27 czerwca 2013

"Fistaszki zebrane" - Charles M. Schulz - Propozycja na Wakacje



Uwaga! Niespodzianka! Dziś opisuję serię przezabawnych komiksów  - "Fistaszki zebrane" stworzone przez Charlesa M. Schulza. Ten oto zbiór komiksów jest starszy nawet od moich rodziców, otóż jego początki powstały w roku 1950! Czyli ma już ponad... 60 lat, a wciąż jest sławny i uwielbiany przez fanów komiksu i dobrego humoru.

Występują m.in.:
-Charles "Charlie" Brown
-Sally Brown
-Snoopy (zwariowany pis Charliego)
- Lucy Van Pelt
- Linus Van Pelt
- Schroeder
-"Pigpen" (nie wiadomo jak ma naprawdę na imię)
- Peppermint Patty
- Marcie
- Franklin
- Woodstock (ptak(?), przyjaciel snoopiego)

a tu ja wraz z  moją kolekcją
A więc teraz przydałby się jakiś opis serii... 
Fistaszki to czterookienkowa (tak, taki wyraz istnieje, od teraz) historyjka. A jak mówi wikipedia...
  "Komiks ten jest uznawany za jeden z najpopularniejszych i najbardziej wpływowych dzieł tego gatunku, opublikowano 17 897 historyjekFistaszki ukazały się w wydaniach ponad 2 600 gazet (wliczając w to polską "Gazetę Wyborczą"), miały 355 milionów czytelników w siedemdziesięciu pięciu krajach i zostały przetłumaczone na dwadzieścia jeden języków. Przyczyniły się do wprowadzenia czterokadrowego stylu tworzenia komiksów jako standardu w Stanach Zjednoczonych i przyniosły swojemu autorowi ponad miliard dolarów zysku. Ciągle ukazują się przedruki komiksu."
Jak przeczytaliście powyżej - fistaszki w krótkim czasie stały się popularne i znane na całym świecie. Mają miliony (może nawet miliardy) egzemplarzy. 
Według mnie są bardzo zabawne i interesujące. Wciągają niesamowicie w narysowany świat Charliego Browna i jego przyjaciół. Zabawne perypetie tego młodego towarzystwa wspaniale umilają czas.
Autor ma niezwykłe poczucie humoru i wspaniałą kreskę - łatwą, a jednak niepowtarzalną. 
"Nawet jak już zaglądam do komiksu, to przede wszystkim czytam. [...] Do obrazków szybko się przyzwyczajam  i czasem po prostu przelatują mi przed oczami[...] " - jak pisze Artur Andrus w 8 tomie Fistaszków zebranych.

A więcej na temat bohaterów dowiecie się czytając "fistaszki".  Serdecznie zachęcam was do czytania oraz oglądania. Książka przeznaczona dla dorosłych, dzieci, a nawet psów. 
A moja ocena to 100/100! Seria wręcz idealna do czytania w wakacje. Polecam gorąco ~ Aleksa :)

(Dla zainteresowanych - pierwsza część to ta mocno czerwona, na zdjęciu na samej górze znajduje się w prawym dolnym rogu. Są one wydawane według dat powstawania. Pierwsza zaczyna się od lat 1950 - 1951)


A oto moja ciągle powiększająca się kolekcja.

Autor:  Charles M. Schulz
Ilustracje:Charles M. Schulz
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: Twarda
Stron: ok. 315



14 czerwca 2013

"Dziewczynka z parku" Barbara Kosmowska

Najczęściej jest tak, że najpierw czytamy jakąś książkę, a dopiero potem spotykamy się z autorem tej książki, mając już wyrobione zdanie zdanie o nim, a raczej o jego książkach. W tym przypadku  było inaczej. Najpierw poznałam panią Basię Kosmowską podczas Poznańskich Targów Książki, a dopiero potem  przeczytałam jej książkę "Dziewczynka z parku".  Pani Basia jest osobą bardzo pogodną, wesołą i "ciepłą" i może właśnie dlatego umie tak dobrze pisać dla dzieci o tematach bardzo trudnych, jak śmierć kogoś bliskiego.
"Dziewczynka z parku" to Andzia, dziewczynka której umarł tata. Ani ona, ani jej mama na początku nie umieją sobie poradzić z tym, że zostały same. Smutek i tęsknota za tatą i dawnym życiem są tak duże, że wydają się nie do pokonania. Andzia często wspomina, jak tato podczas spacerów do parku opowiadał jej o różnych zwierzętach, a przede wszystkim, o jednym małym ptaszku - kowaliku. Pewnego razu, gdy tato  ciężko chory leżał w szpitalu powiedział:
"Gdyby tak się zdarzyło, że będę niewidzialny, to wiesz co zrobię?
Pokręciła głową.
 - To, co robi kowalik. Zacznę patrzeć na świat z góry. Z góry wszystko wygląda inaczej. A jak ci wiadomo, kowalik potrafi po najbardziej wysokim drzewie zejść na ziemię. Zawsze mnie poznasz... Wiesz po czym?
- Po tej długiej, czarnej brewce! - ożywiła się Andzia." 
I to była Andzi tajemnica, którą podzieliła się ze swoim przyjacielem Jeremiaszem.
"- Czasami bardzo tęsknię za moim tatą. - Andzia spojrzała w korony drzew - i wtedy tu przychodzę. Ale dzisiaj kowalik mnie zawołał pierwszy raz od pogrzebu."

Książka bardzo mi się podobała, ale jest inna niż te, które czytałam do tej pory i jest w niej coś, czego nie umiem określić. Bardzo zachęcam do jej przeczytania.

A na koniec jeszcze to, co moja mama napisała o tej książce:
"Książka niekoniecznie tylko dla dzieci mimo,że wchodzi w kanon literatury dziecięcej. Gdy w rodzinie dzieje się coś złego, tragicznego często dorośli zasklepiają się w swoim bólu myśląc, że dzieci nie do końca rozumieją sytuację, która się wydarzyła i przez to lepiej sobie z nią poradzą. Nie ma nic bardziej błędnego. Wrażliwość dziecięca jest ogromna i tu pani Barbara Kosmowska pokazuje ją z perspektywy dziewczynki, której umiera tato i ona próbuje poradzić sobie z nową sytuacją, uczuciami i niezrozumieniem innych. Prostota języka, przepiękne, poruszające ilustracje do których co rusz się wraca po przeczytaniu książeczki i powstające refleksje to właśnie piękno tej książki, obok której nie można przejść obojętnie."





Aby obejrzeć więcej ilustracji zapraszam na stronę ilustratorki Emilii Dziubak .


Autor: Barbara Kosmowska
 Ilustracje: Emilia Dziubak
Wydawnictwo: WAB
Oprawa: Twarda
Stron 125

10 czerwca 2013

"Szósta klepka" Małgorzata Musierowicz

Właśnie rozpoczęłam przygodę z Jeżycjadą Małgorzaty Musierowicz (nazwa serii pochodzi od poznańskiej dzielnicy Jeżyce, w której dzieję się większość akcji). Książkę rozpoczynającą ten cykl, czyli "Szóstą klepkę" znalazłam w swoim pokoju po powrocie z  tegorocznych Warszawskich Targów Książki (prezent od Kasi - dziękuję :). 
Książka opowiada o Celestynie Żak, zwanej powszechnie Cesią, zaś w domu Cielęciną. Ceśka ma oczy zielone i burzę rudych loków na głowie (jak wywnioskowałam). Dziewczyna jest mądra, z poczuciem humoru, ale jednocześnie nieśmiała i mocno zakompleksiona. Jest przekonana że jest okropna i niezauważalna. Prawie codziennie musi stawiać czoła przeciwnościom losu, których nie brakuje w szkole jak i w domu. Nie zauważa jednak, że jest obiektem wzdychań pewnego chłopca, Jerzego Hajduka, który uważał że "Wszystko co dotyczyło Celestyny było tajemnicze i wyjątkowe, opromienione tęsknym urokiem, pełne zagadek i baśniowego czaru ".

Ale "Szósta klepka" to nie tylko Cesia, to cała rodzina Żaków zamieszkująca żółty dom z wieżyczką - siostra Julia, tata zwany Żaczekiem, dziadek, mama, ciocia Wiesia i jej 6 letni syn Bobcio, czyli niereformowalny i nie rozumiejący dorosłych, nieświadomie pyskaty urwis, który popala ważne kalki taty Żaczka i maluje pisanki w Hitlery, a na wszystko ma odpowiedź i usprawiedliwienie.
Książkę czyta się bardzo szybko, przyjemnie i wciąga już od pierwszych stron, a przede mną leży już kolejna książka Małgorzaty Musierowicz "Kłamczucha". Niestety musi ona troszeczkę poczekać, aż  dokończę zadaną lekturę "Pan Samochodzik i Templariusze" Zbigniewa Nienackiego, czyli jakiś dzień albo dwa.
"Szósta klepka" ląduje u mnie na półce ULUBIONE.

Autor: Małgorzata Musierowicz
 Projekt okładki i ilustracje: Małgorzata Musierowicz
Wydawnictwo: AKAPIT PRESS
Oprawa: Miękka
Stron 188

5 czerwca 2013

"Za półką z książkami" Jolanta Hartwig-Sosnowska

Czwarta i ostatnia zapowiadana propozycja z serii "Dzień Dziecka w Królestwie Książek" to książka Jolanty Hartwig-Sosnowskiej "Za Półką z książkami"
"Nie wiem czytelniku, czy mieszkasz w nowym bloku, starej kamienicy, wiejskim domu czy samotnej leśniczówce. Jestem natomiast pewna, że gdzieś, w jakimś kącie  Twojego mieszkania, do którego nikt nigdy nie zagląda - może w mysiej norze za szafą - żyją sobie Mordziaki - bardzo małe stworzonka.[...]
Tak właśnie, od razu na początku książki dowiadujemy się, że mamy w domu lokatorów, o których nawet nic nie wiemy - ani jak wyglądają, czym się zajmują, ani nawet nie wiemy ilu ich jest. Próbowałam kiedyś szukać Mordziaków, zaglądałam we wszystkie zakamarki w mieszkaniu, ale niestety nie udało mi się ich znaleźć.
O tym gdzie znalazły sobie schronienie Mordziaki opisane w książce, mówi nam już sam tytuł. W mieszkaniu malej Ani mieszka cała rodzina Mordziaków składająca się z Mamy -  Artystki, Taty - Jeremiego, Wujka - Hipolita i Małego czyli Mordziaczka. Głównym, a zarazem najważniejszym zajęciem większości Mordziaków jest wykonywanie napraw w ludzkich mieszkaniach, oczywiście podczas ich nieobecności. Ale to jest zajęcie dla dorosłych, a Mały Mordziaczek musi jeszcze poczekać na to, kiedy dostanie swoją własną skrzynkę z narzędziami. Bohaterowie książki są bardzo małego wzrostu i to powoduje, że widzą oni różne przedmioty z innej perspektywy, co z kolei powoduje wiele różnych nietypowych i śmiesznych sytuacji, jak np. wtedy gdy Mordziaczek uruchamia adapter z płytą, na której akurat stoi mama, która coraz szybciej kręcąc się na niej jak na karuzeli w pewnym momencie robi piękne salto. Co chwilę dzieje się tu coś ciekawego, czasami zabawnego a czasem nawet niebezpiecznego, ale ze wszystkich opresji rodzina Mordziaków zawsze wychodzi zwycięsko.
Bardzo podobają mi się też ilustracje w tej książce wykonane przez Jerzego Flisaka, które pomagają nam wyobrazić sobie te małe, sympatyczne stworzonka. Oto kilka z nich:




Autor: Jolanta Hartwig-Sosnowska
 Ilustracje: Jerzy Flisak
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 1983
Oprawa: Miękka
Stron 68



4 czerwca 2013

"Przygody Kiwaczka" - Edward Uspienski



 „Dzień Dziecka w Królestwie Książek” - dzień trzeci. 

Tytułowy bohater książki  Kiwaczek (po rosyjsku Czieburaszka), jest zwierzątkiem, którego nikt dotąd nie widział, nie można znaleźć o nim informacji w żadnej encyklopedii i w ogóle nie wiadomo nawet dokładnie skąd on pochodzi, a został znaleziony w skrzynce z pomarańczami. Kiwaczek jest bardzo miłym stworzeniem, nieco zagubionym w nowym miejscu, ale bardzo szybko znajduje sobie przyjaciół m.in: krokodyla Gienę, lwa Czandra, dziewczynkę o imieniu Halinka. Ale żeby nie było tak słodko, to jest też tutaj i czarny charakter – staruszka Szapoklak, która strzela z procy, robi różne kawały i ma oswojonego szczura.

Moi rodzice oglądali tę bajkę w telewizji dawno temu, jak jeszcze sami byli dziećmi i bardzo mile ją wspominają. Ja też oczywiście posiadam wersję filmową na DVD, a na dodatek małego pluszowego Kiwaczka, który od kiedy tylko pamiętam, "pilnuje" naszych drzwi w przedpokoju i uśmiecha się do wszystkich którzy wychodzą z domu.

 Bajka o Kiwaczku ma w sobie bardzo dużo ciepła, dobroci, współczucia, humoru i tolerancji i jest w sam raz dla młodszych dzieci.




Autor: Edward Uspienski
Wydawnictwo:DM QUADRO
Oprawa: Twarda
Stron95

3 czerwca 2013

„Bromba i inni” Maciej Wojtyszko.



Dzisiaj kolejny wpis z serii „Dzień Dziecka w Królestwie Książek”, czyli książki dla młodszych dzieci z których ja już wyrosłam, ale wciąż lubię do nich od czasu do czasu powrócić i powspominać.

 Tym razem „Bromba i inni” Macieja Wojtyszki.
 (Na zdjęciu jest okładka z takiego wydania jakie ja posiadam z Naszej Księgarni 1986r)
 Są to opowiadania w których spotykamy niezwykłe istoty. Niezwykłe nie tylko dlatego, że nieco inaczej (dziwnie?) wyglądają, ale również ich zachowanie jest niezwykłe, a są też i takie, które możemy zobaczyć wczoraj albo jutro, ale nigdy nie zobaczymy ich teraz ponieważ zamieszkują  czas jak np. Pciuch. Zresztą nie tylko Pciucha trudno zobaczyć, ale jak sam autor napisał:
[…] „Możecie mieć do mnie pretensję, że Wy, osobiście, nigdy nie spotkaliście Fuma lub Psztymucla, nie mówiąc już o Gżdaczu czy Pciuchu. Sądzę jednak, że lepiej jest dowiedzieć się czegoś z książki niż nie wiedzieć o tym wcale.” […]  

No właśnie, dlatego ja tylko przedstawię wam te niezwykłe istoty, ale żeby poznać ich naprawdę, to nie obejdzie się bez przeczytania książki. A czyta się ją szybko i niezwykle przyjemnie.
  • Pciuch – stworzonko zamieszkujące czas i pracuje na poczcie;
  • Fumy – są to istoty posiadające wiele rąk i nóg, które spędzają czas na odpoczywaniu, a jak się zmęczą odpoczywaniem to znowu odpoczywają;
  • Gżdacze – zielone stworki o pomarańczowych skrzydłach, zamieszkujące wszechświat bardzo mały, jednak czasem spotykający się z naszym
  • Bromba – dyplomowana specjalistka od mierzenia i ważenia;
  • Fikander – długouchy poeta zakochany w Malwince, która pracuje jako zegarynka;
  • Kajetan Chrumps –detektyw rozpracowujący groźnego przestępcę, kota Makawitego,  
  • Viceversy dzikie, inaczej: Zwierzęta Odbite, powstają, kiedy naprzeciwko siebie ustawi się dwa lustra;
  • Psztymucle – należą do istot automatycznych i zamieszkują auta;
  • Glisanda – zamieszkujące muzykę;
  • Gluś – małe zwierzątko o wielkich marzeniach, który chce zostać reżyserem
  • Zwierzątko mojej Mamy długonogie i kudłate, przy którym nigdy niczego nie można być pewnym
Ciekawa jestem kogo wy lubicie (lubiliście) najbardziej, bo ja Pciucha .

 Pamiętam jeszcze, że jak chciałam z innymi dziećmi w przedszkolu porozmawiać o Brombie i jej przyjaciołach to nie miałam z kim, bo niestety nikt ich nie znał. Zresztą dotyczyło to wielu innych książkowych bohaterów i to nie tylko w przedszkolu, w szkole jest podobnie.

Autor: Maciej Wojtyszko
 Ilustracje: Maciej Wojtyszko
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 1986
Oprawa: Twarda
Stron
 124

P.S.  Brombę i innych możemy spotkać też w innych książkach Macieja Wojtyszki, ja czytałam jeszcze:
 "Trzynaste piórko Eufemii" (komiks) i "Tajemnica szyfru Marabuta"

2 czerwca 2013

Z okazji "Dnia Dziecka" ....

... (wybaczcie  że się spóźniłam) Dodaję recenzje 4 książek dla dzieci i niekoniecznie o dzieciach. Na pierwszy ogień pójdzie "Belfegor z Drewnianej Górki" pani Markety Zinnerovej!




„Belfegor z Drewnianej Górki” czeskiej pisarki Markety Zinnerovej – opowiada o smoku Belfegorze, który wg swojego ojca był okropnie brzydki, ale najgorsze było to, że Belfegor miał tylko jedną głowę.
[…]
„- I co to ma być?! – rozgniewał się jego ojciec, który miał dwadzieścia siedem głów. – To ma być smok? Przecie toto wygląda co ledwie wylęgnięty krokodyl. Gdybyż toto miało przynajmniej siedem głów po tobie, moja droga! – swoimi dwudziestoma siedmioma językami wiercił dziurę w brzuchu matki małego smoka. – I taki ma pożreć najpiękniejszą królewnę na świecie? Z takim przecie nawet najgłupszy Jasio sobie poradzi i będzie go na jarmarkach pokazywać! […]
Dwudziestosiedmiogłowy smok był okrutnie dumny ze swoich dwudziestu siedmiu głów i jednogłowych smoków wcale nie uznawał.
- Nie urodziło nam się żadne dziecko! – zdecydował, zataczając krąg nad jaskinią, w której urodził się mały smok. – Zostawimy go tutaj i już nigdy tu nie wrócimy – polecił małżonce.
Smocza mama nie bardzo chciała synka opuścić, ale co miała robić? Miała tylko siedem głów, a więc musiała dwudziestosiedmiogłowego smoka słuchać. […]

Tak smutno zaczyna się opowieść o smoku Belfegorze, ale smutny początek wcale nie oznacza że cała historia musi być też smutna. Tym bardziej, że Belfegor odznaczał się wieloma cechami, które jego tacie na pewno by się nie spodobały, ale to był naprawdę bardzo nietypowy smok.  Co się wydarzyło później, kogo Belfegor spotkał, kim był smolarz Mioduszek, co się stało z królewną Weroniką, królewną Teresą i królewną Lideczką tego nie zdradzę. Ale zapewniam, że o takim smoku nie przeczytacie w żadnej innej bajce.

Książka jest dosyć stara (rok wydania 1977) i do zdobycia albo w bibliotece albo w antykwariatach albo na allegro. Jeżeli ktoś z dorosłych czyta mojego bloga i zastanawia się co można poczytać dzieciom to zapewniam, że „Belfegor z Drewnianej Górki” wart jest uwagi i pozostaje na długo w pamięci. Moja mama czytała to w dzieciństwie i pamięta do tej pory.

(:  A jutro kolejna recenzja z okazji Dnia Dziecka  :)

Autor: Marketa Zinnerova
Okładka i Ilustracje: Julitta Karwowska-Wnuczak
Tłumaczył: Andrzej Piotrowski
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Oprawa: Twarda
Stron
 155

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...