekt Okładki i ilustracje: Andrzej Maleszka
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Oprawa: twarda
 stron 470